Przy decydowaniu o tym, jaki skład rozpozna wniosek o wyłączenie neosędziego, powinni być pomijani inni neosędziowie – uznał Sąd Okręgowy w Olsztynie.

To jedno z pierwszych, jeśli nie pierwsze orzeczenie, w którym znalazło się odniesienie do par. 43 pkt 1a Regulaminu urzędowania sądów powszechnych (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 2514 ze zm.). Przepis ten zaczął obowiązywać 8 lutego, a został wprowadzony niedługo po tym, jak urząd ministra sprawiedliwości objął Adam Bodnar. Jego celem jest doprowadzenie do sytuacji, w której o wyłączeniu tzw. neosędziów nie będą już decydować inni neosędziowie.

Wydane w dniu, w którym wszedł w życie nowy przepis, orzeczenie olsztyńskiego sądu zawiera jednak i inne ciekawe tezy, jak ta, że odsuniętemu od sprawy sędziemu nie przysługuje droga odwoławcza.

Traktat i rozporządzenie

Wyłączenia sędziego domagała się jedna ze stron postępowania. Sędzia Rafał Jerka, do którego trafił jej wniosek i który orzekał jednoosobowo, w pierwszej kolejności stwierdził, że sprawa „z oczywistych względów” nie powinna trafić do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego, choć zgodnie z art. 26 par. 2 ustawy o SN (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1093 ze zm.) tak właśnie być powinno. Olsztyński SO doszedł jednak do wniosku, że stosując zasadę pierwszeństwa prawa UE oraz lojalnej współpracy, jest zobowiązany do pominięcia tego przepisu i samodzielnego rozpoznania wniosku. Powołał się przy tym m.in. na wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 5 czerwca 2023 r. (sprawa C-204/21). W orzeczeniu tym uznano, że przekazanie – na podstawie art. 26 par. 2 ustawy o SN – do wyłącznej kompetencji IKNiSP SN rozpoznawania tego typu zagadnień stanowi uchybienie zobowiązaniom, które wynikają z Traktatu o Unii Europejskiej.

Następnie sąd odwołał się do wspomnianego już par. 43 pkt 1a Regulaminu urzędowania sądów powszechnych (patrz: grafika). I stwierdził, że nie ulega wątpliwości, że postulat powódki o rozpoznanie wniosku o wyłączenie sędziego z pominięciem pięciu innych wskazanych przez nią sędziów VI Wydziału Cywilno-Rodzinnego SO w Olsztynie był słuszny. Wymienieni byli bowiem wyłączeni właśnie na mocy przywołanego przepisu.

– To dobrze, że sądy zauważają ten przepis regulaminu i się do niego odnoszą. Dla nas, sędziów, jednak od początku było wiadome, że osoba, której dotyczy ten sam zarzut co ten podnoszony we wniosku o wyłączenie, nie może takiego wniosku rozstrzygać – komentuje Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.

Nowy przepis zaczyna jednak wpływać negatywnie na pracę niektórych sądów.

– Idea jest absolutnie słuszna, bo nikt nie powinien rozstrzygać w przedmiocie, który jego bezpośrednio dotyczy. Instytucja wyłączenia z założenia ma być gwarantem dostępu do sądu bezstronnego, a w takim wypadku staje się iluzoryczna, bo spełnia wyłącznie aspekt formalny. W różnych sądach skutki regulacji regulaminowej mogą być jednak odmienne – zauważa Ewa Leszczyńska-Furtak, sędzia SA w Warszawie. Jak tłumaczy, tam, gdzie tzw. starzy sędziowie są w mniejszości i, uwzględniając orzecznictwo europejskie, będą oni wyłączać sędziów nominowanych z udziałem wadliwej KRS, automatycznie będą też zmuszeni przejąć ich sprawy, choć własnych – jak chociażby w II Wydziale Karnym Sądu Apelacyjnego w Warszawie – mają na mniej więcej dwa–trzy lata.

– Dlatego przy całej słuszności tego założenia, które ma zakotwiczenie również w uchwale SN z 20 czerwca 2022 r., wymaga ono rozważenia skutków i wdrożenia rozwiązań zapobiegających destrukcji – podkreśla warszawska sędzia.

Odebranie drogi

SO w Olsztynie zdecydował o wyłączeniu neosędziego po przeprowadzeniu testu niezależności. Jako argumenty za tym przemawiające wskazał m.in. jednoznacznie negatywną opinię, jaką w konkursie na stanowisko sędziego otrzymał testowany od kolegium sądu, a także błyskawiczne tempo, w jakim przeskoczył on z rejonu do okręgu (awans otrzymał po zaledwie 3,5 roku orzekania w sądzie rejonowym).

Co ciekawe, SO zdecydował również o tym, że nie doręczy sędziemu odpisu postanowienia, które go dotyczy, choć taki obowiązek wynika z art. 42a par. 13 prawa o ustroju sądów powszechnych (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 217 ze zm.). Przepis ten stanowi również, że sędzia, który został wyłączony, może się odwołać do Sądu Najwyższego. Jak jednak zauważa olsztyński sąd, odwołania takie trafiają do pięcioosobowego składu IKNiSP SN. A tymczasem, twierdzi SO, postępowania z udziałem osób wchodzących w skład tej izby są z mocy prawa nieważne. „Z tych względów w praktyce nie istnieje przewidziana w powołanej wyżej regulacji droga odwoławcza” – czytamy w uzasadnieniu postanowienia.

Tę decyzję sądu krytycznie ocenia dr hab. Jacek Zaleśny, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego.

– To rozstrzygnięcie jest niezgodne z obowiązującym prawem. Przepis, którego nie stosuje sędzia, jest przepisem obowiązującym i jako taki podlega stosowaniu. W państwie prawnym sędziowie, także sądów powszechnych, na podstawie art. 178 konstytucji podlegają konstytucji oraz ustawom – tłumaczy nasz rozmówca. Jak dodaje, zawsze wtedy, kiedy zachodzą przesłanki określone w przepisie art. 42a par. 13 prawa o ustroju sądów powszechnych, sąd orzekający w sprawie o wyłączenie sędziego jest zobowiązany doręczyć postanowienie sędziemu, którego ono dotyczy.

– W tym zakresie przepis ustawy nie zawiera żadnych wyłączeń, a kompetencją sędziego nie jest wstępowanie w miejsce ustawodawcy. Wbrew pozorom władza jednego sędziego nie może zastąpić władzy Sejmu – uważa dr hab. Jacek Zaleśny. Z tych względów omawiane rozstrzygnięcie nazywa daleko idącym naruszeniem porządku prawnego w Polsce w zakresie podziału władzy oraz relacji między władzami ustawodawczą a sądowniczą.

To nie koniec zarzutów formułowanych wobec decyzji o niedoręczeniu sędziemu postanowienia o wyłączeniu go.

– Mamy w konstytucji art. 45, który mówi o prawie do sądu. W ustawie zasadniczej jest również mowa o kontroli aktów sądowych w postaci co najmniej dwuinstancyjności sądowego postępowania. Decydując o niedoręczeniu sędziemu postanowienia, które go dotyczy, sędzia w sposób bezpośredni narusza oba te przepisy. W ten sposób bowiem, arbitralnie, aktem swojej woli, wyłącza kontrolę wydanego przez siebie aktu – podkreśla warszawski konstytucjonalista. Co więcej, takie działanie może zostać uznane za naruszenie prawa międzynarodowego i prawa UE. Ono bowiem również mocno eksponuje zasadę, zgodnie z którą akty władzy, w tym władzy sądowniczej, powinny podlegać kontroli.

– A do kompetencji sędziego nie należy podejmowanie dywagacji na temat tego, czy wskazany przez ustawodawcę organ, który ma takiej kontroli dokonywać, budzi wątpliwości, czy też nie. Kompetencją sędziego jest zapewnienie stronie prawa do sądu oraz prawa do kontroli aktów jego działania. Efektem tych dywagacji jest bowiem wyłączenie jego aktu działania spod kontroli, co powoduje, że ten akt staje się arbitralny. A w państwie prawa nie dopuszcza się sytuacji, w której akty władzy są aktami arbitralnymi, przez nikogo niekontrolowanymi – kwituje Jacek Zaleśny.©℗

Co mówi przepis / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe

orzecznictwo