Polska Organizacja Franczyzodawców (POF) nie chce dopuścić do uchwalenia poprawki złożonej przez NSZZ „Solidarność” do ustawy o zakazie handlu w niedziele. O pomoc w tej sprawie apeluje do minister Elżbiety Rafalskiej.
Reklama
Chodzi o przepis, zgodnie z którym w niedziele będą mogły pracować sklepy prowadzone przez jednoosobowe firmy (czyli tak jak dzisiaj), ale wyłącznie pod zindywidualizowaną marką. Zdaniem POF uderzy on w kilkadziesiąt tysięcy rodzin prowadzących małe sklepy na zasadzie franczyzy.
– Jeśli ta poprawka wejdzie w życie, tacy przedsiębiorcy stracą jedyny dzień w tygodniu, kiedy mogą wyrównać swoje szanse w konkurencji z supermarketami i dyskontami – tłumaczy Arkadiusz Słodkowski z zarządu POF, autor listu do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.
Podkreśla, że wbrew temu, co głosi Solidarność, franczyzobiorcy nie prowadzą biznesu na cudzy rachunek i nie są pracownikami najemnymi. – Franczyzobiorca zachowuje odrębność, w całości finansuje biznes, zatrudnia pracowników i płaci podatki. Pracuje na własny rachunek i osobiście ponosi ryzyko związane z biznesem – czytamy w piśmie POF. Organizacja wnioskuje, by w znowelizowanej ustawie o ograniczeniu handlu w niedziele franczyzobiorcy byli traktowani jak odrębni przedsiębiorcy, czyli by zachowali prawo decydowania o tym, czy w niedzielę otworzą sklep, czy nie.
Alfred Bujara, szef handlowej Solidarności, podkreśla, że przepis o wolnej niedzieli dla franczyzobiorców został zamieszczony w projekcie na wyraźne ich żądanie.
– Chodzi głównie o franczyzobiorców Żabki, bo wielu z nich stosuje ukrytą formę zatrudnienia. Przez to, że franczyza jest nieuregulowana, tracą także te sieci, które grają czysto – tłumaczy.
Okazja do zmian wydaje się dogodna, bo w ubiegłym tygodniu tuż przed II czytaniem w Sejmie marszałek wycofał projekt z obrad do czasu przeprowadzenia analizy na temat skutków regulacji.
Do czasu zamknięcia gazety resort pracy nie udzielił nam komentarza w sprawie.