Robert Raczyński: Partie polityczne chcą wyeliminować takich jak my, wyeliminować wybór, zawęzić go do kilku dużych ugrupowań
Skąd właściwie wzięła się potrzeba powołania do życia ruchu Bezpartyjnych Samorządowców?
Chcieliśmy ratować samorządy przed partyjnością, wzmocnić komitety obywatelskie w przekazie ogólnokrajowym. Proszę zauważyć, że mniejsze komitety – gminne, powiatowe, a nawet wojewódzkie – są niepartyjne, istnieją, organizują się, a w przekazie ogólnopolskim ich nie widać. Nie są nawet ujmowane w badaniach sondażowych. Ciągle przedstawia się w nich siły parlamentarne, włącznie z tymi, które mają wsparcie finansowe z budżetu państwa, a nie mają swoich reprezentantów w parlamencie.
Przytłaczająca większość polityków na szczeblu gminnym to formalnie osoby niezależne. Dlaczego mieliby dołączać teraz do Bezpartyjnych Samorządowców, zamiast startować pod własnym szyldem i w ten sposób podkreślać swoją niezależność?
System polityczny w Polsce jest taki, że jednomandatowych okręgów wyborczych (JOW) już w wielu miejscach nie ma. Nowy kodeks wyborczy dopuszcza je tylko w gminach do 20 tys. mieszkańców. W związku z tym lokalne komitety nie mogą w praktyce zaistnieć i muszą się organizować. Gdyby były JOW-y, na pewno byśmy się nie organizowali pod szyldem o zasięgu szerszym niż pojedyncza gmina.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.