Spada liczba cudzoziemców zatrudnianych u nas na czarno. Obcokrajowcy są bardziej świadomi swoich praw, a sytuacja na rynku pracy skłania firmy do zatrudniania zgodnie z prawem.
W trakcie 6 tys. kontroli przeprowadzonych w ubiegłym roku Państwowa Inspekcja Pracy ujawniła nielegalne zatrudnienie 3,9 tys. obcokrajowców. To 11 proc. wszystkich zagranicznych pracowników objętych inspekcją. Departament legalności zatrudnienia PIP zaznacza jednak, że to dane wstępne, nieuwzględniające wyników kontroli z ostatnich dwóch miesięcy 2017 r. Spodziewa się w związku z tym, że liczba zatrudnionych cudzoziemców jeszcze wzrośnie i może sięgnąć 4,6 tys. Nadal jednak będzie to lepszy wynik niż w 2016 r. – Wówczas zostało ujawnionych niemal 5,2 tys. nielegalnie zatrudnionych cudzoziemców – wyjaśnia Jarosław Leśniewski, dyrektor departamentu legalności zatrudnienia w PIP.
Na liście inspekcji znaleźli się obywatele 32 państw. Największą grupę nielegalnie zatrudnianych cudzoziemców nadal stanowią Ukraińcy – w ubiegłym roku było ich 3,74 tys. Białorusinów pracujących niezgodnie z polskimi przepisami przyłapano 127, Mołdawian – 29, mieszkańców Indii – 12, Armenii – 11.
Reklama
Tak jak w latach poprzednich inspektorzy pracy najczęściej stwierdzali brak wymaganego zezwolenia na pracę. W 2017 r. dotyczyło to 71 proc. nielegalnie pracujących cudzoziemców. Dla porównania w 2016 r. odsetek takich przypadków stanowił 90 proc., co oznacza, że sytuacja w tym zakresie się poprawia.
– Specyfiką polskiego rynku jest wciąż duża liczba cudzoziemców podejmujących pracę na podstawie oświadczeń pracodawcy o zamiarze powierzenia im zatrudnienia. Często bywa, że pracują na innych, zazwyczaj gorszych warunkach niż te określone w oświadczeniu oraz na rzecz innego podmiotu niż ten, który wystawił i zarejestrował oświadczenie. W takiej sytuacji organy inspekcji i Straż Graniczna są zobowiązane do stwierdzenia świadczenia pracy bez wymaganego zezwolenia – wyjaśnia Jarosław Leśniewski. I dodaje, że w 2017 r. inspektorzy przeprowadzili z udziałem Straży Granicznej 197 kontroli, w tym 119 nakierowanych na legalność zatrudnienia, a 78 na przestrzeganie przepisów prawa pracy. Ich konsekwencją jest wydanie w 53 przypadkach decyzji zobowiązującej cudzoziemca do powrotu do kraju. Skala może być większa, gdyż statystyka PIP nie uwzględnia szczegółowych informacji dotyczących liczby decyzji wydanych tylko przez Straż Graniczną.

Reklama
Przyczyn spadku zatrudniania obcokrajowców na czarno jest kilka. Cudzoziemcy coraz lepiej orientują się w sytuacji na polskim rynku pracy. To pozwala im wynegocjować lepsze warunki zatrudnienia, szczególnie że wiele z tych osób, wykonujących krótkoterminową pracę na podstawie oświadczenia wystawianego na sześć miesięcy, trafia po uzyskaniu kolejnego do tego samego pracodawcy. – Do tego dochodzi coraz większa konkurencja na rynku wśród firm gotowych zatrudnić cudzoziemców. Dzięki temu ci nie muszą już decydować się na pierwszą ofertę. Mogą wybrać najkorzystniejszą dla siebie – podkreśla Łukasz Kozłowski, ekspert Pracodawców RP.
Poza tym sami pracodawcy wolą zatrudniać legalnie. Nie narażają się w ten sposób na kary sięgające od 3 do 5 tys. zł, ale też na utratę cennych rąk do pracy. Mniejsza liczba nieprawidłowości przy zatrudnianiu obcokrajowców to też zasługa tego, że większą część tego rynku obsługują już agencje pracy. – Na Wschodzie coraz trudniej jest znaleźć pracowników na własną rękę. Zwłaszcza na Ukrainie, gdzie rynek pracy również stał się trudny. Dlatego przybywa firm, które zlecają ich poszukiwanie wyspecjalizowanym podmiotom, mającym za granicą podmioty rekrutujące – wyjaśnia Andrzej Kubisiak, dyrektor zespołu analiz i komunikacji w Work Service. I dodaje, że agencje zwykle przestrzegają standardów zatrudniania pracowników w Polsce. – Pilnujemy, by obowiązki były im powierzane w oparciu o umowę-zlecenie lub pracy tymczasowej. Oczekujemy też, by firma zlecająca znalezienie fachowców za granicą pokryła koszty ich transportu i adaptacji w naszym kraju – wymienia.
Eksperci zauważają też, że w ostatnim czasie doszło do zmiany branż, które poszukują obcokrajowców. Dawniej cudzoziemcy byli zatrudniani do pracy w rolnictwie i przy porządkach w gospodarstwach domowych. Obecnie największy popyt jest ze strony przemysłu, logistyki i budowlanki, gdzie dominują duże i średniej wielkości firmy, mające wypracowane standardy w zakresie zatrudniania. – Minęły czasy, w których firmy traktowały zatrudnianie cudzoziemców incydentalnie. Obecnie u wielu przedsiębiorców stali się oni stałym elementem załogi, co pociągnęło za sobą zmianę podejścia do nich i przejście na trwałą formę współpracy – uważa Łukasz Kozłowski.
Jeśli już jednak dochodzi do nielegalnego powierzenia pracy, to nadal, jak wynika z danych PIP, ma to miejsce w dużych aglomeracjach. W 2017 r. największe nasilenie tego zjawiska było w województwach: dolnośląskim (1002 przypadków), pomorskim (427), mazowieckim (424) i wielkopolskim (371).
Zdaniem ekspertów można oczekiwać, że w 2018 r. nastąpi dalszy spadek nielegalnego zatrudniania cudzoziemców. Sytuacja na rynku pracy bowiem się nie poprawia. Branże handlowa, transportowa czy budowlana coraz bardziej narzekają na brak pracowników. Do tego od stycznia tego roku nastąpiło zaostrzenie kar za nielegalne zatrudnianie. Grozi za to grzywna od 1 tys. do nawet 30 tys. zł. To może dyscyplinować firmy. Zwłaszcza te, które zatrudniają większą liczbę obcokrajowców. One bowiem w razie wykrycia nieprawidłowości mogą spodziewać się wymierzenia maksymalnej grzywny.