W połowie kwietnia UE podejmie finalną decyzję w sprawie dyrektywy o świadczeniu usług transgranicznych. Polskie firmy mogą mieć problemy w okresie jej implementacji
Reklama
Pod koniec lutego główne instytucje unijne – Parlament Europejski (PE), Komisja Europejska (KE) i Rada UE uzgodniły wspólny projekt nowej regulacji, która ma lepiej chronić prawa osób wysyłanych do pracy w państwach członkowskich UE. Propozycje te zostały następnie przyjęte kolejno przez Radę UE oraz komisję ds. zatrudnienia i spraw socjalnych PE (komisja EMPL). W tej ostatniej – z korzyścią dla polskich przedsiębiorców – udało się przegłosować przedstawicieli państw, które zmierzały do ograniczenia delegowania pracowników i konkurencji m.in. ze strony polskich firm.
Nowe przepisy doprecyzowują wcześniejszą dyrektywę o delegowaniu w ramach świadczenia usług (nr 96/71/WE z 16 grudnia 1996 r., Dz. Urz. UE L 18/1 z 21 stycznia 1997 r.). Deputowani będą decydować o ich przyjęciu 16 kwietnia – w czasie ostatniego posiedzenia PE obecnej kadencji.

Reklama
– Przyjęcie dyrektywy nie jest przesądzone. Europosłowie mogą jeszcze zgłaszać poprawki. Na ich przedstawienie mają czas do 9 kwietnia – wskazuje Danuta Jazłowiecka, europosłanka PO.
Brak akceptacji dla dyrektywy może oznaczać, że w nowej kadencji PE zostaną przyjęte przepisy niekorzystne dla polskich firm.
W proponowanych rozwiązaniach najwięcej emocji budziły dotychczas trzy kwestie – sposób kontroli przedsiębiorców wysyłających swój personel za granicę, okoliczności, które decydują o tym, czy delegowanie jest legalne, oraz odpowiedzialność solidarna między firmami wykonującymi usługę za zobowiązania względem delegowanych.
W porównaniu do wcześniejszych wersji projektu aktualnie jego postanowienia przewidują mniej restrykcyjne podejście wobec przedsiębiorców. Wyjątkiem jest regulacja dotycząca metod kontroli przedsiębiorców delegujących. Obecnie projekt przewiduje, że państwa członkowskie będą mogły swobodnie określać środki kontroli wobec firm. Zostaną jednak zobowiązane informować o nich KE, która zbada ich zgodność z prawem unijnym. Poprzednia wersja przewidywała obowiązek ich notyfikowania Komisji, a więc uzyskiwania jej uprzedniej zgody na wprowadzenie danych metod nadzoru.
– Zmiana ta nieco osłabia pozycję przedsiębiorców. Jednak na państwa członkowskie nałożono obowiązek stworzenia oficjalnej strony internetowej, informującej o warunkach zatrudnienia w danym kraju, co daje gwarancję, że firmy będą mieć wiedzę na temat stosowanych środków kontroli. A w razie ich niezgodności z prawem unijnym będą mogły złożyć skargę do KE – podkreśla Stefan Schwarz, prezes zarządu Stowarzyszenia Inicjatywa Mobilności Pracy.
Jeśli nowe przepisy zostaną przyjęte, państwa członkowskie będą zobowiązane do ich implementacji w ciągu 2 lat.
– Istnieje zagrożenie, że niektóre państwa członkowskie, nieprzychylne wobec dyrektywy, tendencyjnie i wybiórczo wprowadzą w życie jej postanowienia. Mogą np. w pierwszej kolejności wdrażać nowe środki kontroli i sankcje, a zwlekać z utworzeniem oficjalnej strony internetowej, informującej o warunkach delegowania – podkreśla Stefan Schwarz.