Dyrektorzy generalni nie zatrudniają osób z dysfunkcjami, bo te nie zgłaszają się do konkursów. Ci, którzy się pojawiają, są słabi merytorycznie.
W 2011 r. pracownicy niepełnosprawni stanowili zaledwie 2,8 proc. osób zatrudnionych w administracji rządowej. Tę sytuację miała uzdrowić ustawa z 19 sierpnia 2011 r. o zmianie ustawy o służbie cywilnej i niektórych innych ustaw (Dz.U. nr 201, poz. 1183). Dzięki niej osoba z orzeczoną niepełnosprawnością ma pierwszeństwo w przyjęciu do pracy, jeśli przy naborze znajdzie się w piątce najlepszych kandydatów na dane stanowisko. Przy czym ustawa objęła urzędy, w których niepełnosprawni pracownicy stanowią mniej niż 6 proc. ogółu załogi.
Po roku funkcjonowania tej regulacji sytuacja nieco się poprawiła, bo wskaźnik wzrósł do 3,2 proc. Podobnie było w 2013 r. (3,4 proc.) i 2014 r. (3,7 proc.). Tak wynika z ostatniego sprawozdania szefa służby cywilnej za ubiegły rok. W efekcie od początku wprowadzenia ustawy liczba osób niepełnosprawnych w korpusie służby cywilnej wzrosła zaledwie o 0,9 punktu proc.