Jeśli prelegent prezentuje treści niestandardowe, wówczas jego wynagrodzenie jest zwolnione z danin na ubezpieczenia społeczne.
Reklama
Sąd Najwyższy oddalił kasację oddziału Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, który zakwestionował dwie umowy o dzieło zawarte przez instytucję samorządową z sędzią sądu rejonowego. Na podstawie pierwszej z nich prelegent miał przeprowadzić autorski wykład dotyczący prawnej ochrony dóbr osobistych u dzieci. Drugi, dotyczący podobnej kwestii, został natomiast przeprowadzony w formie szkolenia dla zarządu płatnika. W ocenie organu emerytalno-rentowego osoba prowadząca spotkania nie mogła skorzystać ze zwolnienia z opłacania składek, bowiem wszelkie wykłady są usługami. Co więcej, dzieło charakteryzuje się tym, że po jego zrealizowaniu powinien się pojawić konkretny rezultat.
– A tu nie ma rezultatu – przekonywał sędziów Sebastian Pytel, radca prawny reprezentujący ZUS przed SN. – Skoro prelegent przeszkolił, ale nie wyszkolił, więc nie ma dzieła – dodał.

Reklama
Podobnie uważał sąd I instancji, do którego trafiło odwołanie płatnika składek. W ocenie sędziów w przypadku wykładów muszą być stosowane przepisy dotyczące umów-zlecenia. Argumentem za uznaniem wykładu i szkolenia jako umowy-zlecenia było to, że prelegent nie miał swobody wyboru tematu. Ten był bowiem narzucony z góry przez temat konferencji.
Firma zamawiająca u sędziego obie prelekcje nie zgodziła się z takim stanowiskiem. Sprawa trafiła do sądu apelacyjnego, który przyznał rację skarżącym. Sędziowie zwrócili uwagę, że w tym konkretnym przypadku należy uznać zarówno wykład, jak i szkolenie jako dzieła. Podkreślili, że w doktrynie i orzecznictwie wyrażany jest pogląd, że nie można uznać za dzieło czegoś, co nie odróżnia się w żaden sposób od innych występujących na danym rynku rezultatów pracy – materialnych bądź niematerialnych, gdyż wówczas zatraciłby się indywidualny charakter dzieła. Przy czym zaznaczyli, że dzieło nie musi być czymś nowatorskim i niewystępującym jeszcze na rynku, jednak powinno mieć charakterystyczne, wynikające z umowy cechy, umożliwiające zbadanie, czy zostało wykonane prawidłowo i zgodnie z indywidualnymi wymaganiami bądź upodobaniami zamawiającego. W tym konkretnym przypadku – co podkreślili sędziowie SN – prelegent został zaproszony do współpracy ze względu na swoją wiedzę. Nie można więc uznać, że podobne prelekcje odbywały się cyklicznie. To oznacza, że powinny być traktowane jako usługi niepodlegające obowiązkowi opłacenia składek na ubezpieczenie społeczne.
Sędziowie zwrócili też uwagę, że zgodnie z wcześniejszą linią orzeczniczą SN (m.in. wyrok z 4 czerwca 2014 r., sygn. akt II UK 561/13), przedmiotem umowy o dzieło jest doprowadzenie do weryfikowalnego i jednorazowego rezultatu, zdefiniowanego przez zamawiającego w momencie zawierania umowy. Dzieło jest więc wytworem, który w momencie zawierania umowy nie istnieje, jednak jest w niej z góry przewidziany i określony w sposób wskazujący na jego indywidualne cechy. Istotą wykładu jako dzieła autorskiego jest jego treść zawierająca przekaz określonej myśli intelektualnej twórcy, której granice wytycza z góry zamówiony temat. Dlatego jednym z kryteriów umożliwiających odróżnienie dzieła od zlecenia lub umowy o świadczenie usług jest możliwość poddania dzieła sprawdzianowi na istnienie wad.
– W tym przypadku mamy do czynienia z dwoma wykładami mającymi cechę utworu, które zostały zaprezentowane słuchaczom – podkreśliła Halina Kiryło, sędzia sprawozdawca SN. – Co więcej, zamawiającym nie była instytucja szkoleniowa, a wykłady nie były cyklicznie powtarzane.
Ważne
Gdyby zamawiający zlecił prelegentowi kilka takich samych wykładów, wówczas firma musiałaby zapłacić składki na ubezpieczenie społeczne od każdego z nich
ORZECZNICTWO
Wyrok SN z 12 sierpnia 2015 r., sygn. akt I UK 389/14.