Słabo opłacani doręczyciele pracują coraz gorzej. Poczta Polska próbuje się ratować, naśladując samoobsługowe metody konkurencji.
Rodzina cały dzień na zmianę czuwa w domu, by nie przegapić paczki, a wieczorem z serwisu internetowego Poczty Polskiej dowiaduje się, że była „próba dostarczenia”. Nadane ekspresem z Krakowa do Warszawy opony mimo monitów kilka dni leżą na składzie w Warszawie i nic się z nimi nie dzieje. Listonosz wprowadza awizo do systemu elektronicznego, ale zostawia je w skrzynce dopiero po dwóch dniach. Listonosz nie zostawia awiza wcale. Odpowiedź poczty na reklamację przesyłki przychodzi dopiero po roku.
Od opisów podobnych sytuacji aż roi się na profilu Poczty Polskiej na Facebooku i na prywatnych profilach osób poszkodowanych.