Wypadkiem przy pracy jest praktycznie każde zdarzenie, jakie zaszło w miejscu pracy i podczas pracy – nawet jeżeli z przyczyną tego wypadku pracodawca nie miał i nie mógł mieć nic wspólnego.

Tak orzekł Sąd Najwyższy w sprawie dość nietypowego wypadku przy pracy, jakiemu uległ Mirosław G., zatrudniony w zakładzie spółki L. działającej w branży tekstylnej. Mężczyzna feralnego dnia pracował na wieczornej zmianie i około godz. 20 zrobił sobie przerwę na posiłek – którym były przyniesione z domu kanapki z kiełbasą.

Ta kolacja w pracy okazała się być dla niego ostatnią, bowiem niedługo po niej pracownik źle się poczuł, a gdy doraźne środki nie pomogły, a stan mężczyzny zaczął się gwałtownie pogarszać, wezwano pogotowie. Te przewiozło pana G. szybko do szpitala, ale jeszcze tej samej nocy zmarł.

Przyczyną zgonu było ciężkie zatrucie pokarmowe, okazało się bowiem, że w wędlinach, które przyniósł z domu w kanapkach, znajdował się azotyn sodu (środek wzmacniający smak i konserwujący) w zbyt dużej ilości. Ten środek najprawdopodobniej spowodował wstrząs i zatrucie prowadzące do szybkiej śmierci. Oczywiście pracodawca nie miał z tą sytuacją nic wspólnego, poza tym, że wszystko zdarzyło się na terenie zakładu i w godzinach pracy. Stąd powołany zespół powypadkowy nie uznał tego zdarzenia za wypadek przy pracy.

Wdowa po zmarłym pracowniku odwołała się do sądu i w I instancji przegrała – sąd także nie uznał zdarzenia za wypadek przy pracy. Diametralnie inne zdanie miał sąd apelacyjny, który zmienił wyrok i ustalił, że jednak doszło do wypadku przy pracy. Tak samo orzekł SN, oddalając z kolei skargę kasacyjną pracodawcy.

W uzasadnieniu wskazał, że pracodawca nie kwestionował, że do tragedii doszło w godzinach pracy, praktycznie przy wykonywaniu obowiązków służbowych, a przyczyna, zgodnie z przepisami wypadkowymi, była ustalona jako zewnętrzna. Podnoszono jednak, że zdarzenie nie miało funkcjonalnego związku z pracą – zgon nastąpił w wyniku spożycia zatrutej żywności, którą przyniósł pracownik z domu. Stąd pracodawca nie miał nic wspólnego z przyczyną zdarzenia, a skoro tak, to nie można zdarzenia uznać za wypadek przy pracy. SN odrzucił zdecydowanie taką interpretację przepisów i zdarzeń.

- W utrwalonym już od wielu lat orzecznictwie i poglądach doktryny przyjmuje się bez wątpliwości, że zdarzenie, kwalifikowane jako wypadek przy pracy ma związek z pracą, gdy do zdarzenia dochodzi w miejscu pracy i podczas wykonywania zwykłych czynności pracowniczych, do których zalicza się też spożywanie posiłków. Wystarczy zatem stwierdzenie związku czasowego i wystąpienie zdarzenia w miejscu wykonywania pracy. Ewentualne ustalenie, czy istniał związek funkcjonalny z pracą, może mieć miejsce wyjątkowo, tylko wówczas,gdy zdarzenie następuje poza godzinami wykonywania obowiązków służbowych, np. gdy u pracownika dochodzi do zawału serca po pracy, ale zdarzenie to, mimo, że wystąpił poza godzinami pracy i zwłaszcza poza miejscem pracy, miał jednak z pracą związek – powiedziała sędzia Romualda Spyt.

Wyrok Sądu Najwyższego z 28 czerwca 2023 r. sygn. I PSKP 28/22