Prezydent podpisał ustawę o wspieraniu i resocjalizacji nieletnich, którą krytykują środowiska od prawa do lewa. Kwestionowano jej podstawowe założenia, jak np. ustanowienie minimalnej granicy wieku odpowiedzialności na poziomie 10 lat.
Zarówno poprzednia ustawa o postępowaniu w sprawach nieletnich, jak i nowy dokument są adresowane do konkretnych osób. Chodzi o nieletnich, którzy wykazują przejawy demoralizacji albo dopuścili się czynu karalnego. Według wcześniejszej regulacji nie było dolnej granicy, jeśli chodzi o postępowanie w sprawach dotyczących demoralizacji. Czyli od momentu narodzin nieletni mógł pozostawać w zainteresowaniu sądu. Już prof. Adam Strzembosz zakwestionował ten fakt, argumentując, że należy wyłączyć stosowanie ustawy w stosunku do małego dziecka m.in. dlatego, że brak jest podstaw do przyjęcia, iż może wykazywać przejawy demoralizacji. Nowa ustawa kieruje się opracowaniami, które pokazują, że od 9. roku życia dziecko ma m.in. zdolność do ujmowania motywów postępowania ze względu na potrzeby innych ludzi. Stąd 10 lat jako dolna granica wieku dla osób, w przypadku których mówi się o demoralizacji. Natomiast nie ma zmian, gdy chodzi o czyny karalne. Dotychczas określano, że chodzi o osoby między 13. a 17. rokiem życia i tak pozostało.