W rozpatrywanej sprawie kobieta pełniła funkcję członka zarządu na podstawie kolejnych umów o pracę (ostatnio na czas nieokreślony). Przed nawiązaniem pierwszej z nich zgromadzenie wspólników podjęło uchwałę, zgodnie z którą jednego z udziałowców ustanowiono pełnomocnikiem spółki w celu nawiązania z zainteresowaną stosunku pracy.

Umowa została rozwiązana za porozumieniem stron. Była prezes zarządu domagała się od pracodawcy wypłaty zaległego wynagrodzenia, ryczałtu za korzystanie w czasie wykonywania obowiązków z samochodu prywatnego oraz ekwiwalentu za niewykorzystany urlop wypoczynkowy.

Sąd I instancji uwzględnił jej żądania w całości. Stwierdził jednocześnie, że zgodnie z art. 210 par. 1 kodeksu spółek handlowych jedynie pierwsza z umów o pracę została zawarta prawidłowo, bo w imieniu spółki występował pełnomocnik powołany uchwałą zgromadzenia wspólników. Natomiast pozostałe kontrakty zostały zawarte bez powzięcia stosownej uchwały. Pracodawca był wówczas wadliwie reprezentowany, więc podpisane umowy były nieważne.

Zdaniem sądu kobieta wykonywała obowiązki w warunkach typowych dla stosunku pracy, a wobec tego strony nawiązały taki stosunek w sposób dorozumiany. Według sędziów w ten sam sposób strony porozumiały się co do wypłacania zainteresowanej ryczałtu za używanie samochodu do celów służbowych.Uznali wreszcie także, że kobiecie należy się też ekwiwalent za niewykorzystany urlop w wysokości obliczonej od ostatniego jej wynagrodzenia.

Sąd II instancji oddalił apelację strony pozwanej i w całości podzielił pogląd I instancji.

Od tego wyroku spółka wniosła skargę kasacyjną. Sąd Najwyższy jednak ją oddalił. Jego zdaniem nie można uznać, że kobieta wykonywała swoje obowiązki nieodpłatnie albo że praca ta była bezwartościowa. Sąd Najwyższy uznał, że dla uznania, iż przysługuje jej wynagrodzenie za pracę, kwalifikacja stosunku prawnego łączącego strony nie ma większego znaczenia.

W ocenie SN niezależnie od tego, czy była to umowa o pracę, czy też cywilnoprawna, na pewno miała ona charakter kontraktu odpłatnego. Tym samym zainteresowanej przysługuje wynagrodzenie za przysporzenie spółce korzyści, jakie ta uzyskała w wyniku pracy prezesa zarządu. Według sądu nawet gdyby przyjąć, że kobieta pracowała bez jakiejkolwiek podstawy prawnej, to i tak należałoby zastosować przepisy o bezpodstawnym wzbogaceniu i uznać, że spółka uzyskała korzyść z tego tytułu. Zasada ta dotyczy też wykorzystywania przez skarżącą własnego samochodu na rzecz spółki.

ORZECZNICTWO

Wyrok Sądu Najwyższego z 13 listopada 2013 r., sygn. akt I PK 94/13.