Wydawcy książek i audio booków, boją się, że możliwość kopiowania książek i dostosowywania ich formatu do potrzeb osób niewidomych i niedowidzących może zwiększyć skalę piractwa w Polsce. Proszą również o wprowadzenie systemu rekompensat.
Trwają konsultacje projektu nowelizacji ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1191 ze zm). Zakłada on poszerzenie zakresu dozwolonego użytku na rzecz niepełnosprawnych. Chodzi o osoby z ograniczoną zdolnością czytania – nie tylko niewidome czy niedowidzące, ale również te, które np. nie są w stanie czytać książki czy mają ograniczoną zdolnością postrzegania lub czytania. Dzięki nowym przepisom mają one zyskać szerszy dostęp do literatury. Upoważnione podmioty, czyli organizacje zarówno publiczne, jak i prywatne działające niekomercyjnie na rzecz osób niepełnosprawnych, będą mogły udostępniać im literaturę w formie dla nich przystosowanej. Wolno im będzie kopiować książki, ale także dostosowywać je do potrzeb osób mających problemy z czytaniem. W grę wchodzi druk przy użyciu alfabetu Braille’a, utworzenie kopii elektronicznej (e-booki) z większymi literami czy też nagranie audiobooka. Osoby niepełnosprawne będą mogły za darmo korzystać z baz tych kopii.
W ramach konsultacji swe uwagi zgłosiło już ponad 20 podmiotów, przede wszystkim z rynku wydawniczego. Większość popiera samą ideę ułatwień dla niepełnosprawnych. Powtarza się jednak obawa, że zaproponowane regulacje mogą prowadzić do zwiększenia skali piractwa.
Reklama
„Z ubolewaniem należy odnotować brak w naszym kraju poszanowania cudzych praw autorskich – jest to fakt powszechnie znany i raczej niewymagający dalszego rozwinięcia” – można przeczytać w opinii Polskiej Izby Książki.
Wydawcy zwyczajnie boją się, że pliki z e-bookami czy audiobookami zaczną w sposób niekontrolowany krążyć po internecie. Dlatego też proponują m.in. wprowadzenie obowiązku oznaczania cyfrowych plików znakami wodnymi, tak aby było wiadomo, skąd pochodzą ewentualne nielegalne kopie. Ich obawy budzi także szerokie grono uprawnionych. „Projektowana definicja pojęcia »beneficjent« nie zakłada jakiejkolwiek weryfikacji tego, czy dana osoba spełnia warunki, które umożliwiłyby jej skorzystanie z przywilejów objętych nowelizacją. Weryfikacja powinna być dokonywana przez podmiot upoważniony w momencie udostępniania utworu beneficjentowi” – proponuje w swych uwagach do projektu PWN. Z kolei Stowarzyszenie Autorów i Wydawców COPYRIGHT POLSKA zwraca uwagę, że zgodnie z proponowaną definicją grupa osób uprawnionych do korzystania z tworzonych kopii może być szersza, niż zakłada to Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Zdaniem stowarzyszenia obejmie także dyslektyków, których należy uznać za osoby z ograniczoną zdolnością postrzegania i czytania.

Reklama
Uwag zgłaszanych przez wydawców jest więcej.
– Najistotniejszą, a zarazem najbardziej powszechną, jest zarzut braku uwzględnienia w projekcie odpowiedniej rekompensaty dla podmiotów uprawnionych, głównie wydawców. Zarzut ten wydaje się szczególnie trafny, biorąc pod uwagę to, że sama dyrektywa wprost zezwala na przyjęcie mechanizmu rekompensat w związku z nowym wyjątkiem od praw wyłącznych. Nie ulega natomiast żadnej wątpliwości, że uchwalenie projektu w obecnym kształcie spowoduje utratę przez podmioty uprawnione przychodów związanych ze zwielokrotnianiem i rozpowszechnianiem utworów wśród beneficjentów – zauważa dr Marcin Huczkowski, radca prawny z kancelarii Kochański Zięba i Partnerzy. Projekt ustawy ma na celu wdrożenie wspomnianej przez niego dyrektywy 2017/1564 w sprawie niektórych dozwolonych sposobów korzystania z określonych utworów i innych przedmiotów chronionych prawem autorskim i prawami pokrewnymi z korzyścią dla osób niewidomych, słabowidzących lub z niepełnosprawnością uniemożliwiającą zapoznawanie się z drukiem.
Etap legislacyjny
Projekt w konsultacjach