Przedstawiciele mieszkańców nagminnie zatrudniają się w spółkach lub urzędach. To prowadzi do finansowego uzależnienia od szefów gmin i może łatwo wywołać konflikt interesów.
Blisko trzy czwarte radnych warszawskiego Śródmieścia z PO pracuje na stanowiskach opłacanych z publicznych pieniędzy – zwraca uwagę stowarzyszenie Miasto Jest Nasze. Na 13 radnych z Platformy Obywatelskiej 9 dorabia do pensji w jednostkach publicznych – urzędach, ministerstwach, spółkach miejskich lub fundacjach żyjących z państwowych dotacji. Stowarzyszenie wyliczyło, że tylko w 2013 r. za pracę na tych stanowiskach dostali dodatkowo ponad 833 tys. zł. I podaje przykłady: radna Agnieszka Grudziąż w Mazowieckim Urzędzie Wojewódzkim uzyskała roczne dochody na poziomie ok. 40 tys. zł. Z kolei radny Hubert Aszyk, pracując jednocześnie w spółce Gminna Gospodarka Komunalna Ochota w Warszawie, której jedynym udziałowcem jest miasto, zarobił w 2013 r. dodatkowo 72 825 zł.
Nie tylko Warszawa