statystyki

Bogdanowicz: Dyrektywa autorska nie wpłynie na korzystanie z cudzej twórczości [WYWIAD]

autor: Szymon Cydzik04.04.2019, 07:37; Aktualizacja: 04.04.2019, 10:56
Milena Bogdanowicz, radca prawny w kancelarii WKB Wierciński, Kwieciński, Baehr

Milena Bogdanowicz, radca prawny w kancelarii WKB Wierciński, Kwieciński, Baehrźródło: Materiały Prasowe

Dyrektywa o prawach autorskich w pewnych obszarach daje krajowym ustawodawcom swobodę wyboru środków i wypełnienia wyznaczonych ram własną treścią - mówi Milena Bogdanowicz, radca prawny w kancelarii WKB Wierciński, Kwieciński, Baehr.

Jak duże pole swobody ma polski ustawodawca przy wdrażania dyrektywy w sprawie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym?

Największe kontrowersje wzbudzają art. 11 i 13 (obecnie w wersji dyrektywy po poprawkach: 15 i 17), czyli kwestia praw pokrewnych wydawców lub, jak niektórzy to nazywają, moim zdaniem niesłusznie, „podatku od linkowania” oraz sprawa odpowiedzialności administratorów portali i platform, które udostępniają utwory. Jeśli chodzi o przepisy dotyczące uprawnień wydawców, to margines swobody nie jest aż tak duży. Dyrektywa nie pozostawia wątpliwości, że polski ustawodawca ma obowiązek wprowadzenia praw dla wydawców. Dodatkowo wprost definiuje, co jest „publikacją prasową”, więc ustawodawca nie ma tutaj zbyt wielkiego pola manewru. Z drugiej strony trzeba jednak pamiętać, że dyrektywa zobowiązuje ustawodawcę do wyłączenia z zakresu tych praw wydawców np. linkowania, indywidualnego, niekomercyjnego korzystania z publikacji. Natomiast w kwestii obowiązków administratorów portali, wywołującej jeszcze większe emocje, nie jest już tak konkretna, np. co do środków, jakie mają stosować administratorzy w celu blokowania dostępu do treści. Mam wrażenie, że akt ten wyznacza pewne ramy i w niektórych dziedzinach mocno ogranicza swobodę ustawodawcy (jak np. w kwestii praw wydawców), natomiast w pewnych obszarach daje swobodę wyboru środków i wypełnienia tych ram własną treścią.

Przeciwnicy art. 13 podkreślają, że owszem, wprowadza on możliwość odwołania się od niezasadnego usunięcia treści, ale nie przewiduje żadnych sankcji za takie usunięcie. Czy ustawodawca polski może takie sankcje wprowadzić, by zapobiec nadmiernemu blokowaniu?

Nie ma takiego zakazu, co oznacza, że ustawodawca polski mógłby przewidzieć tego rodzaju sankcje, tylko trochę trudno wyobrazić sobie ich dochodzenie i stosowanie w praktyce. Sądzę, że ze względu na specyfikę internetowej rzeczywistości należałoby raczej ustanowić rzetelne i transparentne mechanizmy rozpatrywania skarg czy powiadomienia o przyczynach usunięcia oraz te dotyczące odwołań. Dyrektywa zresztą na to wskazuje i zachęca do takich działań, przewidując np. obowiązek prowadzenia dialogu przez Komisję ze wszystkimi uczestnikami rynku usług internetowych w celu wypracowania takich właśnie mechanizmów.

Z kolei art. 11 jest wymierzony głównie w portale żerujące na cudzej treści poprzez jej kopiowanie. Jest jednak dużo specjalistycznych blogów, które owszem, korzystają z treści innych, ale opracowują ją i dodają wiele od siebie. Czy mają powody do obaw z powodu przyjęcia dyrektywy?


Pozostało jeszcze 59% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (2)

  • Tworca(2019-04-04 09:36) Zgłoś naruszenie 70

    Jako twórca jestem zbulwersowany tą dyrektywą i liczę, że nowy Parlament Europejski wybrany w maju 2019 r. uchyli tą dyrektywę i/kub polski rząd ją zablokuje. Jako twórca nie korzystam z dotacji państwowych (via ministerstwo Kultury, dotowane teatry itp.). Internet stwarza mi nieograniczone możliwości prezentacji mojej twórczości. Wejście tej dyrektywy spowoduje, że moja twórczość może być blokowana, w obawie przez właścicieli stron www, że naruszają moje prawa. A ja zezwalam wszem i wobec, żeby powielano moją Twórczość, bo wtedy mam możliwość dotarcia do ogromnej rzeszy odbiorców. Ta dyrektywa, to atak na Twórców, którzy zajmują się Twórczością.

    Odpowiedz
  • Mecenas(2019-04-04 09:57) Zgłoś naruszenie 30

    Problem prosty do rozwiązania. Rząd powinien stworzyć jakiś urząd (opłacany przez dostawców internetu) i tam powinni być wpisywani Twórcy, którzy nie chcą aby ich cytowano w internecie (linkowano). Wykaz tych Twórców powinienem być publikowany i wtedy właściciel danej www wiedziałby kogo nie można cytować. W pozostałych przypadkach istniałoby domniemanie, że Twórca może być cytowany. To rozwiązałoby konflikt między Twórcami, którzy chcą być cytowani w internecie, od Twórców którzy nie chcą być cytowani w Internecie.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

Szukaj

Polecane