Od dwóch lat premier nie może się zdecydować na powołanie przewodniczącego Rady Służby Cywilnej (RSC). A od ponad trzech miesięcy zwleka z wyznaczeniem przedstawiciela rządowych urzędników. Zdaniem ekspertów tym samym popełnia błąd zaniechania.
Osoby zatrudnione w administracji rządowej wciąż nie mają przedstawiciela, który reprezentowałby ich interesy w kontaktach m.in. z Radą Ministrów. Odkąd od grudnia 2013 r. szef służby cywilnej (SC) złożył rezygnację, premier nie wskazał jego następcy. Centrum Informacyjne Rządu potwierdza, że wciąż nie ma żadnej decyzji w sprawie ewentualnego powołania na to stanowisko.
Brak szefa SC rodzi konkretne problemy. Formalnie zastępuje go Dagmir Długosz, dyrektor departamentu służby cywilnej. W praktyce jednak na pytanie DGP, co dalej z nowelizacją ustawy o elastycznym czasie pracy, w administracji rządowej otrzymaliśmy odpowiedź, że o dalszych losach projektu zdecyduje nowy szef. Problem w tym, że brak nowelizacji wiąże się z generowaniem kolejnych nadgodzin. A tych co roku jest około miliona.