Projekt złożony przez posłów Nowoczesnej zakłada, że w obu przypadkach termin będzie wynosił 30 dni. Choć jest to propozycja opozycji, to ma szanse na uchwalenie, bo większość parlamentarna nie ocenia jej negatywnie.

Zwolnienia przed sądem

Zwolnienia przed sądem

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

– Po pierwszym czytaniu projekt zapewne trafi do dalszych prac w komisji sejmowej. To rozwiązanie korzystne dla pracowników, więc warto prowadzić nad nim dyskusję. Konieczne jest jednak przeanalizowanie wpływu zmian na sytuację pracodawców – wskazuje Marek Ast, poseł PiS, wiceprzewodniczący nadzwyczajnej komisji ds. zmian w kodyfikacjach.

Przedstawiciele firm również nie są przeciwni wydłużeniu terminu na odwołanie się od zwolnienia. Ale nie aż do 30 dni.

Zmiany w toku

Pierwotnie projekt Nowoczes- nej przewidywał, że na złożenie odwołania od wypowiedzenia pracownicy będą mieli 14 dni. – Z opinii Sądu Najwyższego wynika jednak, że byłby to zbyt krótki okres, więc zaproponowaliśmy kompromisowe 30 dni na zaskarżenie zarówno wypowiedzenia, jak i dyscyplinarki – mówi Joanna Augustynowska, posłanka Nowoczesnej, sprawo- zdawca projektu.

Posłowie przekonują, że cel wprowadzenia zmiany jest uzasadniony. Wskazują m.in., że obecny siedmiodniowy termin krzywdzi pracownika, bo ma on zbyt mało czasu na zgromadzenie dowodów, przemyślenie argumentacji i sporządzenie pozwu do sądu. Jeśli dodatkowo pracodawca złoży wypowiedzenie np. tuż przed okresem świątecznym lub długim weekendem, wspomniany termin w praktyce jest jeszcze krótszy.

Projektodawcy przypominają też, że od maja 2012 r. weszła w życie zmiana k.p.c., zgodnie z którą wszelkie twierdzenia i dowody należy – co do zasady – zgłaszać już w pozwie. Te przedstawione później sąd może pominąć. Zatem pracodawca z dużo większym wyprzedzeniem może gromadzić materiał dowodowy (licząc się z ewentualnym zaskarżeniem zwolnienia), podczas gdy pracownik ma na to tylko 7 lub 14 dni.

Różnica zdań

Partnerzy społeczni podzielają argumenty przedstawione przez Nowoczesną, ale różnie oceniają samą propozycję zawartą w projekcie. Początkowa jego wersja (wydłużenie czasu na odwołanie się od wypowiedzenia z 7 do 14 dni) zyskała akceptację zarówno związków zawodowych, jak i organizacji pracodawców. Na jednym z posiedzeń zespołu ds. prawa pracy Rady Dialogu Społecznego pojawił się nawet pomysł, aby przyjął on wspólne stanowisko w tej sprawie. Ale po modyfikacji projektu sytuacja się skomplikowała. Zdaniem pracodawców 30-dniowy okres na zaskarżenie zwolnienia jest zbyt długi.

– Jednolity, dwutygodniowy termin byłby racjonalny, bo w tym czasie można spokojnie przygotować odwołanie do sądu. Wydłużenie go do 30 dni oznacza, że wielu pracodawców będzie dłużej pozostawać w stanie niepewności co do tego, czy czeka ich postępowanie sądowe – tłumaczy dr hab. Monika Gładoch, radca prawny z kancelarii M. Gładoch Specjaliści Prawa Pracy, ekspert Pracodawców RP. I podkreśla, że – wbrew pozorom – propozycja ta wcale nie musi być korzystna dla pracowników.

– Ich pełnomocnicy mogą wyjść z założenia, że nie muszą się spieszyć, bo przecież mają 30 dni na odwołanie. Tymczasem w interesie pracowników jest jak najszybsze postępowanie, bo im zależy przecież na powrocie do pracy lub odszkodowaniu – dodaje ekspert Pracodawców RP. Tym samym zatrudnieni muszą się także liczyć z wydłużeniem okresów oczekiwania na rekompensatę za niezgodne z przepisami lub nieuzasadnione zwolnienie.

Polecany produkt: Kodeks pracy 2016>>

Etap legislacyjny

Projekt przed I czytaniem