Wodom Polskim w razie kontroli bardzo łatwo będzie wykazać, że w oświadczeniu jest błąd. Zwłaszcza że nawet w niewielkich gminach może działać po kilkuset przedsiębiorców i wcale nie każdy musi zgłosić wodociągom zużycie wody zgodne z przeznaczeniem.
Chodzi o sankcje określone w art. 233 kodeksu karnego, zgodnie którym ten, kto, składając zeznanie mające służyć za dowód w postępowaniu sądowym lub w innym postępowaniu prowadzonym na podstawie ustawy, zeznaje nieprawdę lub zataja prawdę, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8. Taka kara może grozić przedsiębiorcom pobierającym wodę, którzy już za ostatni kwartał 2018 r. będą musieli składać Wodom Polskim oświadczenia na temat np. ilości pobranej wody na konkretny cel. Wszystko za sprawą planowanej nowelizacji prawa wodnego, która ma nałożyć na osoby nimi zarządzające obowiązek podpisania klauzuli „Jestem świadomy odpowiedzialności karnej za złożenie fałszywego oświadczenia”. Eksperci grzmią: wystarczy zatem drobny błąd, aby wobec podpisującego oświadczenia wszcząć postępowanie karne. Dotyczy to nie tylko miejskich przedsiębiorstw wodno-kanalizacyjnych, ale także firm prywatnych (które np. pobierają wody podziemne do produkcji). Przy czym największy kłopot jest z danymi, które umożliwiają wyliczenie dwóch rodzajów opłat zmiennych: za odprowadzanie wód opadowych i roztopowych i za pobór wód z bardzo szczegółowym podziałem na ponad 30 różnych celów. – Przedsiębiorstwa wodociągowo-kanalizacyjne nie posiadają metod na prawidłowe pozyskanie informacji do takiego oświadczenia składanego Wodom Polskim – tłumaczy Tadeusz Rzepecki, przewodniczący rady Izby Gospodarczej Wodociągi Polskie. – Niebezpieczne dla nas jest również to, że jeżeli taki przepis wejdzie w życie, to sankcje karne będą się wiązać również z utratą stanowisk przez zarządzających przedsiębiorstwami pobierającymi wodę, bo to oni podpisują oświadczenia – dodaje.

Przeniesienie odpowiedzialności

– Wodociągowcy wiedzą, kto ile zużył, ale nawet nie mają podstaw prawnych, by sprawdzić, na jaki konkretnie cel rzeczywiście zużywa wodę przedsiębiorca – tłumaczy przewodniczący rady Izby. Przekonuje, że zadaniem firm wodociągowych jest dbanie o zbiorowe zaopatrzenie w wodę i do tego służy 100 proc. pobranej przez przedsiębiorstwa wodociągowo -kanalizacyjne wody. Wyjaśnia, że każde z 8,5 tys. ujęć jest opomiarowane, a w jednym ujęciu znajduje się od jednego do kilku wodomierzy. Te nowoczesne elektroniczne urządzenia kosztują od 20 tys. zł do nawet milionów złotych za mierzące ilość wody tam, gdzie pobiera się jej bardzo dużo. – Za dane o poborze możemy odpowiadać – mówi Rzepecki. – Jeśli Wody Polskie mają wątpliwości co do tych danych, niech np. zaplombują urządzenia, tak jak to jest z licznikami prądu. Ale zainstalowanie odrębnych wodomierzy, sprawdzających, ile wody zostało przeznaczone na konkretne działania, jest całkowicie nierozsądne – uważa ekspert.
Reklama
Tadeusz Rzepecki zwraca też uwagę, że propozycja zmiany przepisów przenosi na firmy wodociągowe odpowiedzialność za nieprawdziwe dane przedstawiane im przez przedsiębiorców. – Wodom Polskim w razie kontroli bardzo łatwo będzie wykazać, że w oświadczeniu jest błąd. Zwłaszcza że nawet w niewielkich gminach może działać po kilkuset przedsiębiorców i wcale nie każdy musi zgłosić zużycie wody zgodne z przeznaczeniem. – Nie możemy się podpisać pod oświadczeniem dzielącym przeznaczenie wody na 36 celów, przecież to grozi prokuratorskimi zarzutami – irytuje się.

Reklama
Przy czym problem dotyczy nie tylko firm wodociągowych, ale i firm samodzielnie czerpiących wodę na własne potrzeby. Wprawdzie wiedzą one na co konkretnie ją przeznaczają, ale i tak mogą mieć wątpliwości co do prawidłowego przygotowania oświadczenia.

Roztopowe bagno

Ale – jak wspomniano – nie tylko opłaty zmienne za pobór wody do konkretnych celów przysporzą problemów firmom wodociągowo-kanalizacyjnym. Kolejny kłopot to wody opadowe i roztopowe. Jak pisaliśmy 10 października w tygodniku Samorząd i Administracja w tekście „Wodociągowcy osiwieją przez deszczówkę. W ustawie brakuje algorytmu i definicji do wy-liczenia opłaty”, przepisy nie podają w ogóle sposobu (algorytmu), w jaki ilość deszczówki ma być wyliczona. To nie wszystkie zagwozdki. Bo ilość wód opadowych ma być ustalana w msześc. na rok, a opłata zmienna jest wymierzana co kwartał. I wcale nie wiadomo, czy co kwartał należy podać 25 proc. tej wartości. Brakuje też definicji terenów uszczelnionych. Poza tym do deszczówki są podłączone w gminach tysiące posesji i wcale nie wiadomo, czy mają one na swoich działkach urządzenia do retencjonowania, bo nie ma takiej ewidencji. Ba, nie ma nawet definicji, co to jest urządzenie do retencjonowania. – To w ogóle niemożliwe, żebyśmy odpowiadali za ustalanie ilości wód opadowych i roztopowych z danego terenu – nie ma wątpliwości Tadeusz Rzepecki. I wskazuje, ze sprawami tymi powinny zajmować się gminy, bo one wiedzą, co w tym zakresie u nich się dzieje.©℗

opinia eksperta

Przedsiębiorcy powinni wystąpić o wyjaśnienia

Łukasz Ciszewski radca prawny, wspólnik w Kancelarii Jerzmanowski i Wspólnicy / Dziennik Gazeta Prawna
Stało się jasne, że art. 552 prawa wodnego (dalej: p.w.) w praktyce jest trudny do stosowania, więc ustawodawca 20 września 2018 r. przepis ten znowelizował, sankcjonując niejako praktykę, która wykształciła się w odniesieniu do naliczania opłat za pierwszy kwartał 2018 r. Nowelizacja ta uzupełniła art. 552 o ust. 2a–2o, zgodnie z którymi ustalenie wysokości opłaty za usługi wodne w okresie do 31 grudnia 2020 r. następuje również na podstawie odczytów z przyrządów pomiarowych dokonywanych w ramach kontroli gospodarowania wodami albo oświadczeń podmiotów obowiązanych do ponoszenia opłat za usługi wodne za poszczególne kwartały.
W nowym stanie prawnym podmioty obowiązane do ponoszenia opłat zmiennych za usługi wodne są zatem obowiązane składać Wodom Polskim oświadczenia w celu ustalenia wysokości opłat, o których mowa tak w art. 272, jak i 275 p.w. Przywołane oświadczenia będą składane według wzoru opublikowanego przez Wody Polskie, przy czym pierwsze przedsiębiorcy złożą za IV kwartał 2018 r.
Oczywiście podstawowym celem dokonanej nowelizacji było usprawnienie procesu naliczania opłat, niestety przy okazji opisanego zabiegu przeniesiono z Wód Polskich na podmioty świadczące usługi wodne całą odpowiedzialność za prawidłową wykładnię niejasnych przepisów p.w. dotyczących naliczania opłat zmiennych. Dotyczy to przede wszystkim określania celu, na jaki pobierana jest woda, oraz wszystkich elementów związanych z naliczaniem opłat za odprowadzanie wód opadowych. Tak oto gorący kartofel w postaci nieprecyzyjnych, niekompletnych i nieżyciowych regulacji prawnych został sprezentowany podmiotom świadczącym usługi wodne.
Aby podnieść poziom ryzyka dla przedsiębiorców, ustawodawca właśnie szykuje kolejną nowelizację art. 552 p.w. Projekt, który został opublikowany 5 października 2018 r., przewiduje bowiem wprowadzenie ustępu „2ba”, zgodnie z którym podmioty zobowiązane do uiszczania opłat za usługi wodne będą składać oświadczenia niezbędne do ustalenia tychże opłat pod rygorem odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań. Klauzula ta zastąpi pouczenie organu o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań. Zasada ta zacznie w zamierzeniach ustawodawcy obowiązywać już 1 stycznia 2019 r. W tej sytuacji niezbędne wydaje się jak najszybsze wystąpienie przez przedsiębiorców do Wód Polskich z prośbą o wyjaśnienie wszelkich sytuacji wątpliwych i problematycznych, tak by bezpiecznie składać oświadczenia na początku 2019 r.