„Pracodawcy przychylniej patrzą na tych, którzy ukończyli studia nie tylko pierwszego, lecz także drugiego stopnia” – mówi Ewa Podgórska z Biura Karier Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie. Kreowany przez lata wizerunek bezrobotnego z tytułem magistra nie pokrywa się z rzeczywistością. Pracodawcy wciąż chętniej zatrudniają osoby po magisterce, które na dodatek, jak pokazują wyniki badań, mają wyższe zarobki, niż ich koledzy po licencjacie.
Reklama

Tytuł magistra to przepustka do lepiej płatnych stanowisk pracy, a także do tych drzwi, których nie otwiera licencjat – wyjaśnia dr Iwona Leonowicz-Bukała, Prodziekan w Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie.

Wyniki Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń 2014, przeprowadzonego po raz 12. przez Sedlak&Sedlak na próbie ponad 125 tys. uczestników, pokazały, że wbrew powszechnemu przekonaniu poziom wykształcenia w dużym stopniu wpływa na wysokość zarobków. Coroczne badania prowadzone od 2004 roku jednoznacznie wskazują, że bardziej opłaca się nie zatrzymywać po I stopniu studiów, gdyż przeciętny magister zarabia średnio o półtorej tysiąca więcej, niż jego kolega licencjat czy inżynier. Magister inżynier natomiast zarabia średnio ok. 5750 zł brutto, podczas gdy zwykły magister otrzymuje znacznie mniej - 4500 zł brutto.

Nie znajduje odzwierciedlenia w rzeczywistości i inny mit, głoszący, że dyplom magistra jest niepotrzebny, bo i tak nie daje pracy. – Mit obalają choćby dane GUS. W I kwartale 2015 r. stopa bezrobocia wśród osób z wykształceniem wyższym wynosiła tylko 10,6%. Oznacza to, że po studiach szanse na znalezienie pracy ogromnie rosną i 9 z 10 absolwentów znajduje zatrudnienie – wyjaśnia Ewa Podgórska z WSIiZ.

Dlaczego polscy pracodawcy zwracają uwagę na posiadanie dyplomu magistra? Przede wszystkim dlatego, że jest to bardzo szybki sposób na sprawdzenie kwalifikacji kandydata. Jeżeli jeden pracodawca ma do wyboru kilku kandydatów o różnym poziomie wykształcenia, to nie może zaproponować wszystkim stażu, bo to będzie się wiązało ze zbyt wielkimi kosztami. Wybierze tego, który najdłużej się uczył i, prawdopodobnie posiada najszerszą wiedzę z interesującej go dziedziny.

Reklama

Panuje powszechne przekonanie, że dyplom magistra może zdobyć każdy. Nic dziwnego zatem, że podczas rekrutacji CV kandydatów, mających za sobą jedynie licencjat, odkładane są na bok. - Skoro wszyscy mogą, to ten, który nie poszedł na magisterkę, na pewno musi być gorszy od innych – w taki sposób myślą często pracodawcy. Nie jest to sprawiedliwe, ale jest to ich odpowiedź na wykreowane w społeczeństwie stereotypy – dodaje Ewa Podgórska.

Wykształcenie wyższe niezbędne jest w przypadku lekarzy, prawników czy naukowców. Jest również szereg innych, mniej oczywistych, stanowisk, przy aplikowaniu na które pracodawcy mogą poprosić o stosowny „papier”. Są to np. analitycy i menadżerowie, którzy mają ambicje objąć w przyszłości stanowiska kierownicze. Dyrektorzy, członkowie zarządów, kierownicy projektów – wszyscy mają ukończone studia wyższe. Nie jest to reguła pisana, ale istnieją również wymogi formalne dotyczące posiadanego wykształcenia. Np. zgodnie z ustawą o Służbie Cywilnej, wśród wymogów do osób, ubiegających się o stanowisko urzędnika wyższego szczebla, jest posiadanie tytułu magistra.

Ukończenie studiów II stopnia przyda się również różnego rodzaju specjalistom oraz wojskowym. Bez dyplomu magistra oficerowie będą zmuszeni zatrzymać swoją karierę na stopniu kapitańskim. Decyzje podejmowane w młodym wieku są trudne, ale bardzo ważne, bo warunkują przyszłość. Dodatkowe dwa lata studiów to niedługo i jest to dodatkowy czas na podjęcie decyzji, poszerzenie perspektywy i zapewnienie sobie lepszego startu. Wbrew stereotypowi – magisterium to wykształcenie praktyczne.