- Ulgi podatkowe z założenia stawiają w lepszej sytuacji pewne grupy podatników, więc wykorzystywane są przez rządzących do realizacji celów przez nich preferowanych - mówi w wywiadzie dla DGP Mariusz Makowski, doradca podatkowy.
Jak ocenia pan zmiany w uldze mieszkaniowej, wchodzące w życie od 1 stycznia 2019 r.?
Generalnie będą one korzystne dla podatników. Cieszy wydłużenie okresu – z 2 do 3 lat – w którym będzie można ponieść wydatki na własne cele mieszkaniowe. Pozwoli to na spokojniejsze planowanie inwestycji. Cieszy również to, że nareszcie zakończą się spory o wydatki na wykończenie lokalu, poniesione jeszcze przed formalnym jego nabyciem. Niestety, w nowych przepisach jest też haczyk na nabywców mieszkań z rynku pierwotnego.
Reklama
Czy chodzi o to, że kupujący mieszkania od deweloperów będą teraz musieli stać się ich właścicielami w ciągu 3 lat?
Tak, resort finansów dość sprytnie ukrył to w korzystnych przepisach i nie zaakcentował tej zmiany np. w uzasadnieniu do projektu. Niemniej uzupełniono lukę w przepisach. W 2018 r. sądy orzekały, że wydatki na lokal deweloperski są wydatkami na budowę, a nie na nabycie. Znowelizowane przepisy tego nie kwestionują, dodano jednak, że jeśli nie buduje się lokalu na własnym gruncie, to własność trzeba nabyć w ciągu 3 lat.

Reklama
Czy pana zdaniem po tej zmianie podatnicy będą mieli jakiekolwiek szanse na ulgę, jeżeli deweloper spóźni się z realizacją inwestycji?
W świetle nowych przepisów budujący na własnej działce skorzysta z ulgi, nawet jeżeli nie zakończy budowy w ciągu 3 lat, natomiast zlecający inwestycję deweloperowi – już nie. Wydaje mi się, że takie nierówne potraktowanie to zasadny argument w sporach z organami podatkowymi.
Co z wynajmem mieszkania kupionego w ramach ulgi? Czy coś tu się zmieni?
Znowelizowane przepisy milczą na ten temat. Moim zdaniem ustawodawca nie wymaga niczego więcej niż zakupu w określonym terminie nieruchomości na własność. Nie ma znaczenia to, w jaki sposób podatnik będzie tę nieruchomość wykorzystywał. Uważam, że wynajem nieruchomości jest wręcz korzystny z punktu widzenia budżetu państwa, ponieważ właściciel wynajmowanej nieruchomości odprowadza podatki od przychodów z najmu.
Jedną z korzystnych zmian jest przyznanie prawa do wspólnego rozliczenia nawet po upływie terminu na złożenie zeznania rocznego. Co będzie jednak, jeśli fiskus przyłapie podatnika na niezłożeniu zeznania lub na oszustwie. Czy w takiej sytuacji wolno będzie wspólnie się rozliczyć?
Prawo do wspólnego rozliczenia np. małżonków daje „wspólny wniosek wyrażony w zeznaniu podatkowym”. Tym samym, jeśli ktoś takiego zeznania nie złoży, a organ podatkowy w ramach postępowania podatkowego wyda decyzję, w której określi mu dochód, to taka osoba nie będzie już miała możliwości skorzystania ze wspólnego rozliczenia. Inaczej będzie w sytuacji, gdy po czynnościach sprawdzających czy kontroli podatnik zgodzi się z ustaleniami organu podatkowego i złoży zeznanie lub korektę – wówczas będzie miał on prawo do wspólnego rozliczenia z małżonkiem.
Czy nie uważa pan, że ustawodawca powinien też przewidzieć zmiany dla konkubentów?
Rzeczywiście, konkubinat jest bardzo niekorzystnym rozwiązaniem pod względem podatkowym. Z jednej strony nie pozwala na wspólne rozliczenie z partnerem, a z drugiej nie pozwala również na rozliczenie jako osoba samotnie wychowująca dziecko. Ustawodawca wyraźnie bowiem zastrzega, że warunkiem rozliczenia jako osoba samotnie wychowująca dziecko jest nie tylko odpowiedni stan cywilny (np. panna, rozwódka), ale również i to, by „samotnie wychowywać dziecko”. Problem polega na tym, że ustawodawca nie wyjaśnia, co przez to rozumieć. Na dobrą sprawę można powiedzieć, że niemal nigdy nie zdarza się sytuacja całkowicie „samotnego” wychowywania dziecka. Sam fakt, że chodzi ono do szkoły czy przedszkola oznacza, że już nie tylko rodzic bierze udział w wychowywaniu. Pomoc rodziców, znajomych czy opiekunki również oznacza „niesamotne” wychowywanie. Przy skrajnej wykładni można powiedzieć, że nikt z tej ulgi nie mógłby skorzystać.
Zyskali spadkobiercy, ponieważ dla nich 5-letni termin, po którym można sprzedać nieruchomość bez PIT, będzie liczony od daty nabycia lub wybudowania nieruchomości przez spadkodawcę, a nie od otwarcia spadku. Pojawiły się jednak głosy, że ta zmiana była niepotrzebna, bo dotychczas spadkobiercy i tak nie powinni byli płacić PIT? Czy zgadza się pan z tym poglądem?
Nie, w mojej ocenie zmiana przepisów ma charakter normatywny, co zresztą potwierdza dotychczasowe orzecznictwo sądów. Nie może być wątpliwości, że odziedziczenie nieruchomości jest równoznaczne z jej nabyciem. Samo nabycie nie wywołuje skutków w podatku dochodowym (bo podlega ono przepisom o podatku od spadków i darowizn), ale w tym wypadku mówimy o zbyciu nieruchomości, a to już zupełnie inna czynność. Uważam więc, że zmiana jest dla spadkobierców korzystna.
Wreszcie też spadkobiercy będą mogli odliczać większe koszty podatkowe, jeśli sprzedadzą nieruchomość przed upływem 5 lat (od jej nabycia lub wybudowania przez spadkodawcę).
Tak, nareszcie wolno im będzie ująć w kosztach wydatki na nabycie lub wybudowanie nieruchomości przez spadkodawcę oraz potrącić długi i ciężary spadku. Nadal jednak nie przecięto sporu o możliwość dziedziczenia ulgi mieszkaniowej. Chodzi o to, czy spadkobierca może z niej skorzystać, jeśli nieruchomość sprzedał spadkodawca, ale nie zdążył podpisać aktu notarialnego potwierdzającego zakup nowej, bo zmarł. Nadal aktualne jest pytanie, czy w takiej sytuacji spadkobierca, który de facto zrealizował cel spadkodawcy (nabył ostatecznie nieruchomość), musi rozliczyć PIT za spadkodawcę, czy też nie? Wciąż będą o to spory.
Pojawi się nowa ulga termo- modernizacyjna. Czy pana zdaniem wystarczająco zachęci ona podatników do dbałości o jakość powietrza?
Stosunkowo krótki, bo 3-letni, termin na jej realizację ma mobilizować podatników, co zapewne da szybki efekt. Co do wysokości limitu to wydaje się, że odpowiada on realiom rynkowym. Koszt kompleksowej termomodernizacji dla budynku o powierzchni użytkowej 150 mkw. wynosi od 30 tys. zł do 60 tys. zł. Można więc przyjąć, że limit 54 tys. zł powinien być wystarczający do przeprowadzenia standardowej termomodernizacji domu jednorodzinnego.
Organy podatkowe powinny mieć na uwadze, że ulga, a tym samym poprawa jakości powietrza, ma służyć całemu społeczeństwu. Ich działania nie powinny więc zniechęcać podatników do inwestowania w termomodernizację.
Jak pan ocenia kolejne preferencje dla rolników sprzedających własną żywność? Czy nie uprzywilejowują ich zanadto względem np. małych firm?
I bez tego działalność rolnicza może być odbierana jako konkurencyjna dla drobnej przedsiębiorczości, chociażby z powodu dużo niższych składek KRUS niż składki na ubezpieczenia w ZUS. Co do ulg podatkowych, to z założenia stawiają one w lepszej sytuacji pewne grupy podatników, więc wykorzystywane są przez rządzących do realizacji celów przez nich preferowanych.
Czy uważa pan, że Twój e-PIT spełni oczekiwania podatników?
To kolejny krok do ułatwiania rozliczeń, więc należy tę zmianę ocenić pozytywnie. Z jednej strony coraz większa część społeczeństwa ma dostęp do internetu, z drugiej mamy coraz mniej ulg podatkowych, z których możemy skorzystać w zeznaniu rocznym. Można więc przewidywać, że zeznania sporządzone przez system podatkowy będą w wielu przypadkach prawidłowe. Oczywiście podatnik będzie mógł korygować ewentualne błędy czy nieaktualne dane w bazach teleinformatycznych. Będzie mógł też uzupełnić zeznanie o informacje, o których organy podatkowe nie mają wiedzy (np. wysokość wydatków rehabilitacyjnych czy darowizn).
Na koniec chciałabym spytać pana o exit tax, czyli podatek od niezrealizowanych zysków. Po co nam podatek od osoby fizycznej wyprowadzającej się z Polski? Przecież unijna dyrektywa dotyczy jedynie biznesu.
Exit tax od osób fizycznych to chybiony pomysł polskiego ustawodawcy. Celem tego podatku jest ograniczenie optymalizacji związanych z przeniesieniem majątku do państwa oferującego korzystniejsze opodatkowanie. Zwykły obywatel, przeprowadzający się za granicę zazwyczaj nie zmienia miejsca zamieszkania dla korzyści podatkowych, tylko ze względu na lepszą pracę bądź z powodów osobistych. W efekcie exit tax będzie dla niego karą za opuszczenie Polski, a nie za optymalizacje podatkowe, które zazwyczaj są dla niego niedostępne.