statystyki

Lekceważenie dyrektora w urzędzie może kosztować stanowisko

autor: Artur Radwan08.02.2017, 17:00
Pomimo wielokrotnych poleceń, kobieta nie przekazywała też naczelnikowi oryginałów pism, prowadzonej korespondencji oraz akt spraw toczących się w wydziale, gdy była jego naczelnikiem

Pomimo wielokrotnych poleceń, kobieta nie przekazywała też naczelnikowi oryginałów pism, prowadzonej korespondencji oraz akt spraw toczących się w wydziale, gdy była jego naczelnikiemźródło: ShutterStock

Urzędniczka nie może się tłumaczyć, że nie wykonywała poleceń służbowych, bo była dyskryminowana przez przełożonego. Jej zachowanie jest wystarczającym powodem do rozwiązania z nią umowy o pracę. Tak orzekł Sąd Najwyższy.

Kobieta od stycznia 2002 r. była pracownikiem służby cywilnej zatrudnionym w urzędzie na stanowisku naczelnika wydziału. 1 marca 2002 r. urząd został zastąpiony innym i wszyscy pracownicy otrzymali wypowiedzenia. Nowym dyrektorem departamentu została osoba, która miała odmienne zdanie co do sposobu wykonywania obowiązków służbowych przez naczelniczkę. Dyrektor wydawał jej polecenia na piśmie, ponieważ nie wykonywała ona jego poleceń ustnych. Od 1 października 2002 r. kobieta została zatrudniona w innym wydziale na stanowisku głównego specjalisty. Jej przełożoną została osoba, która wcześniej była jej podwładną. Wydział zajmował się najtrudniejszymi sprawami w departamencie. Dochodziło w nim do wielomiesięcznych zaległości w wydawaniu decyzji, pracownicy pracowali po godzinach. W celu koordynacji pracy dyrektor zapraszał na narady naczelników poszczególnych wydziałów oraz głównych specjalistów, zastępujących naczelników w razie ich nieobecności. Uczestniczyli w nich wszyscy poza kobietą, która traktowała takie zebrania jako brak zaufania do swojej osoby.

Pomimo wielokrotnych poleceń nie przekazywała też naczelnikowi oryginałów pism, prowadzonej korespondencji oraz akt spraw toczących się w wydziale, gdy była jego naczelnikiem. Po serii pism nakazujących dostarczenie dokumentów, które kobieta zlekceważyła, urząd rozwiązał z nią umowę o pracę. Jako przyczynę wskazano zastrzeżenia zgłoszone przez dyrektora departamentu dotyczące sposobu wykonywania obowiązków pracowniczych.

Kobieta odwołała się do sądu pierwszej instancji. Twierdziła, że była przez swoich przełożonych dyskryminowana. Sąd jednak orzekł, że urzędniczka nie wykazała, że była prześladowana ze względu na płeć, wiek, niepełnosprawność, rasę, religię, narodowość, przekonania polityczne, przynależność związkową, pochodzenie etniczne, wyznanie czy orientację seksualną, i oddalił jej żądanie o odszkodowanie.


Pozostało jeszcze 30% treści

2 dostępy do wydania cyfrowego DGP w cenie
9,80 zł Za pierwszy miesiąc.
Oferta autoodnawialna
PRENUMERATA 2020
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane