– Problem również jest w tym, że zainteresowani nie wiedzą o tym, iż mogą podnieść swoje kwalifikacje za pieniądze z FP – zauważa Alina Matusińska, zastępca kierownika PUP w Wieluniu.

W tym roku do wieluńskiego urzędu zadzwoniła tylko jedna osoba pracująca, która dopytywała o możliwość skorzystania z pomocy PUP w podnoszeniu kwalifikacji. W Szczecinie dwie osoby w 2010 r. otrzymały część pieniędzy na studia podyplomowe. W ubiegłym żadna.

Zdaniem Aliny Matusińskiej pracownikom trudno jest brać udział w takich szkoleniach ze względów organizacyjnych. W tygodniu powinni na naukę poświęcić co najmniej 25 godzin. Z reguły przypadają one w godzinach pracy. Dlatego łatwiej wziąć udział w szkoleniu osobom, które nieregularnie wykonują zlecenia czy umowy o dzieło.

Także firmy nie naciskają na pracowników, bo często nie zależy im na podnoszeniu ich kwalifikacji.

– Pracodawcom brak wiedzy na temat możliwości skorzystania przez ich pracowników ze szkoleń czy studiów na koszt urzędu pracy – twierdzi Katarzyna Przyborowska, kierownik działu instrumentów rynku pracy i rehabilitacji zawodowej osób niepełnosprawnych PUP w Szczecinie.

Jeszcze inaczej jest w firmach, które zatrudniają pracowników na czas określony.

– Ze względu na krótki termin trwania umowy pracodawcy często powstrzymują się z inwestowaniem w kompetencje i naukę – przekonuje prof. Elżbieta Kryńska z Uniwersytetu Łódzkiego.

Od 1 lutego 2009 r. dyrektor powiatowego urzędu pracy na podstawie ustawy z 20 kwietnia 2004 r. o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy (t.j. Dz.U. z 2008 r. nr 69, poz. 415 z późn. zm.) może pracownikowi czy osobie wykonującej inną pracę zarobkową, która ukończyła 45 lat, zapłacić za szkolenie i studia podyplomowe (na jego wniosek). Kwota ta odpowiada maksymalnie trzem średnim pensjom (obecnie 10 490,46 zł). Jedyny warunek, który zainteresowany musi spełnić, to zarejestrować się w powiatowym urzędzie pracy jako poszukujący pracy.