W Trzebnicy na Dolnym Śląsku 500 zł mandatu otrzymał mężczyzna, który w swoim miejscu pracy próbował usprawiedliwić nieobecność złym samopoczuciem. Twierdził, że miał kontakt z osobą zakażoną COVID-19.
Reklama

Sierżant szt. Przemysław Ratajczyk z biura prasowego dolnośląskiej policji poinformował w poniedziałek, że dyżurny komendy policji w Trzebnicy otrzymał zawiadomienie od pracodawcy. Dotyczyło pracownika, który przyszedł do pracy i poinformował, że może być zarażony koronawirusem.

"Mężczyzna tłumaczył, że nie było go dzień wcześniej w firmie, ponieważ źle się czuł, a może mieć to związek z faktem, iż odwiedzał swoją siostrę, która trafiła do szpitala we Wrocławiu z objawami COVID-19. Informacja ta wywołała panikę wśród reszty osób pracujących w zakładzie, którzy chcieli pozostać w miejscu pracy na kwarantannie, żeby nie narażać swoich rodzin" - powiedział policjant.

Dodał, że podczas weryfikacji informacji podanej przez mężczyznę, okazało się, że historia, którą przekazał szefowi, jest nieprawdziwa, a wymyślił ją tylko po to, aby uniknąć odpowiedzialności za nieobecność w zakładzie pracy.

"W związku z popełnionym przez mężczyznę wykroczeniem, został na niego nałożony mandat karny w wysokości 500 zł. Wyraził on ponadto żal i oświadczył, że nie spodziewał się takiego przebiegu sprawy z jego udziałem” - podsumował policjant.