Większa oferta na legalnym rynku nakręca biznes nielegalnym serwisom. I to tak, że straty całej polskiej gospodarki z tego powodu idą w miliardy.
Piracimy chętnie, często i wiele dóbr kultury / Dziennik Gazeta Prawna
3 mld zł straty dla całego PKB, w tym 836 mln strat dla Skarbu Państwa i 27,5 tys. utraconych lub niepowstałych miejsc pracy – takie wnioski płyną z raportu przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte na zlecenie Stowarzyszenia Kreatywna Polska. – Oczywiście te 3 mld zł to strata wynikająca z tzw. efektu mnożnikowego. Czyli to nie tylko 900 mln zł, które użytkownicy w ostatnim roku zapłacili serwisom oferujących ukradzione treści. Ale także straty wynikające z tego, że część z nich nie wydała tych pieniędzy legalnie. Nie wsparły one rozwoju kultury, tworzenia nowych dzieł, nie dały miejsc pracy, nie odprowadzono od nich podatków – tłumaczy Julia Patorska z Deloitte.
Reklama

Reklama
Z nielegalnych źródeł korzysta już co drugi internauta między 15. i 75. rokiem życia, czyli ponad 12 mln ludzi. Jak duży jest to problem i jak bardzo mocno uwiera legalnych nadawców, widać choćby po rynku wideo. „Pirat to po prostu źle obsłużony klient” – tak kilka tygodni temu zapewniał Maciej Sojka, dyrektor zarządzający platformy VoD ShowMax. – Po trzech miesiącach naszej obecności na rynku widzimy już niezbicie, że Polacy chcą oglądać filmy i seriale legalnie – dodawał i opowiadał o największych hitach kanału: satyrycznym „Uchu Prezesa” i „Opowieści podręcznej” wyprodukowanej przez amerykańskie Hulu.
W ostatnich tygodniach to ShowMax jest jednym z najaktywniejszych w naszym regionie dostawców wniosków o usunięcie wyników z Google’a. Wyników kierujących do ukradzionych treści. W ciągu dwóch miesięcy złożył ich ponad tysiąc dla 10,5 tys. konkretnych adresów URL. Czyli co najmniej tyle razy jego prawnicy odnaleźli w Google’u linki do filmów i seriali, do których prawa do dystrybucji w Polsce ma ten serwis. Działa tak nie tylko ShowMax. O tysiące blokad występują wszystkie największe platformy VoD. HBO Europe takich wniosków złożyło w ciągu ostatniego roku 2,2 tys. w stosunku do ponad 50 tys. adresów URL, TVN – 4,4 tys. dla 810 tys. adresów, Polsat (jako kilka podmiotów grupy Polsat Cyfrowy) blisko 1,7 tys. dla ponad 70 tys. adresów.
Jak widać, walka podjazdowa z piratami trwa w najlepsze. I to mimo że legalna oferta jest coraz większa. – Mamy dziś muzyczne serwisy odsłuchowe, mamy możliwość oglądania meczów bez abonamentu, pakiety na filmy i seriale. Spadły koszty dostępu i wzrosła oferta seriali, filmów, często specjalnie tworzonych dla serwisów internetowych – mówi Teresa Wierzbowska, prezes stowarzyszenia Sygnał i doradca zarządu Cyfrowego Polsatu. – Ale niestety przez to również serwisy nielegalne mają więcej dobrych treści do kradzieży – tłumaczy Wierzbowska.
Najpopularniejszym w Polsce serwisem z treściami wideo z niemal 7 mln użytkowników jest kontrowersyjne CDA.pl. Kontrowersyjne, bo choć na wniosek właścicieli usuwa nielegalne treści, twierdząc, że pochodzą z prywatnych kont użytkowników, to i tak jest uznawane za serwis nagminnie łamiący prawo. Wysoko w rankingu najpopularniejszych serwisów VoD są kolejne portale oskarżane o łamanie praw autorskich: Filiser.tv z ponad 1,1 mln użytkowników na 8. miejscu, a CDA-HD.pl, czyli odsłona CDA oferująca treści w lepszej wersji, zdobyła już blisko 1 mln użytkowników.
Ale straty, i to konkretne, ponoszą też inne branże kreatywne. W tym prasa. Jak się okazuje, blisko jedna piąta plików z treściami prasowymi pozyskiwana przez internautów pochodzi z nielegalnych źródeł. A 13 proc. z tych, którzy zadeklarowali, że szukają takich treści w miejscach łamiących prawa autorskie, za nie płaci. Średnio ok. 13,4 zł miesięcznie. To rocznie daje ponad 154 mln zł.
Z nielegalnych plików korzysta co drugi internauta między 15 a 75 r.ż.