Potwierdzają to dane GUS. Jeszcze w pierwszym kwartale PKB zwiększył się o 3,6 proc., a w trzecim urósł tylko o 1,4 proc. Między innymi z tego powodu aż około 72 proc. firm badanych przez NBP w trzecim kwartale informowało, że miało w ostatnim czasie problemy z terminowym odzyskiwaniem należności. Te nie powinny jednak powodować aż tak dużego wzrostu zaległych wynagrodzeń, bo jak się okazuje, część firm ma odpowiednie środki na wypłaty, ale przeznacza je na inne cele. Świadczą o tym wysokie kwoty wyegzekwowane przez inspektorów pracy, często jeszcze w trakcie kontroli. W pierwszych jedenastu miesiącach nakłonili oni pracodawców do zapłaty wynagrodzenia ponad 97 tys. pracowników, którym byli winni 75 mln zł.

– Głównymi przyczynami niewypłacania pensji, oprócz braku środków i nieznajomości prawa, są także rozbieżności w zakresie interpretacji przepisów dotyczących wynagradzania – mówi Danuta Rutkowska, rzecznik prasowy PIP.

Perspektywy nie są dobre.

– Nie można wykluczyć czarnego scenariusza przy pogarszającej się koniunkturze gospodarczej, bo może przybywać firm, które będą tracić płynność finansową i z tego powodu mogą przestać płacić wynagrodzenie – ocenia Sędzimir.

Za niepłacenie wynagrodzeń grożą sankcje

Karolina Stawicka, szef praktyki prawa pracy, Bird & Bird Maciej Gawroński sp.k.

Jeżeli pracodawca nie wypłaca wynagrodzenia, pracownik może podjąć działania mediacyjne (np. próbując wyjaśnić sprawę z pracodawcą albo inicjując postępowanie pojednawcze). Ma też prawo zawiadomić okręgowego inspektora pracy, który może wszcząć postępowanie w sprawie o wykroczenie przeciwko prawom pracownika, a także wnieść powództwo do sądu pracy o zapłatę zaległego wynagrodzenia wraz z odsetkami. Ma też możliwość rozwiązania umowy o pracę z winy pracodawcy bez wypowiedzenia w ciągu miesiąca od dnia, w którym dowiedział się o braku terminowej wypłaty wynagrodzenia. Rozwiązanie umowy o pracę nie stoi na przeszkodzie wniesieniu powództwa o wypłatę zaległego wynagrodzenia, na co pracownik ma trzy lata.