Autopromocja

Warszawa chce do sądu z wojewodą. Ale to nie jest takie proste

Warszawa autor Ralf Siemieniec
Warszawa autor Ralf SiemieniecShutterStock
15 lutego 2018

- Nie można iść do sądu tylko dlatego, że ogół czyichś działań, w tym przypadku wojewody mazowieckiego, w ocenie stołecznego ratusza narusza samodzielność gminy. Trzeba kwestionować każdy konkretny akt prawny, który narusza tę samodzielność - mówi Maciej Kiełbus w rozmowie z DGP.

3254590-maciej-kielbus-partner-w-dziale.jpg
Maciej Kiełbus, partner w dziale prawa administracyjnego Kancelarii Prawnej Dr Krystian Ziemski

Zasada samodzielności jednostek samorządu terytorialnego – wynikająca i z konstytucji, i z ustawy o samorządzie gminnym – nie jest samodzielną podstawą do występowania z jakimikolwiek roszczeniami. To system prawny ma zagwarantować, że tam, gdzie pojawia się ingerencja w funkcjonowanie samorządu, ma być przewidziana droga sądowa. W wielu przypadkach, gdzie pojawiają się rozstrzygnięcia nadzorcze czy zarządzenia zastępcze wojewody, rzeczywiście istnieje możliwość zaskarżania tych aktów do sądów administracyjnych.

Musi być konkretny przedmiot zaskarżenia. Ustawa – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi wyraźnie wskazuje, co można zaskarżyć do sądu administracyjnego – np. decyzje, postanowienia, indywidualne interpretacje podatkowe czy akty nadzoru nad działalnością jednostek samorządu terytorialnego. Tak więc jeśli pojawiła się decyzja administracyjna, której miasto stołeczne Warszawa jest stroną, wówczas możliwa jest droga sądowa. Podobnie w przypadku rozstrzygnięć nadzorczych dotyczących organów samorządu warszawskiego. Ale nie można iść do sądu tylko dlatego, że ogół czyichś działań, w tym przypadku wojewody mazowieckiego, w ocenie stołecznego ratusza narusza samodzielność gminy. Trzeba kwestionować każdy konkretny akt prawny, który narusza tę samodzielność. Oczywiście gmina powinna w jak najszerszym zakresie korzystać z tego prawa, chociażby na gruncie znowelizowanej ostatnio ustawy dekomunizacyjnej. Moim zdaniem rada miasta stołecznego Warszawy powinna każdy tego typu przypadek odrębnie zaskarżać i walczyć. Abstrahując od sytuacji wokół Trybunału Konstytucyjnego, są gminy, które korzystają także z tej drogi. Kilka dni temu przygotowaliśmy wniosek do TK w imieniu gminy Stare Miasto. Skarga dotyczy rozporządzenia w sprawie zmiany granic gmin.

W takim przypadku pojawia się pytanie, kto byłby pozwanym, a kto pozywającym. Kodeks cywilny ogólnie przewiduje ochronę dóbr osobistych. Jeżeli ktoś przykładowo powie, że dana jednostka jest najbardziej skorumpowaną gminą w Polsce, a poziom kompetencji urzędników wobec inwestorów jest najgorszy z możliwych, to nie wykluczyłbym sytuacji, w której gmina na drodze postępowania cywilnego wystąpi przeciwko takiej osobie o naruszenie dóbr osobistych.

Trzeba się zastanowić, czy to narusza dobra osobiste Warszawy, czy osób nią rządzących. Politycy świadomie formułują swoje wypowiedzi na tyle ogólnikowo, aby utrudnić sformułowanie roszczeń cywilnoprawnych. Jeśli jeden z polityków formułuje konkretne zarzuty pod adresem innego, to mamy konkretne działanie jednej osoby względem drugiej i tam pozew o ochronę dóbr osobistych jest jak najbardziej możliwy. Jeśli jednak ktoś formułuje oskarżenia względem samorządowców warszawskich czy stołecznych polityków, dużo trudniej jest mówić o naruszeniu dóbr konkretnej osoby.

Moim zdaniem jest to wkraczanie w kompetencje samorządów. Nadawanie nazw ulic jest zadaniem własnym gmin. Tu sądowa ochrona samodzielności samorządu powinna sprawiać, że za każdym razem, gdy mamy tego typu ingerencję, sąd powinien móc ocenić jej legalność. A przepis ograniczający drogę sądową w tym zakresie, tak jak ma to miejsce w przypadku ostatniej nowelizacji ustawy dekomunizacyjnej, budzi wątpliwości w kontekście zasady sądowo chronionej samodzielności samorządu. Proszę też pamiętać, że zasada ta jest także regulowana w art. 165 ust. 2 konstytucji. Ten przepis ma nawet dużo większe znaczenie niż ten, na który powołują się teraz stołeczni urzędnicy. Artykuł 11 Europejskiej Karty Samorządu Terytorialnego także przewiduje, że „społeczności lokalne mają prawo do odwołania na drodze sądowej w celu zapewnienia swobodnego wykonywania uprawnień oraz poszanowania zasad samorządności lokalnej, przewidzianych w Konstytucji lub w prawie wewnętrznym”. Problem polega na tym, że możliwość powołania się na te przepisy musi zaistnieć w konkretnej sprawie. W sytuacji, w której nie jesteśmy stroną postępowania i pojawia się decyzja administracyjna dotycząca np. budowy pomnika, to aby móc ją zaskarżyć do sądu administracyjnego, gmina nie może działać w interesie publicznym. Musi być stroną postępowania. A skoro nie jest, może wystąpić np. do prokuratura czy rzecznika praw obywatelskich, aby te organy w interesie publicznym przystąpiły do takiego postępowania jako uczestnicy na prawach strony.

Sam fakt, że w sprawie pomników decyduje rada miasta, to za mało, by powiedzieć, że ten pomnik jest nielegalny. Dopiero konkretne rozstrzygnięcia dotyczące budowy pomnika mogą być ewentualnie zaskarżone. I w tym zakresie ewentualnie rozważać można brak zgody rady miasta. A skarżyć będzie mógł to jedynie uprawniony podmiot, czyli np. RPO albo strona postępowania. Aby sąd administracyjny przeszedł do merytorycznej oceny zarzutów władz miasta, w pierwszej kolejności przeanalizuje, czy jest ono w ogóle stroną w tym postępowaniu. Jeśli stwierdzi że nie, sąd nie będzie analizował zarzutów merytorycznych.

Nie. Takie sprawy powinny być wnoszone indywidualnie. Jeśli więc mamy np. plan dla Śródmieścia zakwestionowany przez wojewodę, walczymy z tym konkretnym rozstrzygnięciem. Podobnie w przypadku nazw ulic nadanych przez wojewodę w procesie dekomunizacji.

Dokładnie tak. Na wynik tej wojny wpłynie suma wygranych bitew. Każda taka sprawa przed sądem jest bitwą, w której władze miasta powinny wziąć udział, jeśli uznają, że jakakolwiek decyzja wojewody jest niezgodna z prawem. Nie widzę za to możliwości, by miasto mogło globalnie wyjść z jakimś jednym pozwem, skargą czy roszczeniem i w ten sposób próbować udowadniać naruszanie jego samodzielności.

Zaskarżone mogą być tylko konkretne rozstrzygnięcia dotyczące budowy pomnika

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png