Do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka trafiła kolejna sprawa dotycząca skazania za niepochlebną opinię na temat polityka. Sędziowie będą musieli rozstrzygnąć, gdzie leżą granice wolności słowa i wskazać, które słowa można uznać za zniesławiające.
W lipcu 2018 r. Grzegorz Kosiński (dane ujawniamy za jego zgodą) opublikował na stronie internetowej prowadzonego przez siebie portalu Czarna Owieczka – magazyn opiniotwórczy miasta Jastrzębie Zdrój krótki tekst, w którym odniósł się do wizyty posła PiS Grzegorza Matusiaka w Czarnogórze.
Słoma wystająca z butów. Czy to zniesławienie?
„Poseł za publiczne pieniądze urządził sobie wycieczkę i prowadził rozmowy na tematy, o których nie ma bladego pojęcia. Ciężko uwierzyć, że osoba z tak niskim kapitałem intelektualnym i kulturowym jest w stanie na takim spotkaniu powiedzieć coś interesującego. Kolejny raz chodziło o zapchanie Facebooka fotkami, które mają stworzyć mylne wrażenie, że poseł jest osobą obytą i światową. A w rzeczywistości słoma z butów jest widziana na kilometr” – skomentował to wydarzenie autor portalu. Poseł uznał te słowa za poniżające go w opinii publicznej, narażające na „utratę zaufania potrzebnego do wypełniania mandatu posła” i wniósł do sądu akt oskarżenia.
Sąd Rejonowy w Jastrzębiu Zdroju (sygn. akt II K 1038/18) na podstawie art. 212 par. 2 kodeksu karnego uznał Grzegorza Kosińskiego za winnego i wymierzył mu karę grzywny w wysokości 1 tys. zł oraz nawiązkę na rzecz zakładu leczniczego w wysokości 2 tys. zł. Sądu nie przekonały argumenty o tym, że tekst miał charakter satyryczny, a Kosiński określa swoją działalność jako publicystyczną. „Oskarżony nie posiadał żadnej szczegółowej wiedzy dotyczącej przygotowania (posła – red.) do wizyty, jak również o jej przebiegu i efektach” – w ten sposób sędzia skomentowała użycie w tekście sformułowań takich jak „słoma z butów” czy „osoba z tak niskim kapitałem intelektualnym”.
Sąd Okręgowy w Rybniku (sygn. akt VI Ka 285/22) podtrzymał to rozstrzygnięcie. W uzasadnieniu do wyroku przypomniał, że w przeszłości Grzegorz Kosiński został już skazany za rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji o rzekomo nielegalnym finansowaniu kampanii samorządowej Grzegorza Matusiaka (SO w Gliwicach, sygn. akt III Ca 1043/15). SO w Rybniku nie podzielił również linii obrony Kosińskiego, że wypowiedź miała charakter satyryczny, oraz wskazał, że obowiązkiem dziennikarza jest udowodnienie swoich twierdzeń. Zdaniem sądu w tym przypadku nie przeprowadzono należytej weryfikacji kompetencji posła oraz jego wiedzy na temat Czarnogóry.
Nieudolna interwencja RPO
Sprawą zainteresował się rzecznik praw obywatelskich, który w imieniu skazanego wniósł kasację do Sądu Najwyższego. RPO wskazał, że czyn, którego dopuścił się Grzegorz Kosiński, nie wypełnił znamion przestępstwa. SN w postanowieniu z 26 czerwca 2024 roku (sygn. akt IV KK 92/24) oddalił kasację, wskazując, że zawiera ona braki formalne. Zdanie odrębne zgłosił natomiast sędzia SN Michał Laskowski, który stwierdził, że „stanowiąca przedmiot rozważań w tym postępowaniu wypowiedź mieściła się w granicach wolności słowa i prawa dziennikarza do krytyki i wyrażania swoich poglądów”.
W listopadzie 2024 r. Grzegorz Kosiński przy pomocy Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka (HFHR) wniósł sprawę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPC). Jego pełnomocniczka Zuzanna Nowicka z HFHR w rozmowie z DGP zwraca uwagę na to, jak wiele instytucji było już zaangażowanych w rozstrzygnięcie tej sprawy. – Wydaje się to nieproporcjonalne do przedmiotu sprawy. Oczywiście, każdy ma prawo do ochrony dobrego imienia, ale w sprawach takich jak ta, postępowanie cywilne byłoby o wiele bardziej adekwatne – przekonuje Nowicka.
Nasza rozmówczyni tłumaczy, że ta sprawa pokazuje wadliwy sposób interpretowania prawa przez sądy. Według niej właściwym krokiem byłaby zmiana przepisów i odejście od karania za tego typu czyny.
– ETPC wielokrotnie podkreślał, że sądy krajowe mają obowiązek odróżniania wypowiedzi o faktach od wypowiedzi ocennych, a zgodnie z orzecznictwem SN, wypowiedzi, których nie da się ocenić w kategorii prawdy i fałszu, w ogóle nie mieszczą się w zakresie penalizacji art. 212 k.k. Tymczasem w niniejszej sprawie doszło do skazania, chociaż trudno uznać satyryczny wpis pana Grzegorza Kosińskiego za coś innego niż jego subiektywną ocenę działalności posła – mówi Nowicka.
Różnica między faktem a opinią
O komentarz do tej sprawy poprosiliśmy niezwiązanych z nią prawników. Zapytaliśmy ich również o zdanie na temat propozycji usunięcia art. 212 k.k. Od lat zabiega o to wiele środowisk, a w ostatnim czasie Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego przedstawiła propozycje ograniczenia zakresu tego przepisu.
– W epoce rozdzierających społeczeństwa sporów ideologicznych, a zwłaszcza rosnącej dominacji mediów społecznościowych, całkowite usunięcie przepisów dotyczących zniesławienia nie byłoby rozwiązaniem słusznym. Jestem natomiast przeciwnikiem dalszej penalizacji, szczególnie tzw. mowy nienawiści. W przypadku, gdy wypowiedź ma charakter umyślnej czy ukierunkowanej szykany, ograniczenie wolności słowa jest uzasadnione – wskazuje Oskar Tułodziecki, kierujący działem własności intelektualnej w kancelarii DWF Poland.
Nasz rozmówca podkreśla jednak, że orzecznictwo ETPC jasno wskazuje, że w przypadku osób pełniących funkcje publiczne, w szczególności polityków, granice dopuszczalnej krytyki są szersze niż wobec osób prywatnych. Osoby takie powinny być bardziej tolerancyjne wobec wyrażanych na ich temat ostrych lub przesadzonych opinii. Według Oskara Tułodzieckiego przeciwne założenie godziłoby w wolność debaty publicznej. Prawnik zwraca też uwagę na to, że w opisywanej sprawie sąd błędnie zdecydował się na ocenianie opinii pod kątem jej prawdziwości. Takiej ocenie podlegają bowiem jedynie fakty, a nie komentarze np. o słomie wystającej z butów. Inaczej sytuacja wygląda w przypadku tzw. wypowiedzi o charakterze mieszanym, w których opinia jest związana z weryfikowalną informacją.
– Tego rodzaju stwierdzenia mogą zostać uznane za bezprawne, gdy są nierzetelne, tj. nie znajdują odzwierciedlenia w rzeczywistości. Przykładowo, niewłaściwe byłoby stwierdzenie, że dana osoba ma lepkie ręce, gdy w rzeczywistości nigdy nie była posądzona o kradzież. Wyrażenie natomiast opinii, że danej osobie „słoma wystaje z butów”, choć istotnie bardzo niechętne i nieeleganckie, ma charakter nieweryfikowalny i nie może być poddawane ocenie co do prawdziwości – tłumaczy Oskar Tułodziecki.
Postępowanie cywilne lepszą drogą?
Agnieszka Wernik, adwokat specjalizująca się w ochronie dóbr osobistych oraz prawie prasowym, zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt tej sprawy. Nasza rozmówczyni podkreśla, że analizując daną wypowiedź, należy zawsze zastanowić się, czy jest ona sprawdzalna, czy nie. W pierwszym przypadku można wnieść akt oskarżenia o zniesławienie (art. 212 k.k.).
– Jeśli jednak wypowiedź należy do kategorii tych niesprawdzalnych, jak w przypadku wypowiedzi o „słomie wystającej z butów”, można rozważać zniewagę lub naruszenie dóbr osobistych, w tym godności osobistej. Należy pamiętać, że nie każda wypowiedź, nawet nieprzyjemna, musi stanowić pomówienie. W wielu przypadkach dochodzi jedynie do naruszenia dobrego imienia czy czci, co umożliwia zainicjowanie procesu cywilnego. Prawo karne nie zawsze jest właściwą płaszczyzną dochodzenia swoich racji – mówi mec. Wernik. ©℗