statystyki

Dyrektywa o prawach autorskich na ostatniej prostej

autor: Emilia Świętochowska21.02.2019, 07:55; Aktualizacja: 21.02.2019, 08:11
prawo autorskie

Drugi sporny przepis to art. 13 mający przyczynić się do bardziej proporcjonalnego podziału zysku między twórcami a pośrednikami internetowymi, takimi jak YouTube czy Facebook, którzy umożliwiają użytkownikom zamieszczanie plików muzycznych czy filmowych.źródło: ShutterStock

Rada UE skupiająca ministrów państw członkowskich przyjęła wczoraj finalny tekst dyrektywy o prawach autorskich na jednolitym rynku cyfrowym. Polska była jednym z pięciu krajów, które głosowały przeciwko nowym regulacjom. Zanim będzie można rozpocząć odliczać czas do wejścia w życie dyrektywy, musi ją jeszcze autoryzować Parlament Europejski w głosowaniu plenarnym. Najpewniej stanie się to na posiedzeniu pod koniec marca.

Zawarcie porozumienia w sprawie przepisów wzmacniających ochronę dzieł artystów i autorów w internecie zabrało państwom UE blisko 2,5 roku. Od początku negocjacji najwięcej emocji i nacisków lobbingowych budziły dwa przepisy. Jeden – art. 11 – ma zagwarantować wydawcom prasowym prawa pokrewne, które dadzą im podstawy prawne do żądania od portali internetowych publikujących fragmenty artykułów dziennikarskich (m.in. agregatorów treści, wyszukiwarek i innych platform) opłat licencyjnych. Nie stanie to na przeszkodzie linkowaniu ani zamieszczaniu tytułów czy fragmentów leadu. Kopiowanie niewielkich części publikacji (tzw. snippets) będzie natomiast wymagało zawarcia umowy licencyjnej z wydawcą (niewykluczone, że to sądy będą musiały w orzecznictwie doprecyzować, czym są małe fragmenty utworu).

Drugi sporny przepis to art. 13 mający przyczynić się do bardziej proporcjonalnego podziału zysku między twórcami a pośrednikami internetowymi, takimi jak YouTube czy Facebook, którzy umożliwiają użytkownikom zamieszczanie plików muzycznych czy filmowych. Zgodnie z tą regulacją platformy zapewniające dostęp do materiałów chronionych prawem autorskim będą zobowiązane do pozyskania licencji. Jeśli tego nie zrobią, będą musiały skutecznie filtrować treści i w ten sposób przeciwdziałać potencjalnym naruszeniom. Dla dużych portali w praktyce będzie to oznaczało konieczność wdrożenia odpowiednich rozwiązań technologicznych automatycznie wykrywających materiały autorskie. Z tego wymogu będą zwolnione małe platformy online, które funkcjonują na rynku nie dłużej niż trzy lata i które nie wykazują obrotów powyżej 10 mln euro. 


Pozostało jeszcze 39% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (4)

  • poirytowany(2019-02-21 10:15) Zgłoś naruszenie 70

    Niektórym mocno zalezy na obronie obecnego statusu... ale co się dziwić, skoro w grę wchodzą gigantyczne pieniądze. Mam nadzieję, że unia utrze nieco nosa youtubowi. Dość już lawirowania między przepisami prawnymi przez wielkich graczy, którzy myślę, że im wszystko wolno!!!!

    Odpowiedz
  • koalicjant(2019-02-21 10:06) Zgłoś naruszenie 10

    A PiS niby taki obrońca Polaków. Niestety jak przychodzi co do czego do (nomen omen) szydło wychodzi z worka.

    Odpowiedz
  • kropka(2019-02-21 10:01) Zgłoś naruszenie 00

    Skoro prawo w mądry sposób reguluje np. działalność szpitali, stacji radiowych czy restauracji to dlaczego internet ma być jakąś czarną dziurą?

    Odpowiedz
  • czas_na_zmiany(2019-02-21 10:21) Zgłoś naruszenie 00

    Twórcy powinni dostawać lepszą kasę, koniec kropka. Niestety w obecnych warunkach przy jutubie jako monopolisty nie było to mozliwe

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

Szukaj

Polecane