Zarówno pracodawcy, jak i pracownicy potrafią zachowywać się nieetycznie. Jakie są ich największe winy? Na podstawie rozmów z wieloma pracownikami powstała lista grzechów polskich pracodawców.
Reklama

Proces rekrutacji

Po selekcji CV wybrańcy są zapraszani na rozmowy kwalifikacyjne czy testy kompetencji. Zazwyczaj na zakończenie słyszą: „skontaktujemy się telefonicznie i poinformujemy o wynikach rekrutacji”. Potencjalny pracownik czeka, zastanawia się czy proces rekrutacji nadal trwa, czy też wybrano jego kontrkandydata, rozważa czy nie zadzwonić i dowiedzieć się, ale nie chce zachować się zbyt natarczywie, więc nie dzwoni i nadal czeka. Cisza. Po upływie dłuższego czasu już wie, że nie został wybrany. W trakcie był na innych rozmowach u innych pracodawców. Wciąż żyje nadzieją, że kolejny pracodawca się odezwie. Kandydat poświęcił swój czas (przygotował aplikację, zapoznał się z wymaganiami przyszłego pracodawcy), wybrał strój aby jak najkorzystniej się zaprezentować i poddał się „egzaminowi”. Czy ze strony pracodawcy nie należy mu się „dziękujemy za udział w procesie rekrutacyjnym, ale zdecydowaliśmy się na innego kandydata”? To nie tylko brak kultury, ale brak poszanowania innego człowieka, a przede wszystkim brak dbałości ze strony pracodawcy o wizerunek swojej firmy.

W trakcie rozmowy kwalifikacyjnej: „Jakiego wynagrodzenia Pan/Pani od nas oczekuje?” To chyba najtrudniejsze pytanie dla kandydata. Zastanawia się, jaką kwotę powinien podać. Jeśli poda niską, może to zostać źle odebrane - jest słaby, skoro się nie ceni. Jeśli natomiast poda wyższą, może się okazać, że zatrudniony zostanie inny (często gorszy) kandydat tylko dlatego, że miał mniej wygórowane oczekiwania płacowe. Pracodawca wie, jaki ma budżet i jaką kwotę wynagrodzenia może zaproponować przyszłemu pracownikowi.

Kandydat często kilkakrotnie odwiedza przyszłego pracodawcę. Jest szczęśliwcem, bo został wybrany spośród kilkudziesięciu (czy kilkuset) osób i dowiaduje się, że oferuje mu się kwotę minimalnego wynagrodzenia, wynagrodzenie wyłącznie prowizyjne bądź umowę cywilnoprawną, a taką ofertą w ogóle nie jest zainteresowany.

Reklama

Zatrudnienie i wdrożenie do pracy

„Wow, znalazłem/-am pracę!”. Często przyszły pracownik musi rozwiązać stosunek pracy z poprzednim pracodawcą albo wyrejestrować się z urzędu pracy. Został poinformowany jedynie ustnie o tym, że będzie zatrudniony w nowej firmie. Dostał od przyszłego pracodawcy skierowanie na badania, poddał się im, został przeszkolony w zakresie BHP. Wreszcie rozpoczyna pracę. Mija pierwszy, drugi, trzeci dzień, mijają kolejne, a nie dostaje umowy o pracę. Cały czas się niepokoi. Wreszcie się upomina. Dowiaduje się, że ma być spokojny, że wszystko jest w porządku, tylko kadrowa jeszcze nie przygotowała dokumentów. Dostaje umowę o pracę do podpisania. Spokój - ale nie zawsze... Niekiedy okazuje się, że zaproponowane w umowie warunki różnią się od ustalonych w formie ustnej bądź któryś z aspektów nie był omówiony wcześniej. W sytuacji w jakiej się znalazł pracownik, najczęściej decyduje się na pozostanie w firmie, aby nie zostać bez pracy. Częstokroć żałuje, że zrezygnował z poprzedniej, chciałby tam wrócić, ale uważa, że poprzedni pracodawca go nie przyjmie (a jeśli przyjmie, to jego pozycja będzie zdecydowanie gorsza niż przed odejściem). W efekcie nowo zatrudniony pracownik już na starcie jest niezadowolony z pracy i nie utożsamia się z firmą, myśli tylko, jak znaleźć nową pracę. Kiedyś po przeprowadzonym procesie rekrutacyjnym podpisywano z przyszłym pracownikiem umowy przedwstępne bądź od razu umowy o pracę z określonym dokładnym terminem rozpoczęcia pracy (np. umowa podpisana w lutym z terminem rozpoczęcia pracy od 1 czerwca). Nowy pracownik miał jakąś gwarancję. Obecnie musi wierzyć na słowo nowemu pracodawcy (a przecież go nie zna). Może się zdarzyć tak, że złoży wypowiedzenie obecnemu pracodawcy, a przyszły pracodawca dojdzie do wniosku, że jednak nikogo teraz nie będzie zatrudniał.

Nowo zatrudniony pracownik nie otrzymuje informacji do umowy o pracę (powinien otrzymać w ciągu 7 dni od zatrudnienia). Często nowy pracownik zna zakres obowiązków, warunki płacowe, godziny pracy, ale nie wie np. kiedy jest wypłacane wynagrodzenie. Dowiaduje się „pocztą pantoflową”. Nie zna podległości służbowej. Jest nowy w firmie. Nawet jeśli go „oprowadzono po pokojach”, to i tak niewiele osób zapamiętał. Podchodzą do niego jedna, druga, trzecia osoba, wydają polecenia, każdy mówi, że to pilne. Pracownik nie wie, które zadanie wykonywać w pierwszej kolejności. Nie wie, który szef jest ważniejszy od którego.

W małych firmach częstym problemem są żony właścicieli. Teoretycznie żona pracodawcy nie ma żadnego formalnego związku z firmą, a faktycznie często jest najważniejsza. Niejednokrotnie żony właścicieli firm dopuszczają się zachowań, których pracodawca dopuścić się nie powinien (tyle, że one pracodawcami oficjalnie nie są).

Przebieg pracy

Maksymalne obciążenie pracownika w wielu firmach stało się normą. Często pracodawcy nakładają na pracownika zbyt dużo zadań. Pracownik cały czas żyje w stresie, bo niemożliwością jest terminowe ich wykonywanie. Zawsze coś leży na biurku niezrobione/ Pracownik jest świadomy, że choć pracuje ponad siły, nie jest w stanie sprostać oczekiwaniom pracodawcy. Ma świadomość, że łatwiej pracodawcy będzie znaleźć jego następcę niż jemu samemu nową pracę. Zostaje więc po godzinach, zabiera pracę do domu. Nie może liczyć na docenienie tego faktu, nie wspominając o wypłacie wynagrodzenia za pracę w nadgodzinach. Jeśli przy okazji - gdy szef okaże niezadowolenie, że coś nie zostało wykonane w terminie - wspomni, że nie nadąża, choć pracuje o wiele dłużej niż powinien, może usłyszeć że jest mało wydajny skoro musi zostawać dłużej w pracy i jeśli sytuacja nie ulegnie poprawie, to będą musieli się rozstać. Ze strachu o utratę pracy pracuje jeszcze dłużej, żyje w stresie, a szef udaje, że tego faktu nie zauważa, póki pracownik ponownie nie wspomni o nadgodzinach czy pracy w dni wolne.

Pracodawcy chcą mieć pracowników wysoko wykwalifikowanych, jednak bardzo niechętnie zapatrują się na podnoszenie kwalifikacji w godzinach pracy (kursy, szkolenia, udział w konferencjach). Uważają, że to jest indywidualna sprawa pracownika.

Bardzo źle widziane przez pracodawców są zwolnienia chorobowe pracowników. Pracownik przez wiele lat pracował sumiennie, firma zawsze mogła na niego liczyć, nawet z gorączką przychodził do pracy. W którymś momencie dopada go choroba i poszedł na „chorobowe”. Pracodawca nie pamięta tych poprzednich lat pracy pracownika, a widzi jedynie osobę, która stwarza komplikacje w firmie. Chce jak najszybciej pozbyć się problemu, a tym samym czeka, kiedy będzie miał okazję wręczyć pracownikowi wypowiedzenie. Oczywiście nigdy jako przyczyny nie poda choroby pracownika (zwolnienia lekarskiego) ale może się okazać, że pracownik (dotychczas idealny) popełnia wiele istotnych błędów w pracy, jego decyzje narażają firmę na straty, jest nieefektywny. Często się słyszy: „od kilku miesięcy byłem na zwolnieniu, wiem, że teraz idę do pracy po wypowiedzenie”.

Nieterminowe wypłacanie wynagrodzenia za pracę jest jednym z grzechów głównych. Dla wielu pracodawców dzień wypłaty wynagrodzenia za pracę pracownikom jest utrapieniem. Wielu pracodawców wychodzi z założenia, że przejściowe (lub nie) problemy finansowe firmy mogą przełożyć się na sytuację podwładnych. Na zapytanie pracownika kiedy otrzyma należne mu wynagrodzenie, reagują bardzo nerwowo lub unikają kontaktu (są nieosiągalni).

Rozwiązanie umowy o pracę

Otrzymanie wypowiedzenia umowy o pracę jest dla pracownika wielkim stresem, często wali się cały poukładany świat. Nie zawsze najistotniejsze są kwestie finansowe. Częstokroć ważniejsze jest poczucie porażki, doznanej krzywdy, niesprawiedliwości. W tak trudnym momencie dla pracownika należy podejść do niego z szacunkiem i poszanowaniem jego godności.

Pracownik w momencie otrzymania wypowiedzenia nie jest zazwyczaj w stanie racjonalnie myśleć. Pracodawcy potrafią to wykorzystywać. Wraz z wręczeniem wypowiedzenia pracownikowi proszą o natychmiastowe rozliczenie się z firmą, spakowanie osobistych rzeczy w obecności innego pracownika. Pracownik czuje się jak złodziej, który jest pilnowany na każdym kroku. Nie ma możliwości pożegnania się z kolegami, z którymi przepracował wiele lat.

Za tydzień przeanalizowana zostanie lista grzechów polskich pracowników okiem pracodawców.