Recyclix Sp. z o.o. to spółka, której działalność opisaliśmy na początku marca. Pomysł na biznes był następujący: człowiek wpłacał firmie pieniądze, a w zamian dostawał wirtualne śmieci. Spółka miała skupować odpady i zarabiać na ich przetwarzaniu. Zyskiem zaś dzielić się z inwestorami. Zarobek? Blisko 400 proc. w skali roku.
Jak jednak ustaliliśmy, działalność Recykliksu wcale nie wygląda tak, jak deklarowali to jego twórcy. Śmieci albo nie kupowano wcale, albo w znacznie mniejszej ilości, niż wskazywano. Inni przedstawiciele branży recyklingowej wprost oceniali biznes jako piramidę finansową. Na dodatek w lutym osoby, które chciały wypłacić zainwestowane środki, miały z tym trudność. Spółka przekazywała, że to przejściowe problemy. Okazało się inaczej.
Reklama

Reklama
Nasze ustalenia potwierdzają pierwsze efekty śledztwa. Wszczęła je Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Co ciekawe, nie jest ono prowadzone w kierunku złamania normy wyrażonej w art. 171 ustawy – Prawo bankowe (t.j. Dz. U. z 2016 r. poz. 1988 ze zm.). Przepis ten określa, że nie można bez zezwolenia prowadzić działalności polegającej na gromadzeniu środków pieniężnych innych osób przy jednoczesnym obciążaniu ich ryzykiem utraty pieniędzy. Grozi za to nawet 5 lat pozbawienia wolności.
Śledczy poszli krok dalej. Postępowanie jest prowadzone w sprawie doprowadzenia, z góry powziętym zamiarem, szeregu osób do niekorzystnego rozporządzenia mieniem ze znacznej wartości. Chodzi o okres co najmniej od początku 2015 r. do lutego 2017 r., gdy spółka przyjmowała na rachunki bankowe wpłaty, po uprzednim wprowadzeniu w błąd wpłacających co do zamiaru inwestowania pieniędzy w zakup plastikowych opakowań wtórnych, przetworzenia nabytych opakowań w granulat, a następnie sprzedaż tego granulatu z zyskiem, podczas gdy w rzeczywistości twórcy biznesu wcale nie prowadzili deklarowanej działalności.
Jeśli więc postępowanie zakończy się sporządzeniem aktu oskarżenia, znajdzie się w nim wskazanie art. 286 kodeksu karnego sankcjonującego przestępstwo oszustwa. Potencjalna kara? Do 10 lat pozbawienia wolności.
Proceduralny problem mógłby wiązać się z przesłuchaniem pokrzywdzonych. W Polsce jest ich ponad 30 tys. Gdyby chcieć przesłuchać wszystkich, sprawa ciągnęłaby się latami. Prokuratura uznała jednak, że przedłużanie postępowania byłoby ze szkodą dla wszystkich. Dlatego wytypowano ok. 100 dokonujących na rachunki Recycliksu wpłat, którzy zostaną przesłuchani.
Sprawą zainteresowała się także Komisja Nadzoru Finansowego, która przyznaje, że w marcu dostała wiele informacji o nieprawidłowościach związanych z Recycliksem. Jest ona zainteresowana wejściem w prawa pokrzywdzonego, co umożliwi umieszczenie podmiotu na Liście ostrzeżeń publicznych KNF.
Do dziś wiele osób wciąż jeszcze wierzy w powodzenie inwestycji. I to pomimo że próby przyciągania inwestorów przez Recyclix są z miesiąca na miesiąc coraz bardziej zaskakujące. Przykładowo jej przedstawiciele chwalili się kontraktem z holenderskim oddziałem McDonald’s na obsługę ich odpadów. Gdy sieć nie potwierdziła tych rewelacji, przedstawiciele Recycliksa wyjaśnili, że wynika to z faktu, iż współpraca odbywa się za pośrednictwem litewskiej firmy Plamika UAB. To również okazała się nieprecyzyjna informacja – na stronie tej firmy pojawiło się bowiem oświadczenie, że Plamika nie ma żadnych relacji biznesowych z Recycliksem.