Sceptycznie podchodzę do tłumaczenia, że ktoś nie wiedział o obowiązku uzyskania licencji i dlatego nie zapłacił. Zwykle jeśli ktoś nie uiszcza opłat, to dlatego że nie chce tego robić - mówi Bogusław Pluta, dyrektor Związku Producentów Audio-Video.
Reklama
Czy osoba, która zarabia na odtwarzaniu muzyki, musi kupić od ZPAV licencję?
Nie. Didżej, który gra w klubie z oryginalnych płyt, nie musi jej mieć. Często zdarza się, że osoby te dysponują jedynie kopiami piosenek. Niekiedy didżeje wymieniają się między sobą albumami i powielają je. Nie jest to jednak zgodne z prawem. Wykupienie licencji to pewnego rodzaju zalegalizowanie zdobytych w ten sposób utworów.
Czy oznacza to, że didżej, który ściąga nielegalne pliki mp3 z internetu, ale wykupił licencję, nie łamie przepisów prawa autorskiego?
Nie. Plik mp3, którym dysponuje didżej, musi być przekopiowany z oryginalnej płyty. Może to być jego własna płyta, albo pożyczona od znajomego. Nie ma to znaczenia, pod warunkiem że nie jest to piracki utwór ściągnięty z sieci.
A co z dozwolonym użytkiem prywatnym, o którym mówi prawo autorskie? Przecież dzięki tej regulacji osoba, która nabędzie oryginalną płytę, może ją kopiować.
Tak, ale w przypadku, o którym mówimy, nie chodzi o dozwolony użytek prywatny. Z tą instytucją mamy do czynienia tylko, gdy ktoś kupuje oryginalną płytę, kopiuje nagrane na niej utwory i wrzuca na swój odtwarzacz mp3, by słuchać ich w drodze do pracy. W ten sposób osoba, która nabyła oryginalną płytę, nie zarabia na skopiowanych utworach. Sytuacja didżeja wygląda zupełnie inaczej. Jeśli puści on w klubie powielone utwory, zarobi na tym.
Przepisy milczą jednak na temat takiej licencji.
Jeżeli tylko prywatny użytek jest według prawa dozwolony, to znaczy, że cała reszta jest zabroniona. Co więcej, w prawie autorskim jest zapis, który mówi, iż wolno odtwarzać utwory wprowadzone do obrotu zgodnie z prawem. Wykonana w domu kopia płyty nie jest egzemplarzem, który trafił na rynek całkiem legalnie. Taka sytuacja ulegnie zmianie, jeśli didżej zapłaci licencję.
Jakie ma jeszcze obowiązki?
Powinien też zainteresować się tym, czy klub, w którym gra, ma podpisaną z organizacjami zbiorowego zarządzania umowę w zakresie opłat za odtwarzanie. Każda z organizacji opracowała tabele z takimi opłatami. Stawka uzależniona jest od charakteru miejsca, w których grane są piosenki. W lokalach gastronomicznych, bez sali do tańczenia, jest to kwota rzędu 100– 200 zł miesięcznie, w klubach 300 – 700 zł miesięcznie, a w dyskotekach do 2,5 tysiąca zł miesięcznie. Jeśli właściciel lokalu tego obowiązku nie wypełni, a nastąpi kontrola, może się zdarzyć, że ściganym będzie nie tylko on sam, ale także didżej.
Ten system jest dość skomplikowany. Być może dlatego didżeje naruszają prawo?
Dla osoby, która zawodowo zajmuje się odtwarzaniem muzyki, zapamiętanie, że musi grać z oryginalnych płyt albo wykupić licencję, nie jest zbyt trudne. Podobnie sytuacja wygląda z właścicielami klubów. Muszą oni jedynie pamiętać, by zapłacić organizacji zbiorowego zarządzenia za to, że w ich lokalu odtwarzana jest muzyka. W porównaniu z polskim systemem podatkowym jest to banalne. Dlatego sceptycznie podchodzę do tłumaczenia, że ktoś nie wiedział i dlatego nie zapłacił. Zwykle, jeśli ktoś nie uiszcza opłat, to dlatego, że nie chce tego robić.
Czy ZPAV zwraca się do policji z wnioskiem o ściganie takich osób?
Bywają takie przypadki. Robimy tak tylko wówczas, gdy jest poważny problem z wytłumaczeniem didżejowi, jakie ma obowiązki. Najczęściej jednak takie osoby ścigane są na podstawie donosów. Didżej może być ścigany z urzędu. Wystarczy, że policję poinformuje jego kolega po fachu, co często się zdarza. Nawet my dostajemy takie donosy. Niekiedy didżej zostaje także sprawdzony przez policję przy okazji kontroli lokalu. Funkcjonariusze wchodzą często do klubów i sprawdzają, czy goście np. mają narkotyki. Ponieważ policjanci wiedzą, że przepisy może łamać również didżej, grając nielegalną muzykę, sprawdzają także jego.
Dlaczego licencja kosztuje aż 2 tysiące?
Jest to roczna opłata netto. Obejmuje ona trzy organizacje – ZPAV, STOART i ZAiKS. Długo zastanawialiśmy się, jaką cenę powinna mieć licencja. Zadaliśmy sobie pytanie, ile didżej musiałby wydać, gdyby chciał kupować oryginalne płyty i z nich grać. Przyjęliśmy, że średnio kupuje on 4 płyty miesięcznie, co w przybliżeniu daje 2 tysiące rocznie.