Tysiące Ukrainek wypełnia lukę w polskim systemie opieki nad osobami starszymi. Wkrótce bez ich pracy nie damy sobie rady, bo robimy się coraz starsi. Ale nie chcemy im płacić.

Warszawa: do 2000 zł. Wrocław, Kraków i Trójmiasto: od 1600 do 1800 zł. Mniejsze miasta: 1300–1500 zł. Do tego dach nad głową i wyżywienie. I 24 godziny na nogach, często bez jednego wolnego dnia w tygodniu. Tyle zarabiają i tak pracują Ukrainki opiekujące się u nas osobami starszymi. Średnio – jak wyliczył Instytut Spraw Publicznych – zgadzają się na 1600 zł. Ale pracują na czarno, bez ubezpieczenia. Bo legalnie do takiej pracy nikt ich nie chce zatrudniać.

ISP sprawdził 198 podmiotów (w tym 73 niepubliczne) zajmujących się opieką nad osobami starszymi na terenie sześciu województw. Były to m.in. domy opieki społecznej, zakłady opieki zdrowotnej i placówki Caritasu. Jak się okazało, zatrudnianie cudzoziemców to zjawisko niezwykle rzadkie. We wszystkich instytucjach łącznie pracowało tylko 13 opiekunów z zagranicy, w tym jedynie pięć Ukrainek.