Dopiero brak uzgodnienia może skierować spór na drogę administracyjną – uznał Sąd Najwyższy. Spółka D., zajmująca się deweloperką, zawarła w 2009 r. umowę z gminą K., w wyniku której na nabytym przez nią gruncie miało zostać zbudowane niewielkie osiedle domów jednorodzinnych (tzw. szeregowców) i jeden blok mieszkalny wielorodzinny.
Reklama
Spółka miała też partycypować w kosztach budowy infrastruktury, którą z kolei zobowiązała się wykonać gmina – chodziło m.in. o oświetlenie, instalacje wodno-kanalizacyjne itp.
Przez osiedle miała także przebiegać ulica poprowadzona przez dwie działki wydzielone z nieruchomości, mająca status drogi gminnej. Działki, o ustalonej w umowie powierzchni łącznej ok. 2200 mkw., miała przejąć gmina za odszkodowaniem. Podział gruntu został zatwierdzony przez wójta, tyle że wydzielone działki były mniejsze – o niecałe 200 mkw. Powstał więc problem, w jakiej kwocie powinno być wypłacone odszkodowanie. Spór wszedł na drogę administracyjną; spółka skierowała bowiem do starosty powiatu wniosek o podjęcie decyzji ustalającej odszkodowanie. Zgodnie bowiem z art. 98 ust. 3 ustawy o gospodarce nieruchomościami (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 2147; dalej u.g.n.) za działki wydzielone pod drogi publiczne przysługuje odszkodowanie w wysokości uzgodnionej między właścicielem lub użytkownikiem wieczystym a właściwym organem administracji publicznej – w tym wypadku gminą. Jeżeli jednak do takiego uzgodnienia nie dojdzie, ustala się je i wypłaca według zasad i trybu obowiązujących przy wywłaszczaniu nieruchomości.
Starosta wydał więc stosowną decyzję, określając odszkodowanie w kwocie niespełna 76,2 tys. zł. Decyzja została zaskarżona do wyższej instancji (do wojewody), ale gmina K. w międzyczasie skierowała do sądu sprawę o ustalenie, że pomiędzy nią a spółką D. nadal istnieje stosunek prawny określony umową z 2009 r., w tym także obowiązuje umowny sposób ustalenia odszkodowania za przejęte przez gminę działki pod budowę ulicy. Roszczenie gmina oparła o art. 189 k.p.c.
Sądy jednak oddaliły kolejno powództwo i apelację, wskazując, że po pierwsze gmina nie miała interesu prawnego w ustaleniu istnienia stosunku prawnego, który by ją obciążał zobowiązaniem, a po drugie – powództwo miało prowadzić wręcz do obejścia prawa. Zwłaszcza zdaniem sądu apelacyjnego właściwym trybem jest w takim wypadku procedura administracyjna, oparta o przepisy wywłaszczeniowe określone w u.g.n., a nie sądowa. Ponadto umowa w sposób wiążący nie określała odszkodowania. Tym samym proces dotyczy roszczenia, które jeszcze nie powstało, gdyż – zdaniem sądów – dopiero decyzja starosty mogła określić odszkodowanie.
Diametralnie inne zdanie miał Sąd Najwyższy, który uchylił wyrok apelacyjny i nakazał ponowne rozpoznanie sprawy.
SN przypomniał, że sąd II instancji, uzasadniając swoje rozstrzygnięcie, odwołał się do orzecznictwa uznającego brak interesu prawnego w rozumieniu art. 189 k.p.c. w sytuacji, gdy powód może żądać świadczenia bądź na drodze sądowej, bądź w postępowaniu administracyjnym (zob. wyrok SN z 21 stycznia 1998 r., II CKN 572/97).
– Teza ta jest prawidłowa, ale sąd orzekający pomylił chyba role procesowe stron – zauważył sędzia Krzysztof Pietrzykowski. – W sytuacji powódki było to jedyne możliwe roszczenie, nie mogła przecież żądać zasądzenia od siebie odszkodowania – dodał.
Kluczowe dla rozstrzygnięcia SN było pierwsze zdanie art. 98 ust. 3 u.g.n. Mowa jest tam o „odszkodowaniu w wysokości uzgodnionej między właścicielem lub użytkownikiem wieczystym a właściwym organem”. Taka konstrukcja przepisu wskazuje, że ustawodawca w pierwszej kolejności stawia na uzgodnienie odszkodowania między stronami. Jako podstawowy sposób określenia tych należności wskazuje zatem czynność o charakterze cywilnoprawnym, oświadczenie woli stron. Dopiero brak uzgodnienia może skierować spór na drogę administracyjną. Dlatego gmina miała interes prawny w ustaleniu obowiązywania umowy pomiędzy nią a pozwaną spółką, a odszkodowanie mogło być skutecznie określone umową – przed wszczęciem postępowania administracyjnego i decyzją starosty. ⒸⓅ
Sąd Najwyższy uchylił wyrok apelacyjny i nakazał ponowne rozpoznanie sprawy
ORZECZNICTWO
Wyrok Sądu Najwyższego z 18 stycznia 2018 r. sygn. V CSK 261/17. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia