Ukraińcy już nam nie wystarczają. Dlatego gwałtownie rośnie liczba Białorusinów zatrudnianych w polskich firmach.
Reklama
Dziennik Gazeta Prawna
Z danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wynika, że w ubiegłym roku polscy pracodawcy złożyli w urzędach pracy ponad 1,8 mln oświadczeń o zamiarze powierzenia pracy cudzoziemcom. W tym ponad 1,7 mln Ukraińcom – o 36 proc. więcej niż rok wcześniej. Ale wciąż brakuje rąk do pracy. Dlatego w ubiegłym roku pracodawcy złożyli 58 tys. oświadczeń o chęci zatrudnienia Białorusinów – to aż dwuipółkrotnie więcej niż w 2016 r. Można się spodziewać, że liczba pracowników z Białorusi będzie nadal rosła.
– Dlatego, że Ukraińcom trzeba już płacić tyle samo co Polakom – uważa Monika Banyś z firmy rekrutacyjnej Personnel Service. Stąd też pracodawcy coraz intensywniej poszukują chętnych do pracy także na Białorusi. – Co miesiąc mam już około 30 zapytań o możliwość rekrutacji pracowników – mówi Zygmunt Piełus, dyrektor Polonijnego Ośrodka Biznesu i Turystyki w Grodnie. Dodaje, że szybko rośnie liczba agencji zatrudnienia, które zajmują się rekrutacją dla pracodawców w Polsce. – W samym Grodnie jest ich już ponad 20, a na całej Białorusi kilkaset – informuje Piełus.
Białorusinów, tak jak Ukraińców, skłaniają do przyjazdu do Polski wyższe zarobki. W końcu ubiegłego roku przeciętna płaca na Białorusi wyniosła 1410 zł, a na Ukrainie zaledwie 1060 zł, podczas gdy średnie wynagrodzenie w naszych przedsiębiorstwach zatrudniających ponad dziewięć osób to w ubiegłym roku 4530 zł, a minimalna płaca 2000 zł.
– Białorusini coraz częściej przyjeżdżają do Polski, ponieważ coraz trudniej jest o pracę w Rosji, do której najchętniej wyjeżdżali – uważa Andrzej Korkus, prezes firmy rekrutacyjnej EWL.
Przy rozwijającej się szybko gospodarce nasz rynek pracy jest tak chłonny, że przybyło ofert zatrudnienia o uproszczonej procedurze także dla Mołdawian, Gruzinów, Rosjan i obywateli Armenii.
Pracodawcy sięgają po pracowników również do bardzo odległych krajów – między innymi Indii, Nepalu, Bangladeszu, Chin, Wietnamu czy Filipin. Cudzoziemcy z tych państw muszą ubiegać się o pozwolenia na pracę od wojewodów. Z ostatnich danych wynika, że w pierwszym półroczu ubiegłego roku wojewodowie wydali 108 tys. takich zezwoleń – dwukrotnie więcej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku.