Z sondy DGP przeprowadzonej w samorządach, urzędach wojewódzkich i ministerstwach wynika, że osoby zajmujące kierownicze stanowiska w ogóle nie odpoczywają lub robią to sporadycznie. Powód? Pracowite wakacje zapewnią im ekwiwalent za niewykorzystany urlop nawet za trzy lata wstecz. Dzięki temu wielu urzędujących szefów, którzy będą musieli odejść z zajmowanego stanowiska, może liczyć nie tylko na odprawy, ale także wypłatę trzymiesięcznego wynagrodzenia, czyli dodatkowo nawet 40 tys. zł. Co więcej, takie same lub nawet większe kwoty otrzymają za niewykorzystanie przysługujących im urlopów.

(Nie)obowiązkowy urlop

Co do zasady urlop wypoczynkowy powinien być wykorzystywany przez wszystkich pracowników zgodnie z wcześniej ustalonym planem. Jeśli pracownik nie zrobił tego w terminie, powinien się wywiązać z obowiązku najpóźniej do 30 września następnego roku kalendarzowego. Tak przynajmniej przewiduje art. 168 kodeksu pracy. Niestety ta reguła nie obowiązuje szefów urzędów. Zarówno dyrektorzy generalni, jak i samorządowi sekretarze nie mają odwagi zmuszać ich, aby korzystali z przysługującego im wypoczynku.

– Przepisy są na tyle nieprecyzyjne, że nawet nie wskazują wprost, kto miałby ich wysłać na zaległy urlop – żali się jeden z sekretarzy gminy w woj. podlaskim.

Zarobki szefów urzędów

Zarobki szefów urzędów

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Ubiegłoroczne wybory samorządowe potwierdziły, że włodarze – także ci, którzy zostali wybrani na kolejną kadencję – chętnie korzystali z ekwiwalentu za urlop. Taka sytuacja miała miejsc np. w Lubiczu, gdzie urząd wypłacił wójtowi z tego tytułu ponad 17 tys. zł.

– Przepisy nie pozwalają mi na zrzeczenie się tych pieniędzy, a zaległy urlop nie przechodzi na kolejną kadencję – wyjaśnia Marek Olszewski, wójt gminy Lubicz. Również burmistrzowi miasta Sucha Beskidzka, który ponownie został wybrany na urząd, wypłacono 26 tys. zł ekwiwalentu.

Tadeusz Woźniak, sekretarz tej gminy, tłumaczy to tym, że jego szef nie miał zastępcy. 22,5 tys. zł za niewykorzystany urlop otrzymał także wójt gminy Spytkowice, ponownie wybrany na to stanowisko.

– W poprzedniej kadencji kierownik urzędu trzykrotnie korzystał z urlopu ojcowskiego. Ta przerwa od pracy w zupełności mu wystarczyła – wyjaśnia Michalina Jarocha, kierownik referatu ogólno-organizacyjnego w Spytkowicach.

Również marszałkowie nie biorą urlopów. Elżbiecie Annie Polak, marszałek województwa lubuskiego, po zakończonej kadencji został wypłacony ekwiwalent pieniężny za 66 dni niewykorzystanego wypoczynku w wysokości blisko 40 tys. zł.

„Podwójna odprawa”

Nie brakowało też urzędów, w których odchodzący samorządowcy otrzymywali na osłodę odprawy i ekwiwalent za zaległy urlop. Były prezydent Opola na pożegnanie dostał blisko 68 tys. zł, w tym rekompensatę w wysokości 30 tys. zł za 50 dni zaległego urlopu. Były starosta Wadowic na zakończenie kariery w samorządzie otrzymał dodatkowo 55 tys. zł, a Wejherowa nawet o 20 tys. zł więcej.

W ślady samorządowców idą ministrowie i wojewodowie. Na przykład poprzedniemu wojewodzie dolnośląskiemu po jego odwołaniu urząd wypłacił 30 tys. zł za 53 dni zaległego wypoczynku. Z kolei obecnie urzędujący wojewoda pomorski ma do wykorzystania 42 dni urlopu, a zastępca 102 dni. Natomiast wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski dysponuje jeszcze 34-dniowym urlopem.

Edyta Wrotek, rzecznik wojewody warmińsko-mazurskiego, przyznaje, że jej szef posiada do wykorzystania 66 dni urlopu.

Odchodzący minister rolnictwa i rozwoju wsi Stanisław Kalemba otrzymał ekwiwalent za niewykorzystany urlop wypoczynkowy w wysokości ponad 27 tys. zł, a odwołany z funkcji ministra sprawiedliwości Cezary Grabarczyk – 10 tys. zł. Rekordzistą pod względem niewykorzystanego urlopu jest Wojciech Hajduk z resortu sprawiedliwości, który ma do wykorzystania 96 dni wypoczynku.

Zdaniem ekspertów brak egzekwowania prawa pracy naraża urząd na duże wydatki.

– Rada gminy powinna wpływać na szefa urzędu, aby korzystał z tego pracowniczego przywileju – uważa Dawid Zdebiak, radca prawny z Kancelarii Gujski Zdebiak.

Według niego pod koniec każdego roku radni powinni żądać od wójta informacji o wykorzystanym urlopie. Podobna kontrola powinna być ze strony premiera wobec podległych mu ministrów i wojewodów.