Bruksela chce zwiększyć uprawnienia osób zatrudnionych na niestandardowych umowach. Mają szybciej otrzymać informację o warunkach pracy. Okresy próbne będą limitowane.
Pracownicy domowi, zatrudnieni na bardzo krótkich kontraktach, wykonujący obowiązki jedynie na wezwanie szefa – to przykładowe grupy osób, które mogą zyskać nowe przywileje pracownicze. Komisja Europejska w ramach działań związanych z europejskim filarem praw socjalnych przedstawiła projekt dyrektywy w sprawie bardziej przejrzystych i przewidywalnych warunków pracy w całej UE.
Zakłada on m.in. obowiązek przedstawiania podwładnemu informacji o istotnych elementach zatrudnienia najpóźniej do końca pierwszego dnia, w którym praca jest świadczona (a nie jak obecnie w ciągu dwóch miesięcy od podjęcia obowiązków). Dane takie mają objąć m.in. informację o miejscu i rodzaju pracy, przewidywanym czasie zatrudnienia, częstotliwości i sposobie wypłaty wynagrodzenia.
Reklama
Projekt przewiduje też, że w przypadku zatrudnionych w niestabilnych wymiarach czasu (tzw. umowa zero godzin, czyli praca jedynie na żądanie szefa) firma będzie musiała określać okresy dni i godzin, w których wymagane będzie wykonywanie obowiązków. Taka zmiana ma zapewnić większą przewidywalność pracy. Z tego powodu KE chce też wprowadzić maksymalny czas zatrudnienia na okres próbny (ma on wynosić sześć miesięcy). Zatrudnieni na niestandardowych umowach będą mogli też ubiegać się o zmianę warunków ich pracy (na bardziej stabilne) po upływie pół roku od momentu rozpoczęcia wykonywania obowiązków. Pracodawca będzie musiał odpowiedzieć na taką prośbę na piśmie.
– Kierunek zmian zawartych w projekcie, jest prawidłowy, ale ta konkretna propozycja jest zbyt zachowawcza – pracodawca nadal będzie mógł w każdej chwili odmówić stabilniejszej pracy – tłumaczy Barbara Surdykowska z biura eksperckiego NSZZ „Solidarność”.
Propozycjami KE zajmą się teraz Parlament Europejski i Rada Unii Europejskiej. Jeśli zmiany zyskają akceptację, państwa członkowskie będą musiały dostosować do nich swoje przepisy. Trudno na razie wskazać, jak wpłynie to na polskie ustawodawstwo. Wydaje się, że nowe unijne przepisy mogą nie objąć np. polskich zleceniobiorców, bo mają one dotyczyć osób fizycznych wykonujących usługi dla zatrudniającego i pod jego kierownictwem (a strony umów cywilnoprawnych są formalnie równorzędne).
– Moim zdaniem niektóre tego typu umowy mogą być jednak objęte dyrektywą, bo kierownictwo to pojęcie szersze niż podporządkowanie. Rozczarowujące jest to, że uprawnieniami nie zostaną objęci samozatrudnieni – podsumowuje Barbara Surdykowska.