Bezrobotnym będzie trudniej otrzymać dotacje na otworzenie działalności gospodarczej. Za to łatwiej będzie o pożyczkę.
Pieniądze z Unii Europejskiej na aktywizację zawodową niewiele pomogły w walce z bezrobociem. Choć za unijne środki i z Funduszu Pracy od 2007 r. firmy założyło ok. 400 tys. bezrobotnych, to w tym czasie liczba osób bez pracy w wieku do 24 lat wzrosła z 18,7 proc. do 27,3 proc., a kobiet w wieku produkcyjnym z 9,6 proc. do 10,8 proc.
Reklama

Reklama
– Częściowo za to odpowiada kryzys. W 2007 i 2008 r. było ogromne zapotrzebowanie na rynku pracy, później przyszło spowolnienie i zwolnienia. Bez tego wsparcia bezrobocie mogłoby być wyższe. Jednak faktycznie sposób przyznawania pieniędzy w postaci dotacji nie jest najbardziej efektywny – przyznaje Grzegorz Baczewski, szef departamentu prawa pracy i dialogu społecznego Konfederacji Lewiatan.

Sposób na przeżycie 12 miesięcy

– Znaczna część bezrobotnych traktowała dotacje jako sposób na przeżycie przez rok, bo tyle musieli prowadzić działalność, by nie mieć obowiązku zwrotu środków. Nie rozwijali działalności, nie tworzyli nowych miejsc pracy, co było zamysłem rządu – dodaje ekspert Lewiatana.
Teraz to ma się zmienić. 27 maja wchodzi w życie ustawa o zmianie ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy – Sejm uchwalił ją 14 marca 2014 r., a prezydent podpisał 24 kwietnia (Dz.U. poz. 598). Początkowo nowela zakładała, że na otwieranie przez bezrobotnego działalności gospodarczej nie będzie pomocy bezzwrotnej, a jedynie pożyczki. – Konieczność zwrotu takiej pomocy wraz z niewielkimi odsetkami miała motywować nowych przedsiębiorców do faktycznego rozwoju i zarabiania na własnym biznesie, a możliwość obniżenia oprocentowania do zatrudniania kolejnych osób – podkreśla Grzegorz Baczewski.

Jak sporządzić analizę

Ostatecznie dotacje pozostały. Nadal będą się mogły o nie ubiegać osoby, które nie przeszły szkoleń z przedsiębiorczości. Tymczasem integralną częścią wniosku jest biznesplan czy analiza SWOT. We wnioskach nie ma jednak wyjaśnień, jak taki plan i analizę przygotować.
– Nieumiejętne wypełnienie tych załączników do wniosków jest najczęstszym powodem braku wsparcia – podkreśla pracownica jednego z powiatowych urzędów pracy.

Kilkanaście godzin pracy w internecie

Marek, po studiach, były pracownik firmy logistycznej, który za dotacje zamierza otworzyć własną firmę, spędził w internecie kilkanaście godzin, by dobrze przygotować analizę.
– To ocena silnych i słabych stron własnego przedsięwzięcia, szans i zagrożeń biznesu. Ale by ją przeprowadzić, należy dobrze rozpoznać rynek, na którym chce się działać – tłumaczy.
Trudniej jest z biznesplanem, w którym należy wpisać prognozowane wpływy ze sprzedaży dóbr, produktów i usług. Wydatki na zakup towarów, surowców, maszyn, różnego typu usług, w tym księgowych i doradczych, a także koszty pracowników, ZUS i podatków. W tej pozycji wpisuje się również koszty wynajęcia lokalu, korzystania z telefonu, internetu, a nawet prądu.
Bez skorzystania z usług doradczych – w Warszawie to koszt rzędu kilkuset złotych – bezrobotny bez studiów na kierunkach ekonomicznych samodzielnie planu raczej nie zrobi. A wymagany jest nawet od fryzjerki, która na prowincji chce otworzyć jednoosobowy gabinet.

Wszystko zależy od zdrowego rozsądku

– Zakazu takich szkoleń nie ma. Dlatego od zdrowego rozsądku pracowników powiatowych urzędów pracy zależy, czy je przygotują i dla jakich grup bezrobotnych – mówi Iwona Sierocka, dyrektor PUP w Płocku.
Podkreśla, że teraz same urzędy będą musiały staranniej wybierać bezrobotnych nadających się na przedsiębiorców.
– Przede wszystkim PUP będą musiały podzielić bezrobotnych na trzy profile: aktywnych, mniej aktywnych, ale rokujących, i bardzo oddalonych od rynku pracy. Tylko tym dwóm pierwszym grupom będą mogły oferować pomoc bezzwrotną – wyjaśnia Iwona Sierocka.
Dodaje, że do każdej kategorii kwalifikować będą bezrobotnych doradcy klienta. Oni też mają określać profile osobowościowe każdego z nich i proponować najlepsze ścieżki powrotu na rynek pracy – komu wystarczy szkolenie, kto się nadaje na przedsiębiorcę, a kogo należy odesłać do pracy tymczasowej.