Uważał, że najlepszą gwarancją zachowywania przez urzędników wysokiej etyki zawodowej są ich wysokie zarobki. Równocześnie stworzył system bardzo surowych sankcji dla osób, które dopuściłyby się działań korupcyjnych.

Dobre warunki płacowe bez wątpienia są koniecznym warunkiem dobrego poziomu funkcjonowania polskiej administracji. Ich wzrost nie uzdrowi jednak zasadniczych problemów służby publicznej, do których – zgadzam się w tym z tezami prof. Jolanty Itrich-Drabarek – należy zaliczyć w szczególności brak systemowych gwarancji zasad służby cywilnej czy jej bezbronność wobec ingerencji politycznych. Problemem wydaje się również krótka kołdra kadrowa zarówno przemijającej, jak i nastającej ekipy politycznej. Mała liczebność partii przy braku chęci do zaufania bezpartyjnej reszcie obywateli sprawia, że stanowiska publiczne są obsadzane osobami o niskich kwalifikacjach. Jeśli obejmująca władzę ekipa nie przerwie praktyki faworyzowania przy nominacjach członków swojej partii, to z prób poprawy poziomu administracji nic nie wyjdzie. Nowy rząd musi doprowadzić do tego, by tryby obsadzania stanowisk stały się uczciwe. W tym celu należy doprecyzować zasady rządzące metodami i technikami naboru, a także utworzyć realną kontrolę społeczną i sądową nad wszelkimi naborami i konkursami w administracji publicznej. Muszą zostać zreformowane antyczne i w praktyce obumarłe przepisy antykorupcyjne – nie tylko zasady przyjmowania zewnętrznych gratyfikacji, lecz także cały system ograniczeń łączenia aktywności oraz system oświadczeń. Musi zostać stworzony system realnego monitorowania przesłanki niekaralności. Należy także stworzyć metody ograniczające masowe dziś korzystanie z umów cywilnoprawnych. To są rzeczy niedrogie, wymagają tylko woli politycznej. Winne one towarzyszyć zmianom kosztowym, do których zaliczam nie tylko podwyżki płac, lecz także rewitalizację systemu mianowań urzędniczych, obecnie praktycznie zamarłego, co podważa realność samej koncepcji korpusu. Powinno postępować rozszerzanie stanowisk zaliczanych do korpusu służby cywilnej poprzez ograniczanie korpusu politycznego.

Oświadczenia obecnego kierownictwa służby cywilnej towarzyszące zapowiadanym podwyżkom budzą niestety niepokój. Podwyżki będą w dużej mierze arbitralne, a uspokajać nas ma to, że decydujący o ich indywidualnej wysokości (dyrektorzy generalni i naczelnicy) są dobrze przygotowani i będą postępować sprawiedliwie oraz racjonalnie, bowiem w przeciwnym razie podetną gałąź, na której siedzą. A równocześnie jednym tchem wyrażany jest pogląd o konieczności szkoleń (i to szeroko zakrojonych) dla owych decydentów w kierunku optymalizacji ich postanowień. Nie podzielam poglądu, że system powiązania podwyżek i awansów z ocenami okresowymi się nie sprawdza z tego powodu, iż pracodawcy niejako automatycznie i masowo dokonują ocen powyżej oczekiwań, tylko po to, by nie narażać się na pretensje pracowników. Ja obserwuję nierzadko odwrotną praktykę – otóż przełożeni nie wystawiają optymalnych ocen okresowych w obawie przed brakiem w danej instytucji środków na podwyżki. Zgadzam się jednak, że i jedno, i drugie zjawisko ma charakter patologiczny, a ich wyeliminowanie winno nastąpić poprzez zreformowanie i obiektywizację systemu ocen.