Jeśli nie stworzymy lepszych warunków dla osiedlania się Ukraińców, przeniosą się na Zachód. A my zostaniemy bez pracowników.
Rząd rozważa ułatwienia dla pracowników z Ukrainy. Ale to nie wszystko. Polskim władzom przestaje się również spieszyć z wdrożeniem dyrektywy o pracownikach sezonowych. – Nie ma presji. Wprawdzie powinna być ona wdrożona, ale w wielu państwach europejskich jest z tym krucho – zauważa wiceszef resortu rodziny i pracy Stanisław Szwed. – Wkrótce powinny się zacząć prace nad zmianą dyrektywy o ruchu bezwizowym. Z jednej strony w krajach, gdzie rozwiązania były bardziej restrykcyjne, procedury się upraszcza. Nam będzie się próbowało je zaostrzyć (chodzi o procedury dotyczące wpuszczania na teren Polski cudzoziemców spoza strefy Schengen – red.) – zauważa wiceszef resortu rodziny i pracy. Członkowie rządu, z którymi rozmawialiśmy, przyznają, że to decyzje Brukseli liberalizujące reżim Schengen dla Ukraińców zmieniają perspektywę spojrzenia na ich pobyt i pracę w Polsce. W dłuższej perspektywie po prostu nie chcemy stracić grupy, która może pomóc – przynajmniej częściowo – rozwiązać kryzys demograficzny.
Zmiany w polityce migracyjnej są konieczne właśnie z uwagi na starzenie się polskiego społeczeństwa. Zmiany struktury demograficznej przyspieszą jeszcze przez obniżenie wieku emerytalnego. Zdaniem ekspertów to ostatni dzwonek, by utrzymać atrakcyjność Polski dla obywateli Ukrainy jako miejsca pracy. Rada UE podjęła polityczną decyzję o zniesieniu wiz w miniony czwartek. Zanim zostanie ona wprowadzona w życie, państwa członkowskie muszą uzgodnić nowy mechanizm, który pozwoli szybko zawiesić ruch bezwizowy (nie tylko z Ukrainą), jeśli z danego państwa na masową skalę zaczną napływać migranci. W najkorzystniejszym dla Ukraińców scenariuszu „bezwiz” ruszy w pierwszej połowie 2017 r.