statystyki

Barabasz: W administracji nie ma na kim oszczędzać [WYWIAD]

autor: Artur Radwan05.08.2020, 11:40; Aktualizacja: 05.08.2020, 11:43
urzędnik, dokumenty

urzędnik, dokumentyźródło: ShutterStock

- W ramach solidarności społecznej jesteśmy gotowi ponieść pewne koszty, ale musi to dotyczyć całej budżetówki. Jeśli jedynymi ofiarami koronawirusa staliby się urzędnicy, podejmiemy działania protestacyjne - mówi w wywiadzie dla DGP Robert Barabasz, przewodniczący NSZZ „Solidarność” w Łódzkim Urzędzie Wojewódzkim.

Tarcza 2.0 pozwoliła na ograniczanie zatrudnienia w administracji rządowej lub cięcia wynagrodzeń. Urzędnicy siedzą więc jak na tykającej bombie, czekając, czy pojawi się rozporządzenie Rady Ministrów, które miałoby takie rozwiązania wprowadzić. Czy spodziewa się pan, że zostanie ono wydane?

Tarcza przygotowana była na wypadek głębokiej zapaści gospodarczej Polski. Jak słyszymy, na szczęście nie miało to miejsca. Nie widzę powodów, by w sytuacji, kiedy pompuje się dziesiątki miliardów złotych w ratowanie miejsc pracy w jednych sektorach, redukować te miejsca w administracji. Jako pracownicy urzędów nie różnimy się niczym od pracowników innych przedsiębiorstw, jeśli stracimy pracę, wyciągniemy rękę po ten sam zasiłek. Oczywiście w ramach solidarności społecznej jesteśmy gotowi ponieść pewne koszty, takie jak zamrożenie wynagrodzeń na rok w sferze budżetowej, ale słowo „wszyscy” (czyli cała budżetówka) jest tu kluczem. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której jedynymi ofiarami tarczy 2.0 staliby się urzędnicy. Jeśli tak będzie, podejmiemy działania protestacyjne.

Czy nie obawia się pan, że przyszłoroczne zamrożenie kwoty bazowej dla pracowników sfery budżetowej skończy się tym, co już miało miejsce za poprzedniej ekipy rządzącej – brakiem podwyżek na lata?

Nie obawiam się tego, bo jest duża różnica między PO a PiS, szczególnie w sposobie myślenia o przyszłości. Jestem pewien, że walka o trzecią kadencję będzie walką o każdy głos, a sfera budżetowa to ludzie świadomi i pragmatyczni – chodzą na wybory z rodzinami. Gdyby jednak założyć taki scenariusz, to partia rządząca wykazałaby się wielką niekonsekwencją. Hasła o szybkim doganianiu Europy, bogaceniu się Polaków dotyczą w tym samym zakresie pracowników budżetówki, co innych grup zawodowych. Po wielu latach drenowania zasobu ludzkiego w tym sektorze nie ma już na kim oszczędzać, bo ludzie zarabiają mało.

Spodziewa się pan, że w czasach kryzysu będzie więcej chętnych do pracy w administracji?

Ta praca nie jest dziś zbyt atrakcyjna głównie ze względu na zarobki. Poziom bezrobocia jest wciąż na względnie niskim poziomie, więc nie spodziewam się, by w najbliższym czasie stało się coś, co diametralnie zmieni sytuację na rynku lub podniesie atrakcyjność zawodu urzędnika – mam na myśli szczególnie znaczące podwyżki wynagrodzeń.


Pozostało 71% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (8)

  • Jaka płaca taka praca(2020-08-05 13:37) Zgłoś naruszenie 210

    Najśmieszniej będzie za kilka lat jak odejdą ludzie z doświadczeniem, a zostaną ci których zatrudniono za minimalną krajową. Rozsypie się to wszystko w proch. Zwłaszcza że szefostwo jest z politycznego nadania i zmienia się jak w kalejdoskopie. Układ typu mierny Szef i mierny Urzędnik długo nie pociągnie. A to co zostanie rozwalone nie da się łatwo posklejać.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Meet(2020-08-05 21:43) Zgłoś naruszenie 140

    Jeśli PiS dotrzyma obietnicy Kaczyńskiego o płacy minimalnej na poziomie 4200 za trzy lata, to większość pracowników budżetówki będzie robić za najniższą krajową....

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Inspektor(2020-08-06 08:08) Zgłoś naruszenie 120

    3000 brutto wynagrodzenie zasadnicze w mieście wojewódzkim. Gdyby nie pandemia to w 2021 bym miał minimalna. Zapraszamy do urzędu... Większość osób z urzędu które znam ma tyle samo lub niewiele mniej lub wiecej. Atmosfera jest gęsta, a tu zamrożenie wynagrodzeń i zerowe perspektywy na poprawę.. I pomyśleć że urzędnicy to kiedyś była klasa średnia. Kilkanaście lat polityki mrożenia płac zrobiła z urzędników bidoków.

    Odpowiedz
  • Gosć(2020-08-06 12:33) Zgłoś naruszenie 90

    Na nabory ostatnimi czasy zglaszali sie ludzie majacy powazne problemy ze skleceniem trzech zdan na pismie. O ile w ogole byli chetni. Nie da rady sprawnie zarzadzac panstwem z takimi urzednikami. A Panstwo jest sprawne nie wtedy kiedy Prezydent pieknie mowi tylko kiedy Pani Jola z urzedu w Suwalkach jest kompetentna.

    Odpowiedz
  • szary obywatel (2020-08-07 20:14) Zgłoś naruszenie 10

    taki sam marazm robi sie w sektorze prywatnym pensje stoją bądź są obniżane ... jedynie agencje pracy prosperują z pracownikami z ukrainy białorusi itd.. którzy moga robić ile chcą i zaczynają mieć wieksze stawki niż etatowi pracownicy

    Odpowiedz
  • Urzednik(2020-08-07 19:48) Zgłoś naruszenie 11

    Urzad statystyczny w bydgoszczy czekał aby odeszli emeryci doświadczeni bo balu się o zwolnienia a prezes gus wyraził zgodę na zatrudnienie i na te miejsca przyjmują ludzi swoich i to.jest polityka Solidarności

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane