Stolica wysunęła się w tym roku na czoło rankingu płacowego miast wojewódzkich, spychając z najwyższego podium Katowice.
Reklama
Najwięcej w Polsce zarabiają obecnie pracownicy przedsiębiorstw funkcjonujących w Warszawie. W pierwszych trzech kwartałach tego roku ich przeciętna pensja wyniosła ponad 5,3 tys. zł i była o 3,6 proc. większa niż przed rokiem – wynika z danych Urzędu Statystycznego we Wrocławiu. Natomiast na drugim miejscu, po czterech latach dominacji, znalazły się Katowice z prawie o 100 zł niższym przeciętnym wynagrodzeniem.
– Średnie zarobki w Warszawie są wysokie, ponieważ podnoszą je mieszczące się tu centrale wielu przedsiębiorstw, zatrudniające specjalistów i ekspertów, którym trzeba dobrze płacić, aby nie przenieśli się do innych miast – ocenia Piotr Bujak, szef zespołu analiz makroekonomicznych PKO BP. Dodaje, że przeciętne pensje w stolicy są solidne także w związku z bardzo niskim bezrobociem, bo na przykład w październiku jego stopa w Warszawie wyniosła zaledwie 3,6 proc. przy przeciętnej w kraju 9,6 proc. – Występuje więc presja ze strony pracowników na wzrost płac, w sytuacji gdy coraz trudniej jest znaleźć dobrych fachowców – twierdzi Bujak.
W Katowicach bezrobocie też jest bardzo niskie. Ale tam o poziomie przeciętnych wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw w dużym stopniu decyduje górnictwo. Obecnie jest ono w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Stąd też zarobki w kopalniach, choć wysokie, przestały praktycznie rosnąć. Wynika to z danych GUS. Według nich w pierwszych trzech kwartałach br. przeciętne płace w górnictwie węgla kamiennego i brunatnego były zaledwie o 0,4 proc. wyższe niż przed rokiem. A w innych działach gospodarki pensje w Katowicach są umiarkowane. Bo w tym mieście stosunkowo mało jest miejsc pracy w rozwiniętych usługach i w obszarze wysokich technologii.
– Głównie dlatego, że pod tym względem Katowice przegrywają na przykład z Krakowem, gdzie otwiera się więcej firm z takich branż – twierdzi Tomasz Kaczor, główny ekonomista BGK.
Na trzecim miejscu listy płac znajduje się Gdańsk. W pierwszych dziewięciu miesiącach tego roku przeciętna pensja w przedsiębiorstwach wyniosła tu 5,1 tys. zł i była o 4,1 proc, wyższa niż przed rokiem. O wysokich zarobkach decyduje w nim m.in. Grupa Lotos, która bardzo dobrze płaci, tak jak robią to na ogół firmy z przemysłu rafineryjnego. A jest ona drugim po Orlenie producentem paliw w Polsce. – Ponadto bardzo szybko rozwijają się stocznie, budując m.in. specjalistyczne jednostki pływające. Rekordy biją porty – na przykład przeładunek kontenerów w porcie gdańskim zwiększył się w ciągu dziesięciu lat aż o 1800 proc. W rezultacie zarobki pracowników tych firm są coraz wyższe – twierdzi Tomasz Limon, dyrektor zarządzający Pracodawców Pomorza. Dodaje, że przybywa firm z obcym kapitałem, w których wynagrodzenia też są często wysokie.
Na drugim biegunie są Zielona Góra, Białystok, Bydgoszcz i Kielce, które okupują ostatnie pozycje rankingu z przeciętnym wynagrodzeniem wynoszącym w sektorze przedsiębiorstw 3,3–3,6 tys. zł. Zdaniem ekspertów to nie przypadek. W miastach tych stosunkowo mało jest dużych firm, które zatrudniają specjalistów oczekujących satysfakcjonującego ich wysokiego wynagrodzenia. Dominują za to małe i średnie przedsiębiorstwa, w których zwykle wynagradza się gorzej niż w wielkich. Ponadto nie jest tajemnicą, że w takich firmach płaci się czasem pod stołem, co niekorzystnie wpływa na oficjalny poziom płac.