Choć demograficzne prognozy są katastrofalne i z roku na rok z rynku pracy będzie ubywać 180 tysięcy osób, to tylko 12 procent obywateli popiera otwarcie się na zagranicznych pracowników. Za częściowym otwarciem - dla wybranych zawodów - opowiada się 17 procent ankietowanych. Jednak zdecydowana większość (56 procent) uważa, że Polska nie powinna zapraszać do siebie cudzoziemców. 

Odsetek osób niechętnych imigrantom zarobkowym spada wraz z lepszym wykształceniem, ale nawet wśród osób najlepiej wyedukowanych jest to dominująca grupa - pisze "Puls Biznesu".

Polacy obawiają się przede wszystkim utraty zatrudnienia. Ten argument podaje 61 procent spośród tych respondentów, któzy są przeciwko otwarciu rynku pracy. Rzadziej obawiamy się, że napływ cudzoziemców będzie rodził konflikty społeczne (19 procent) oraz, że imigranci będą obciążeniem dla polskiego podatnika ze względu na pobieranie zasiłków (16 procent). 

Najchętniej widzielibyśmy na rodzimym rynku pracy Ukraińców (29 procent) a w dalszej kolejności Białorusinów i Rosjan (po 10 procent).  Zdaniem ekspertów, niechęć Polaków do otwierania rynku pracy wynika z niewiedzy na temat nadchodzących, silnych zmian demograficznych.