Władze w regionach kochają mieć u siebie ludzi do zadań specjalnych. Część z nich jest niepotrzebna. Albo dubluje zadania innych urzędników
Reklama
Prezydent dużego miasta ma u siebie 8 pełnomocników, marszałek województwa – 4, a wojewoda – 5 – wynika z sondy DGP (13 urzędów największych miast, 13 urzędów marszałkowskich i 14 wojewódzkich).

Reklama
Pełnomocnicy powoływani np. do spraw ochrony informacji niejawnych, osób niepełnosprawnych czy współpracy z organizacjami pozarządowymi nie budzą większych wątpliwości, jednak są przykłady powołań, w których sens nie wierzą ani obywatele, ani eksperci.
Przykład: wojewoda śląski ma pełnomocnika ds. wychowania patriotycznego i promocji obronności. Oraz drugiego do spraw mniejszości narodowych i etnicznych. Obaj kosztują miesięcznie ok. 4 tys. zł.
Z kolei w Podkarpackim Urzędzie Wojewódzkim wśród czterech działających jest też pełnomocnik ds. przyjmowania petycji, skarg i wniosków. Urząd zapewnia, że nie musi przeznaczać dodatkowych środków na ich utrzymanie, bo powierzone im zadania realizują w ramach ustalonego wynagrodzenia dla pracownika urzędu.
Nietypowe przykłady można mnożyć: pełnomocnik ds. ograniczania przestępczości i aspołecznych zachowań (wojewoda świętokrzyski), ds. uzależnień, HIV i AIDS (wojewoda kujawsko-pomorski), ds. ochrony zwierząt (do końca 2011 r. w Urzędzie Marszałkowskim Woj. Małopolskiego) czy ds. etyki, którego zadaniem jest propagowanie i przestrzeganie stosowania kodeksu etyki wśród pracowników urzędu (Urząd Marszałkowski Woj. Lubuskiego).
Gdzieniegdzie znajdzie się jeszcze pełnomocnik ds. wprowadzania naziemnej telewizji cyfrowej (wciąż obecny w urzędzie Woj. Warmińsko-Mazurskiego, ale już np. w woj. dolnośląskim przestał funkcjonować z końcem 2013 r.). Wszystko to w sytuacji gdy rząd ogłosił koniec ery analogowej 23 lipca 2013 r., a kłopoty z odbiorem sygnału radzi zgłaszać do Urzędu Komunikacji Elektronicznej.
Z kolei przy wojewodzie lubelskim przez kilka lat działał pełnomocnik ds. Euro 2012, choć sam turniej rozgrywany był w innych regionach, a wojewoda podkarpacki – jego region też graniczy z Ukrainą, współorganizującą Euro 2012 – najwyraźniej nie widział potrzeby powoływania podobnego pełnomocnika.
Miasta z kolei lubią powoływać pełnomocników do konkretnych zadań lub inwestycji. I tak np. Bydgoszcz przez kilka miesięcy 2010 r. miała pełnomocnika ds. Parku Wodnego Aquapark Bydgoszcz-Myślęcinek, Łódź – ds. organizacji obchodów 70. rocznicy likwidacji Litzmannstadt Getto oraz obchodów w Łodzi Roku Jana Karskiego, a Warszawa – ds. utworzenia instytucji kultury pod roboczą nazwą „Muzeum Komunizmu” (2008–2011).
– Niektóre funkcje są klasycznym dublowaniem bytów. Pełnomocnik zajmuje się np. ograniczaniem przestępczości, podczas gdy równolegle robią to inne podmioty podległe wojewodzie, np. policja czy wydziały bezpieczeństwa i ochrony ludności – komentuje Paweł Soloch, były wiceszef MSWiA, dziś analityk Instytutu Sobieskiego. – Dużo mówi się o przeregulowaniu w urzędach ograniczającym swobodę działania i zatrudnienia, a tymczasem okazuje się, że jest bardzo duża swoboda w wymyślaniu stanowisk. Szczególnie dziwi to w przypadku wojewodów reprezentujących przecież administrację państwową, której organizacja jest określana odgórnie przez władze centralne – dodaje ekspert. Jego zdaniem w niektórych przypadkach powoływania pełnomocników mamy do czynienia ze swoistym outsourcingiem działań administracyjnych. – Czasem urzędnicy są nieefektywni, a ponieważ pracodawca nie jest w stanie w łatwy sposób ich zwolnić, na zasadzie bajpasa wprowadza pełnomocnika – tłumaczy Paweł Soloch.
Podobne wątpliwości ma dr Grzegorz Makowski z Fundacji im. Stefana Batorego. – Pytanie, po co kolejna funkcja w strukturze urzędu, skoro większością tematów zajmują się poszczególne komórki organizacyjne urzędu – zastanawia się dr Makowski. Ale też wiele zależy od podejścia pełnomocnika do sprawowanej funkcji. – Pełnomocnik ds. etyki to pomysł zaczerpnięty z korporacji. Jeśli na poważnie podchodzi do swoich działań, można to traktować jako słuszny postulat w zakresie działań antykorupcyjnych – ocenia ekspert.