Nawet długotrwale bezrobotni, niemający wysokich kwalifikacji i doświadczenia, jeśli chcą, znajdą zajęcie.
Już nie tylko młodzi, dobrze wykształceni i z co najmniej dwuletnim stażem mogą liczyć na interesującą ofertę pracy. Przedsiębiorcy coraz częściej są gotowi zatrudnić osoby, którymi się wcześniej nie interesowali. To efekt spadku bezrobocia do poziomu najniższego od ćwierć wieku.
Reklama
A ono wyraźnie spadało nawet w trzecim kwartale, gdy tempo wzrostu gospodarczego wyhamowało do 2,5 proc. z 3,1 proc. w poprzednich trzech miesiącach. Dlaczego korzystny trend się utrzymuje, mimo że dotychczas przyjmowano, iż bezrobocie spada zwykle przy wzroście PKB od 3–4 proc. wzwyż?

Reklama
– Przedsiębiorcy nie podejmują decyzji o zatrudnieniu tylko na podstawie wskaźnika z jednego kwartału, ale na podstawie przewidywanego wzrostu gospodarczego w dłuższej perspektywie – tłumaczy prof. Zenon Wiśniewski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. A przewidywania są nadal dobre. Przykładowo, Komisja Europejska zakłada, że w tym roku nasza gospodarka urośnie o 3,1 proc., a w przyszłym o 3,4 proc. Polska pozostanie więc jednym z najszybciej rozwijających się krajów Wspólnoty.
Liczba zarejestrowanych długotrwale bezrobotnych, czyli takich, którzy nie mieli pracy przez co najmniej rok w ciągu ostatnich dwóch lat, była w październiku o 14,4 proc. niższa niż przed rokiem. Było ich 740 tys., a w rzeczywistości jeszcze mniej, jeśli uwzględni się szarą strefę gospodarki, w której poza wiedzą pośredniaków i fiskusa pracuje część zarejestrowanych osób bez zajęcia. Nie licząc ich, w trzecim kwartale było tylko 264 tys. długotrwale bezrobotnych – aż o 28 proc. mniej niż przed rokiem – wynika z badań aktywności ekonomicznej ludności prowadzonych przez GUS.
Kim są osoby pozostające przez długi czas bez zatrudnienia? Część z nich rejestruje się w urzędach pracy tylko po to, aby uzyskać dostęp do bezpłatnej opieki zdrowotnej, a dochody ma tylko z pracy w szarej strefie gospodarki, ponieważ nie chce np. płacić alimentów. Jest też pewna grupa osób, które po stracie płatnego zajęcia otrzymują zasiłki z pomocy społecznej i uznały to za dobry sposób na życie. Rejestrują się w pośredniakach, ponieważ zaświadczenie o statusie bezrobotnego pozwala im uzyskać wsparcie. Wiele jest także osób, które z powodów zdrowotnych nie są w stanie znaleźć zatrudnienia. Ale są i tacy, którzy nie umieją zainteresować pracodawców swoimi umiejętnościami. Inni po odbijaniu się, jeszcze nie tak dawno, gdy bezrobocie było wysokie, od ściany do ściany w poszukiwaniu pracy stracili motywację do dalszych starań. Nie brakuje też osób, które nie pracują długo tylko dlatego, że mieszkają w miejscowości, z której nie ma regularnej komunikacji do miejscowości, gdzie praca czeka na chętnych.
– Kurczenie się liczby osób, które mają bardzo duży staż na bezrobociu, wynika między innymi z tego, że przy rosnącym zatrudnieniu kandydatów do pracy jest już stosunkowo mało – ocenia Jerzy Bartnicki, dyrektor PUP w Kwidzynie. Dlatego jego zdaniem formalne kwalifikacje, które często tracą długotrwale bezrobotni w wyniku długich przerw w pracy, stają się coraz częściej sprawą drugorzędną, z pewnymi wyjątkami – np. kierowców, którzy muszą mieć aktualne prawo jazdy. – Między innymi w przemyśle nie ma często znaczenia, czy ktoś jest po zawodówce, czy po szkole podstawowej, bo tam pracuje się na ogół przy taśmie, powtarzając czynności, których można się szybko nauczyć – uważa Bartnicki. Zdecydowane złagodzenie polityki rekrutacyjnej prowadzonej przez firmy potwierdza Krzysztof Inglot z agencji zatrudnienia Work Service. – Obniżone są wymagania, jeśli chodzi o doświadczenie i kompetencje w podstawowych zawodach i na podstawowych stanowiskach – mówi Inglot. Nie ma już np. oczekiwań, żeby kandydat na kasjera w sklepie miał doświadczenie w handlu albo kandydat na kuriera odpowiedni staż.
Spadek liczby długotrwale bezrobotnych dotyczy osób w różnym wieku. Także w wieku 55 i więcej lat. W końcu września dojrzałych osób, które nie miały pracy co najmniej rok, było 131 tys. – o 9 proc. mniej niż przed rokiem. A jeszcze niedawno, jeśli taki człowiek stracił pracę, to praktycznie mógł tylko pomarzyć o znalezieniu legalnego zatrudnienia. – Z naszych doświadczeń wynika, że obecnie także starsi kandydaci do pracy są już w poważaniu, bo pracodawcy mają zdecydowanie mniejsze możliwości wyboru niż dawniej – informuje Zdzisław Szramowski, dyrektor PUP w Ostródzie.
Długotrwale bezrobotnych ubywa także dlatego, że ich aktywizacją zawodową oprócz urzędów pracy zajmują się także prywatne agencje na zasadzie partnerstwa publiczno-prywatnego w wyniku przetargów przeprowadzonych przez wojewódzkie urzędy pracy. – W listopadzie zakończyliśmy program, którym objętych było 1000 osób długotrwale bezrobotnych w woj. małopolskim. Spośród nich 54 proc. podjęło zatrudnienie, w tym 70 proc. utrzymało je przez pół roku i dłużej – informuje Anna Karaszewska, prezes firmy Ingeus, zajmującej się aktywizacją długotrwale bezrobotnych. Podobnie jest w woj. wielkopolskim. – Spośród 1500 aktywizowanych bezrobotnych ponad połowa podjęła pracę – mówi Kinga Matuszek, koordynator Wielkopolskiego Innowacyjnego Programu Aktywizacji i Rozwoju.
Aktywizacja długotrwale bezrobotnego przez firmy prywatne kosztuje ok. 11 tys. zł – tak wyliczył resort pracy. Ale to się dość szybko zwraca z tytułu podatków i składek, jakie płaci osoba pracująca.