Nowe przepisy europejskie dotyczące prawa autorskiego na jednolitym rynku cyfrowym – co budzi największe wątpliwości po wejściu w życie unijnej dyrektywy?

Ewolucja technologii cyfrowych zmieniła w sposób znaczący cały rynek związany z dostępem do treści chronionych prawem autorskim. Szybkie zmiany, które zachodziły w ostatnim czasie w tej materii spowodowały powstanie nowych wyzwań, które wymagały dostosowania powstałych zmian do przepisów prawa. W związku z tym w dniu 17 kwietnia 2019 roku Parlament Europejski wraz z Radą (UE) powołali do życia nową Dyrektywę 2019/790 w sprawie prawa autorskiego i praw pokrewnych na jednolitym rynku cyfrowym, rozszerzając obowiązujące prawo Unii Europejskiej. W takiej sytuacji dla krajów członkowskich Unii Europejskiej w dniu 7 czerwca 2019 roku zaczął biec dwuletni termin na wdrożenie niniejszej dyrektywy do krajowych systemów prawnych.

Kluczowym celem, przyświecającym najnowszej dyrektywie regulującej zagadnienia szeroko pojętej własności intelektualnej jest zapewnienie korzystnego klimatu do tworzenia kreatywnych treści, w szczególności tych o charakterze cyfrowym, przez twórców. Nowe prawo ma więc na celu zapewnienie tego, aby posiadacze praw otrzymali sprawiedliwy udział w wartości generowanej przez wykorzystanie ich utworów i innych dzieł. Jednakże najnowsze przepisy budzą także szereg wątpliwości wśród zarówno odbiorców treści, jak i samych ich autorów.

Kwestia dostępu do publikacji

Art. 15 wspomnianej dyrektywy jest chyba najczęściej komentowaną obecnie regulacją nowego prawa autorskiego na poziomie UE. Dotyczy on w zasadzie ochrony wydawców prasowych oraz ich prawa do wynagrodzenia za publikowanie w Internecie utworów ich autorstwa.

Prawo to ma na celu zapewnienie wydawcom większej możliwości negocjowania umów licencyjnych z właścicielami agregatorów wiadomości, wyszukiwarek i innych platform online, które łączą się z ich treściami i udostępniają je. W głównej mierze dotyczy ono przyznania wyłącznego prawa do zezwalania na zwielokrotnianie utworu oraz zezwalania na podawanie utworów do wiadomości publicznej – poza sytuacjami, gdy czynione jest to dla zastosowań prywatnych i niekomercyjnych przez użytkowników indywidualnych. Wyłączeniu podlegają także czynności tzw. linkowania oraz wskazane w dyrektywie sytuacje przytaczania „pojedynczych słów lub bardzo krótkich fragmentów publikacji prasowej”.

ikona lupy />
Piotr Bzówka, adwokat w Kancelarii KONDRAT i Partnerzy / Media

Popierający wspomnianą regulację, m.in. duże podmioty wydawnicze, twierdzą, iż artykuł 15 dyrektywy opiera się na zasadzie, że uzyskanie wspomnianego pozwolenia musi nastąpić jeszcze przed użyciem lub udostępnieniem materiału chronionego prawem autorskim przez inne podmioty. Przeciwnicy wspomnianej regulacji, do których zaliczają się zaś m.in. mniejsi wydawcy treści, twierdzą, że utrudnia ona swobodny przepływ informacji w Internecie, jednocześnie ograniczając wolność słowa. Obawy te wynikają z ryzyka, że nie będą oni w stanie negocjować opłat licencyjnych na zadowalającym ich poziomie, w rezultacie czego ich treści mogą całkowicie zniknąć z niektórych platform internetowych i wyszukiwarek, bo przestaną one po prostu łączyć się z ich treściami.

Tak więc kluczowe z perspektywy tej regulacji będzie zatem ustalenie, w jaki sposób każde z państw członkowskich, a przede wszystkim przyszłe orzecznictwo określi granice „bardzo krótkich fragmentów publikacji prasowej”, w zakresie których art. 15 dyrektywy przewiduje stosowne wyłączenie, obejmujące wszystkie podmioty.
W tym względzie warto zauważyć, że chociażby na gruncie krajowego prawa autorskiego nadal obowiązuje prawo do cytowania, regulowane przez art. 29 ustawy Prawo autorskie i prawa pokrewne, który w pewnych okolicznościach umożliwia cytowanie bez uzyskania zgody, na warunkach przewidzianych w tym przepisie. Jednakże nie można wykluczyć, że w wyniku implementacji dyrektywy przepis ten zostanie odpowiednio zmodyfikowany.

Zwiększona odpowiedzialność platform internetowych za treści użytkowników

Natomiast drugim z kontrowersyjnych przepisów jest art. 17 dyrektywy, który ma na celu zapewnienie, że właściciele platform internetowych, które wyświetlają i udostępniają treści generowane przez użytkowników, będą zobowiązane do zawierania umów licencyjnych bądź uzyskiwania stosownych zezwoleń od posiadaczy praw do treści chronionych - gdyż w przeciwnym razie będą oni odpowiedzialni za treści naruszające prawa na swoich platformach - chyba że spełnią łącznie trzy następujące wymagania:

1. Wykażą, że dołożone zostały wszelkie starania, mające na celu uzyskanie stosownego zezwolenia;

2. Wykażą, że dołożyli wszelkich starań, aby zapewnić niedostępność utworów chronionych prawem autorskim i innych przedmiotów, które zostały im wskazane przez podmioty uprawnione;

3. Jak również wykażą, że działali niezwłocznie po otrzymaniu odpowiednio uzasadnionego zastrzeżenia od podmiotów uprawnionych w celu zablokowania dostępu do utworów lub innych przedmiotów objętych ochroną, których dotyczy zastrzeżenie, lub usunięcia ich ze swoich stron internetowych, a także dołożyli wszelkich starań, aby zapobiec ich przyszłemu zamieszczaniu.

W zakresie obowiązywania tego przepisu znajdują się w szczególności komercyjne platformy internetowe, których głównym celem jest zapewnienie użytkownikom dostępu do dużych ilości treści chronionych prawem. Zgodnie z art. 17 dyrektywy, platformy te mogą być pociągnięte do odpowiedzialności, jeśli ich użytkownicy nie będą legitymowali się prawem do przesyłania danych chronionych na platformie. W związku z tym nie będą mogły się już one bronić poprzez twierdzenia, że chronione treści zostały przesłane na platformę przez indywidualnych użytkowników. Przeciwnicy tejże regulacji wskazują również, że skutkować to będzie obowiązkiem wprowadzenia przez właścicieli platform kosztownych autorskich filtrów treści lub podobnych skutecznych środków.

W odniesieniu do zwiększonej odpowiedzialności właścicieli platform internetowych za treści generowane przez użytkowników, kluczową częścią, powodującą dużą niepewność, jest właśnie zobowiązanie do wdrażania „skutecznych i sprawnych” mechanizmów składania skarg i dochodzenia roszczeń w sytuacji naruszania praw autorskich przez użytkowników platform. Chociaż dyrektywa jako taka nie nakłada w tym miejscu generalnego i ogólnego obowiązku nadzoru w stosunku do właściciela na danej platformie, to obecnie trudno jest jeszcze określić, w jaki sposób będą mogli się oni uwolnić od odpowiedzialności, bez wdrożenia takiego właśnie systemu kontroli i nadzoru, opartego na inteligentnej technologii pozwalającej na identyfikowanie i rozpoznawanie treści. W dużej mierze także tutaj będzie to zależało od tego, jak wymogi te będą ostatecznie interpretowane w poszczególnych ustawodawstwach krajowych, a następnie przez poszczególne sądy krajowe i europejskie.

Podsumowanie

Na skutki wspomnianych regulacji, jak i na samo wdrażanie ich do krajowych systemów prawnych musimy zapewne jeszcze zaczekać. Jednakże już teraz można bezsprzecznie wskazać, że czekający nas proces zmian prawa autorskiego na terytorium krajów członkowskich UE będzie w dużej mierze zależał od procesu implementacji tej dyrektywy przez poszczególne państwa. Będzie on o tyle decydujący, że dopiero po jego zakończeniu, a następnie po pojawieniu się pierwszego orzecznictwa sądów, opartego na nowych przepisach prawa, będzie można rzetelnie ocenić skutki powyższej dyrektywy i jej wpływ na kształtowanie się rynku dostępu do treści i informacji przez mieszkańców UE.

Piotr Bzówka, adwokat w kancelarii KONDRAT i Partnerzy