Komisja kodyfikacyjna jeszcze nie rozpoczęła działalności, a już pojawiają się wątpliwości, kto i na jakich zasadach powinien w niej uczestniczyć.
Gra toczy się o wysoką stawkę – kto będzie członkiem komisji, ten zyska wpływ na ostateczne brzmienie przepisów nowego kodeksu pracy, czyli ustawy regulującej prawa i obowiązki milionów pracowników i pracodawców. Swój akces zgłosili już np. przedstawiciele korporacji adwokackiej i radcowskiej. Pojawiła się też wątpliwość, czy w pracach komisji nie powinien uczestniczyć przedstawiciel Sądu Najwyższego. Z kolei niektóre związki zawodowe wskazują na to, że przewagę we wspomnianym gremium mogą zyskać pracodawcy. Nikt nie kwestionuje za to nadrzędnego celu powołania komisji, czyli opracowania nowego k.p. Zdaniem wszystkich stron jest to konieczne.
Ile osób?