Prawdziwe wyzwanie czeka w styczniu 2019 r. firmy korzystające z wód i odprowadzające ścieki.
I także samorządy, bo to one będą składały do Wód Polskich oświadczenia za IV kwartał 2018 r. i wnosiły wyliczone na ich podstawie opłaty. Mają to zrobić do 30 stycznia. Ale zasady, na jakich należy je wypełnić, wynikające z ustawy z 20 lipca 2017 r. – Prawo wodne (Dz.U. poz. 1566 ze zm.), mimo wyjaśnień zawartych na stronach internetowych Wód Polskich, są nadal niejasne.
Największe kontrowersje oraz wątpliwości podmiotów obowiązanych do ich składania budzą przede wszystkim opłaty zmienne za pobór wód, związane ze zmniejszeniem naturalnej retencji, a także opłaty za odprowadzanie wód opadowych i roztopowych czy za odwodnienie gruntów w granicach administracyjnych miast.
Reklama
Wodom Polskim do 30 stycznia 2019 r. składa się oświadczenia za:
• pobór wód podziemnych do różnych celów

Reklama
• pobór wód powierzchniowych do różnych celów
• wprowadzanie ścieków do wód lub do ziemi, w tym wód pochodzących z obiegów chłodzących elektrowni lub elektrociepłowni oraz wód zasolonych
• odprowadzanie do wód – wód opadowych lub roztopowych ujętych w otwarte lub zamknięte systemy kanalizacji deszczowej służące do odprowadzania opadów atmosferycznych w granicach administracyjnych miast
• wydobywanie kamienia, żwiru i piasku oraz innych materiałów z wód powierzchniowych, w tym morskich wód wewnętrznych wraz z wodami wewnętrznymi Zatoki Gdańskiej oraz wód morza terytorialnego, a także wycinanie roślin z wód lub brzegu
• pobór wód podziemnych lub wód powierzchniowych na potrzeby chowu i hodowli ryb oraz innych organizmów wodnych
• wprowadzanie ścieków do wód lub do ziemi z chowu lub hodowli ryb w obiektach przepływowych, charakteryzujących się poborem zwrotnym

• Opłaty za odprowadzenie wód opadowych lub roztopowych

Zgodnie z art. 268 prawa wodnego, opłaty za usługi uiszcza się m.in. za odprowadzanie do wód – wód opadowych lub roztopowych. Utworzenie ich jednorodnej kategorii miało na celu między innymi uproszczenie systemu poboru opłat. Opłaty te dotyczą wyłącznie wód opadowych lub roztopowych ujętych w otwarte lub zamknięte systemy kanalizacji deszczowej służące do odprowadzania opadów atmosferycznych (nie dotyczą natomiast takich wód odprowadzanych systemami kanalizacji ogólnospławnej). Dzieje się tak dlatego, że art. 274 prawa wodnego regulujący górne stawki opłat oraz rozporządzenie Rady Ministrów z 22 grudnia 2017 r. w sprawie jednostkowych stawek opłat za usługi wodne (Dz.U. 2017 poz. 2502), nie przewiduję w ogóle stawek za odprowadzanie wód opadowych i roztopowych systemami kanalizacji ogólnospławnej.
Obowiązująca opłata stała za odprowadzanie wód opadowych i roztopowych systemem kanalizacji deszczowej wynosi 2,5 zł na dobę za 1 msześc./s za określoną w pozwoleniu wodnoprawnym albo w pozwoleniu zintegrowanym maksymalną ilość wód opadowych lub roztopowych odprowadzanych do wód. Sposób jej kalkulacji jest czytelny i w praktyce funkcjonowania Wód Polskich, jak się wydaje, nie spowodował żadnych wątpliwości.
Zupełnie inaczej rzecz się ma z opłatą zmienną za odprowadzanie ww. wód. Ustala się ją jako iloczyn jednostkowej stawki opłaty, ilości odprowadzonych wód, wyrażonej w msześc., i czasu wyrażonego w latach, z uwzględnieniem istnienia urządzeń do retencjonowania wody z terenów uszczelnionych oraz ich pojemności (art. 272 ust. 5 prawa wodnego).
Aktualne jednostkowe stawki tej opłaty wahają się od 0,75 zł za 1 msześc. na jeden rok dla wód opadowych i roztopowych odprowadzanych z nieruchomości bez urządzeń do retencjonowania wody z terenów uszczelnionych, do wartości dziesięciokrotnie niższej w przypadku wód odprowadzanych z nieruchomości wyposażonych w urządzenia do retencjonowania o pojemności powyżej 30 proc. odpływu rocznego z terenów uszczelnionych. Znakomita większość podmiotów formalnie zobowiązanych do wniesienia wskazanej opłaty zmiennej do dziś nie otrzymała informacji o wysokości tej opłaty i sposobie jej obliczenia – nawet tej za I czy II kwartał 2018 r. (początkowo miały ją naliczać Wody Polskie). Nie powinno to zresztą dziwić, ponieważ przywołane zasady jej naliczania są tak niejasne, że Wody Polskie prawdopodobnie nie są w stanie precyzyjnie jej określić.
Ale od 2019 r. (w związku nowelizacją prawa wodnego, która weszła w życie 20 września 2018 r.) te problemy stają się problemami podmiotów zobowiązanych do uiszczania opłat. Bo to one są zobowiązane do składania oświadczeń, w których zawarte mają być informacje o ilości wód opadowych i roztopowych odprowadzanych do ich systemów, oraz danych dotyczących poziomu retencji zapewnianej na poszczególnych nieruchomościach. I to zobowiązani do składania oświadczeń muszą samodzielnie odpowiedzieć sobie na pytanie, jak np. określić ilość msześc. wód opadowych i roztopowych odprowadzanych w skali roku z poszczególnych nieruchomości, skoro na nieruchomościach tych brak jest urządzeń pomiarowych? Jak rozumieć pojęcie „tereny uszczelnione” i czy za takie tereny należy uznawać powierzchnie dachów? Zwłaszcza, że w poprzednim stanie prawnym sądy administracyjne, na potrzeby poboru należności za odprowadzanie wód opadowych i roztopowych będących ściekami, opowiedziały się przeciwko takiej kwalifikacji. Jak definiować urządzenia do retencjonowania wody, jakim warunkom takie urządzenia winny odpowiadać? W jaki sposób określić „odpływ roczny z terenów uszczelnionych” i „pojemność urządzeń do retencjonowania”? Są to wszystko kluczowe pytania, zwłaszcza dla przedsiębiorstw wodociągowo-kanalizacyjnych i jednostek samorządu terytorialnego eksploatujących zbiorcze systemy do oprowadzania wód opadowych i roztopowych, do których podłączone są setki albo tysiące nieruchomości, na których istnieją zróżnicowane stany faktyczne, co do których aktualnie nikt nie posiada kompleksowej informacji. Wody Polskie proszone o wyjaśnienia, w praktyce niewiele wyjaśniły. Jedyna konkretna odpowiedź dotyczyła powierzchni dachów, które w opinii organu kwalifikuje się do powierzchni uszczelnionej, od której nalicza się opłatę zmienną.

• Włodarz musi ustalić opłatę za zmniejszenie naturalnej retencji

Prawo wodne w art. 269 par. 1 pkt 1 ustala obowiązek uiszczenia opłaty za zmniejszenie naturalnej retencji terenowej na skutek wykonywania na nieruchomości o powierzchni powyżej 3500 mkw. robót lub obiektów budowlanych trwale związanych z gruntem, mających wpływ na zmniejszenie tej retencji przez wyłączenie więcej niż 70 proc. powierzchni nieruchomości z powierzchni biologicznie czynnej na obszarach nieujętych w systemy kanalizacji otwartej lub zamkniętej. Ta opłata od samego początku nastręcza wielu problemów interpretacyjnych oraz praktycznych. Prawo wodne, w przeciwieństwie do innych opłat (naliczanych przez Wody Polskie), wskazuje, iż podmiotem ustalającym opłatę jest odpowiednio wójt, burmistrz, prezydent miasta (zgodnie z art. 272 ust. 8 prawa wodnego). Dlatego też tu gminy mają najwięcej wątpliwości. Wiążą się one z wykładnią użytych w ustawie wyrażeń, które wyznaczają zakres jej stosowania. Trzeba zwrócić uwagę, że art. 269 ust. 1 pkt 1 prawa wodnego posługuje się pojęciami i zwrotami budzącymi poważne wątpliwości interpretacyjne takimi jak: „wykonywanie”, „powierzchnia biologiczna czynna” czy też „roboty lub obiekty budowlane”.
Po licznych pytaniach samorządów na stronie Wód Polskich zamieszczono „Materiał pomocniczy dla gmin w sprawie ustalania opłat za zmniejszenie naturalnej retencji terenowej”. Organ zastrzegł jednak, że ma one charakter niewiążący, a także wskazał, iż pojęcia, o których wyjaśnienie zwróciły się gminy, nie są zdefiniowane w prawie wodnym, co determinuje konieczność odwołania się do definicji wypracowanych na gruncie innych gałęzi prawa oraz orzecznictwa. Rodzi to kolejne wątpliwości.
GazetaPrawna.pl
Z przytoczonych wyjaśnień wynika bowiem, że próbując zdefiniować poszczególne elementy normy art. 269 par. 1 pkt 1 prawa wodnego, trzeba odnieść się do innych aktów prawnych, które nie posługują się zwrotami zamieszczonymi ww. normie prawa wodnego, niemniej jednak w ocenie Wód Polskich winny znaleźć zastosowanie. Znamienne jest to w przypadku próby zdefiniowania pojęcia nieruchomości oraz sposobu ustalania powierzchni tej nieruchomości. Wody dokonały rozważań na gruncie ustawy z 23 kwietnia 1964 r. |– Kodeks cywilny, ustawy z 6 lipca 1982 r. o księgach wieczystych i hipotece (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1916) oraz ustawy z 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 2204 ze zm.). W wyjaśnieniach zamieszczonych na stronie internetowej czytamy: „Z zestawienia powołanych przepisów wynika, że wyodrębnienie nieruchomości gruntowej (gdyż tylko takie nieruchomości są objęte opłatami za zmniejszenie retencji) następuje poprzez oznaczenie granicami części powierzchni ziemskiej oraz uczynienie z tego przedmiotu odrębnej własności. Wyodrębnienie to przejawia się w regule «jedna księga – jedna nieruchomość» (…). Ustalając powierzchnię nieruchomości na potrzeby obliczenia opłaty za usługi wodne za zmniejszenie naturalnej retencji terenowej, należy kierować się wskazaną wyżej regułą «jedna księga – jedna nieruchomość», niezależnie od tego, ile działek gruntowych obejmuje konkretna księga wieczysta, a także czy działki te graniczą ze sobą, czy też nie”.
Wyjaśnienia zdecydowanie do końca nie załatwiają sprawy, ponieważ nadmiernie upraszczają pewne zagadnienia. Nie uwzględniają zróżnicowania stanów faktycznych i tego, że taka uproszczona wykładnia odnosząca się do stosowania wprost norm z innych gałęzi prawa może łatwo prowadzić do obchodzenia przepisów w celu uniknięcia obowiązku uiszczenia opłaty.