Świadomy konsument, to zdrowszy konsument. Dlatego warto czytać etykiety umieszczone na produktach, które kupujemy, a jeśli nie ma na nich pełnej informacji, pamiętajmy - mamy prawo pytać producentów o skład.
Reklama

Konsument powinien być dociekliwy, nieufny i pytać o chemię w produktach?

Katarzyna Salus z Fundacji Kupuj Odpowiedzialnie: Substancje toksyczne, które wywołują natychmiastowe skutki uboczne, są w produktach zabronione. Jeśli jednak działanie różnego rodzaju związków jest powolne, w dopuszczonej normie nie powinny być groźne dla zdrowia. Problem w tym, że nie mamy pewności, czy po długoletnim działaniu, negatywne skutki jednak nie wystąpią. Jest wiele takich składników, których przydatność jest bezdyskusyjna, np. konserwanty w żywności, opóźniacze spalania, związki stosowane w odzieży specjalistycznej… Ale trudno o nich powiedzieć, że są bezpieczne dla naszego zdrowia. Dlatego to od nas, kupujących, zależy wiele. Musimy po prostu więcej wiedzieć. Projekt „Pytaj o chemię”, który realizujemy jako Fundacja Kupuj Odpowiedzialnie, ma na celu uświadomić konsumentom, że mają prawo pytać, a pytając wpływać na producentów, którzy zaczną szukać bezpieczniejszych alternatyw. Mówi też o prostych sposobach unikania zagrożenia w domu i w pracy, bo to w tych miejscach jest ich najwięcej.

W czym pomoże aplikacja?

Art. 33 unijnej dyrektywy REACH mówi, że konsument ma prawo wiedzieć co jest w produkcie, ale w tym celu musi wysłać do producenta zapytanie. Prawo to dotyczy artykułów takich jak sprzęt domowy, tekstylia, obuwie, zabawki, opakowania itp. (nie mówimy o produktach żywnościowych i kosmetykach, bo tu informacja jest obowiązkowa), a producent ma obowiązek odpowiedzieć w ciągu 45 dni, jeśli dany produkt lub któryś z jego elementów składowych zawiera w stężeniu powyżej 0,1 proc. wagi produktu, substancje SVHC czyli takie, które mogą mieć szkodliwy wpływ na ludzi i/lub środowisko. Są to m.in. substancje rakotwórcze, substancje powodujące wady genetyczne, czy wpływające negatywnie na gospodarkę hormonalną. Zdajemy sobie sprawę, że wysyłanie zapytania to nie jest zbyt wygodna forma. W efekcie konsumenci rzadko z niej korzystają, a producenci często nie wiedzą, że reakcja na zapytanie jest obowiązkowa oraz że substancja, której używają może być szkodliwa. W ramach projektu „Pytaj o chemię” wprowadziliśmy więc aplikację na telefon, dzięki której, skanując kod kreskowy produktu, możemy w łatwy sposób wysłać zapytanie do producenta. Jeżeli producent wprowadził już informacje o skanowanym przez nas produkcie do naszej bazy, to otrzymamy odpowiedź o zawartości SVHC od razu. Jeżeli nie, to będziemy musieli poczekać na jego odpowiedź. Promujemy więc aplikację nie tylko dla konsumentów, ale też dla producentów, których chcielibyśmy zmobilizować do działania. Kupujących zachęcamy, by wysyłali pytania, a producentów, by odpowiadali na nie. Zdajemy sobie sprawę, że efekty naszej kampanii będą widoczne za jakiś czas, ale chodzi nam przede wszystkim o budowanie świadomość u obu stron. Na tzw. liście kandydackiej, czyli liście substancji SVHC (czyli substancji wzbudzających szczególnie duże obawy) znajduje się ponad 200 substancji, które do najzdrowszych nie należą, ale nie są zakazane. Trzeba mieć je na oku.

Dlaczego w ogóle dopuszcza się zawartość SVHC w produktach?

Dyrektywa Reach przewiduje, że substancje SVHC muszą być „należycie kontrolowane” i że tam, gdzie to możliwe należy dążyć do zastępowania ich bezpieczniejszymi substancjami. Niestety, nie zawsze jest to możliwe, zarówno z powodów ekonomicznych, jak i technicznych. Dlatego unikając kupowania takich produktów, wywieramy wpływ na producentów i przyspieszenie procesu zmian.

Projekt "Pytaj o chemię" realizowany przez Fundację "Kupuj odpowiedzialnie" jest częścią europejskiego projektu LIFE AskREACH, we współpracy z 20 partnerami z 13 państw członkowskich UE.