Posłanki Joanna Jaśkowiak i Ewa Kołodziej (KO) alarmują, że po napoje energetyzujące sięgają coraz młodsze dzieci (patrz: ramka). – Napoje te są dostępne praktycznie wszędzie, a młodym ludziom wydaje się, że tzw. energetyki są panaceum na lepsze samopoczucie, by mieć więcej energii, szczególnie rano przed szkołą. Tymczasem lekarze alarmują, iż częste picie tych napojów może spowodować w organizmach dzieci i młodzieży wiele negatywne skutków. Mogą wystąpić m.in. cukrzyca typu drugiego, nadmierna pobudliwość, kołatanie serca, bezsenność, zawroty i bóle głowy, problemy żołądkowe. Mogą także wzmagać poziom stresu i powodować stany lękowe, halucynacje, a nawet drgawki czy depresje – wyliczają autorki interpelacji i wskazują, że w niektórych krajach władze wprowadziły zmiany utrudniające dostęp do zakupu tych napojów przez dzieci i młodzież.
Wiceminister przypomina, że ze względu na wymagania określone w przepisach rozporządzenia (UE) nr 1169/2011 w sprawie przekazywania konsumentom informacji na temat żywności w oznakowaniu napojów energetyzujących zamieszczany jest obowiązkowo widoczny i czytelny komunikat: „Wysoka zawartość kofeiny; nie zaleca się stosowania u dzieci, kobiet w ciąży i kobiet karmiących piersią”, a ponadto w nawiasach powinna być umieszczona informacja dotycząca zawartości kofeiny wyrażonej w 1 mg na 100 ml. Takich produktów nie można sprzedawać w sklepikach szkolnych, a dodatkowo napoje z dodatkiem substancji o właściwościach słodzących oraz kofeiny lub tauryny są obciążone opłatą cukrową.