Ważnym elementem powakacyjnej rekonstrukcji rządu może być redukcja miejsc pracy nawet o 20 proc. Zmiany mają też dotknąć służby: cywilną i dyplomatyczne.
Część naszych rozmówców z obozu rządzącego twierdzi, że zmiany dotyczące zatrudnienia w administracji mają stanowić element pakietu jesiennego, związanego z rekonstrukcją rządu. Równoległe założenie jest takie, że cięcia w administracji będą się wiązać z podwyżkami dla tych urzędników, którzy zostaną w pracy. – Chodzi też o podniesienie prestiżu zawodu urzędnika państwowego – tłumaczy nasz rozmówca z obozu rządzącego. Na razie nie wiadomo, jak duże podwyżki czekają tych, którzy uciekną spod topora, mówi się np. o zwiększeniu kwoty bazowej.
Osoba z rządu przekonuje, że ostateczne decyzje co do kształtu reformy i jej zakresu nie zapadły. Trwają analizy. – Zmiany będą systemowe, nie chodzi o zwalnianie ludzi na potęgę. Jest też przecież wiele pustych etatów, z którymi trzeba zrobić porządek – tłumaczy nasz rozmówca.