Może to komuś wydać się dziwne – znajomi żartują sobie ze mnie – ale mogę policzyć na palcach, ile razy w życiu jechałam koleją. Jako dziecko jeździłam z rodzicami samochodem. Jako młodzież – na obozy i wycieczki autokarem. Gdy już jako osoba dorosła mieszkałam jeszcze z rodzicami – pożyczałam od nich samochód. Jednym słowem – pociągi widywałam głównie na przejazdach kolejowych. Teraz zamieszkałam na swoim, samochodu nie mam. Przez całe wakacje pracuję, chcę jednak robić wypady weekendowe, korzystając z usług naszych kolei. Wiem, że każdy rodzaj podróżowania ma własną specyfikę. O czym powinnam pamiętać, zanim ruszę w drogę? Przydałoby mi się takie małe vademecum – pisze pani Karolina.
Rzeczywiście, podróż koleją, którą wiele osób wykorzystuje choćby na codzienne dojazdy do pracy, dla innych może być turystyczną wyprawą. Omówienie wszystkich aspektów tego rodzaju turystyki byłoby materiałem na całkiem solidne vademecum, na co nie mamy miejsca. Skupmy się więc dziś na skomplikowanej kwestii biletów.
Reklama

Reklama
Zacznijmy od tego, że bilet kolejowy jest umową miedzy przewoźnikiem a pasażerem. Klient wywiązuje się z umowy płacąc określoną kwotę za przejazd. Przewoźnik natomiast za te pieniądze bierze na siebie obowiązek dowiezienia w określone miejsce w określonym czasie, w przyzwoitych warunkach odpowiadających taryfie dla określonej klasy. Za przejazd bez ważnego biletu powinniśmy zapłacić karę, zwaną opłatą dodatkową.
Bilety kupujemy w kasach, przez internet lub w pociągu. Dwa pierwsze sposoby wydają się oczywiste, natomiast kupowanie biletu w pociągu wymaga omówienia. Bowiem wejść do wagonu, zająć miejsce i czekać na zjawienie się konduktora można jedynie w ekspresach Intercity (EIC). Jest to przyjęte, zapisane w regulaminie i nie powoduje kary (płacimy jedynie za wystawienie biletu). Natomiast inaczej jest nawet w innych kategoriach pociągów obsługiwanych przez tę spółkę. Nie ma możliwości kupienia biletu na pokładzie pendolino (EICP), nawet za dopłatą. Podstawowa kara za takie zachowanie (tłumaczy się to względami bezpieczeństwa – wszyscy w tym pociągu muszą siedzieć) wynosi 650 zł (ogólna zasada jest, że kara nie powinna być wyższa niż pięćdziesięciokrotność ceny najtańszego biletu). Od niedawna jednak wprowadzono zniżki: jeśli karę zapłacimy od ręki w pociągu, możemy liczyć na 80-procentowy upust (130 zł plus cena biletu), jeśli zapłacimy w ciągu 7 dni od daty przejazdu, ulga w karze wyniesie 75 proc. (162,50 zł plus cena biletu).
A zatem do pendolino bez biletu nie wsiadamy w ogóle. Natomiast do pociągów TLK obsługiwanych przez Intercity oraz do składów innych przewoźników owszem, pod warunkiem że wejdziemy do pierwszego wagonu, najbezpieczniej pierwszymi drzwiami. Jeśli konduktor tam będzie, zgłosimy przejazd bez biletu, a jeśli go tam nie będzie, poczekamy na niego, nie zajmując miejsca w przedziałach. To najogólniejsza zasada, choć oczywiście najlepiej byłoby się zapoznać z regulacjami wewnętrznych przepisów przewoźników obowiązujących wszystkich pasażerów (np. taryf, regulaminów, warunków ofert specjalnych). Pasażer, który wsiada do pociągu, godzi się bowiem na zasady przewozu obowiązujące u tego konkretnego przewoźnika. Umowa przewozu jest umową adhezyjną (czyli przez przystąpienie), co oznacza, że nie negocjujemy jej warunków, lecz albo się na nie zgadzamy (i wsiadamy do pociągu), albo nie. Nieznajomość regulaminu przewoźnika nie stanowi usprawiedliwienia. Zasady wsiadania bez biletu do pociągów różnych przewoźników zawiera tabela powyżej.
Od opisanych zasad istnieją oczywiście wyjątki, choć dotyczą jedynie osób niepełnosprawnych lub o ograniczonej sprawności ruchowej, np. z powodu wieku. Ale kogo konkretny przewoźnik uznaje za podróżnego w podeszłym wieku, należy szukać w ich regulaminach.



Podstawa prawna

Art. 11 ust. 1, art. 16. ustawy z 15 listopada 1984 r. – Prawo przewozowe (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 1173). Unijne rozporządzeniem dotyczące praw i obowiązków pasażerów w ruchu kolejowym (WE 1371/2007).